Hip-hopowy skład 2 Live Crew w połowie lat `80 dosłownie zdemolował konserwatywną mentalność purytańskiej Ameryki. Był równie wywrotowy i bezkompromisowy, co punkowa załoga Dead Kennedys i w równym stopniu zmienił na zawsze oblicze muzyki.

Oryginalnie pochodzili z Kalifornii, gdzie Dj. Mr. Mixx wraz z dwójką MC’s: Fresh Kida Ice i Amazing V, w 1985 roku nagrali singiel “Revelation”. Singiel spotkał się z pozytywnym odbiorem wśród mieszkańców Florydy, dlatego skład – oprócz Amazing V ­ postanowił opuścić Kalifornię i robić karierę na wschodnim wybrzeżu USA, w Miami. Po wydaniu drugiego singla “What I like” do składu dołączył Brother Marquis, a następnie udało im się podjąć współpracę z lokalnym przedsiębiorcą Lutherem Campbellem, znanym lepiej pod pseudonimem Luke Skywalker. Campbell zaczął jako menedżer grupy, lecz szybko został performerem, jak również frontmanem 2 Live Crew.

Rok po wydaniu pierwszego singla, 2LC wydało debiutancki album “2 Live Crew is what we are”. I zaczęła się jazda bez trzymanki. Pierwsze zaskoczenie – album zyskał status złotej płyty. Stało się to wbrew opinii raperów z Nowego Jorku, którzy nie wierzyli, aby jakikolwiek skład z Miami miał szansę się równać z nowojorską sceną hiphopową. Jednak gangsterski rap rodem z Kalifornii połączony z szybką, gęstą linią basu, która była pomysłem z Miami stał się czymś nowym i świeżym dla hip – hopu, który właśnie się zagubił w nowojorskich, nieco już wytartych schematach.

Skąd się wziął sukces 2LC?

Druga połowa lat osiemdziesiątych to czas przede wszystkim Madonny, Van Halena, Lionela Richie i Simply Red. To początek końca Zimnej Wojny między USA a ZSRR. Modne są kluby, disco i kokaina. Hip – Hop dopiero raczkuje. Prawdziwy wybuch tej bomby z opóźnionym zapłonem nastąpi za kilka lat. Różne składy i załogi dopiero przygotowują grunt pod to, co niebawem stanie się potężną kulturą hiphopową. Być może 2 Live Crew zrobiło na tym polu najwięcej ze wszystkich.

Ich niegrzeczne rymy rozbiły w pył tabu, jakim był seks w muzyce jeszcze pod koniec lat osiemdziesiątych. Madonna wraz z jej Like a Virgin zdawał się być pieszczotliwą kołysanką na dobranoc w porównaniu z nieokiełznanymi 2 Live Crew.

Album 2 Live Crew is what we are był według recenzentów “przeniesieniem pornograficznych tekstów na wyższy poziom sprośności”. Tytuły piosenek: “We Want Some Pussy” and “Throw the ‘Dick” – mówią same za siebie.

2livecrew

Faktycznie były to nieokiełznane liryczne loty na temat seksu, bez żadnych ograniczeń. Loty pokonujące wszelkie możliwe tabu, łamiące wyobrażenia o tym, w jaki sposób można mówić o seksie. Jednak nie chodziło tylko o warstwę tekstową. Przykładowo – obsceniczny numer “Throw the ‘Dick” był powołał do życia “The Miami Bass Sound” – miał w sobie charakterystyczne sample z filmów komediowych, erotyczne jęki, ale też niezapomniany dźwięk kultowego dziś Rolanda TR – 808 z odpowiednio podbitym basem na stopce.

Trzeba jednak pamiętać, że cała historia działa się w konserwatywnej Ameryce rządzonej przez Reagana, w czasach, gdy organizacje takie jak: National Parent Teacher Association i Parents Music Resource Center (PMRC) wymogły wprowadzenie oznaczeń wiekowych dotyczących np. filmów.

Po wydaniu dwóch kolejnych albumów – “Move Somethin'” i “As Nasty as They Wanna Be” ­ zespół spowodował ogromną falę protestów ze strony prawicowych organizacji, takich jak “The American Family Association”, które twierdziły, że albumy 2LC są nie tylko pełne wulgarnych treści, lecz także pozbawione wszelkiej wartości artystycznej. To był też początek kłopotów zespołu, któremu np. przerwano koncert Hollywood na Florydzie.

Pomimo inicjatywy Luke’a Campbella by wydawać albumy w dwóch wersjach – oryginalnej i „czystej” (pozbawionej wulgaryzmów i jednoznacznych treści seksualnych) strażnicy moralności domagali się bezwzględnego zakazu sprzedaży albumów 2LC.

To przyniosło efekt oczywiście odwrotny. Podczas, gdy Luke Campbell wraz z adwokatami walczyli w sądach o gwarantowaną im przez konstytucję USA wolność wypowiedzi, „zakazany owoc” sprzedawał się zgodnie z dewizą Hugh Hefnera, który powiedział: “Sex sells” – co potwierdza sukces magazynu Playboy.

Z drugiej strony skandal, jaki wywołali artyści był w istocie motorem napędowym dla ich sławy. “As Nasty as They Wanna Be” zyskał ostatecznie status podwójnej platyny i stał się jednym z najważniejszych albumów hiphopowych w historii. Niestety sława miała również swoje negatywne oblicze. Wraz ze wzrostem popularności 2LC, rosła liczba prowadzonych przeciwko nim spraw sądowych.

Van Halen pozwał skład za użycie sampla z “Ain’t Talking ’bout Love” w utworze “The F*ck Shop”, a George Lucas pozwał Luthera Campbella za używanie nazwy postaci – Luke`a Skywalkera, głównego bohatera trylogii Gwiezdnych Wojen. Ta druga sytuacja związana był z niemal anegdotyczną historią, w której rodzicie kupili dziecku album 2LC myśląc, że został on nagrany przez aktora grającego Luke’a Skywalkera w Gwiezdnych Wojnach. Skończyło się aresztowaniem sprzedawcy i właściciela sklepu muzycznego, Charlesa Freemana i skonfiskowaniem wszystkich płyt 2LC.

Członkowie 2LC przedłożyli sprawę “As Nasty as They Wanna Be” ówczesnemu gubernatorowi Florydy Robertowi Martinezowi by sam zbadał treści zawarte w ich tekstach i ocenił ich obsceniczność. Martinez jednoznacznie uznał je za niemoralne i poparł zakaz sprzedaży albumu.

Ostatecznie Campbell przegrał w sądzie i album został oficjalnie zakazany przez prawo. Jego penalizacja zaś zwróciła uwagę działaczy na rzecz wolności wypowiedzi, którzy oferowali Campbellowi swoje wsparcie, uczyniła również raperów milionerami i przyczyniła się do powstania kolejnego sławnego numeru… „Banned in the U.S.A.”

Po wydaniu zakazu sprzedaży płyty 2LC, Luke nawiązał współpracę z dużą wytwórnią Atlantic Records. Razem z chłopakami z 2LC wydał pierwszego longplaya zatytułowanego “Banned in the U.S.A” lecz już nie, jako 2LC, a jako “The Luke featuring 2 Live Crew”.

Singiel z albumu, z miejsca podbił listy przebojów, a nagrany do niego wideoklip nie był w niczym podobny do wcześniejszych produkcji składu, gdzie niecenzurowany seksistowski humor był zawsze na pierwszym miejscu.

Na albumie znalazł się również jadowity kawałek “F*ck Martinez” nie pozostawiający suchej nitki na gubernatorze, który przyczynił się do kłopotów składu. Jednakże największy rozgłos zyskał singiel “Do the Bart”, choć w przeciwieństwie do wcześniejszych produkcji był tak naprawdę zwykłą (?) piosenką o tańcu.

Pomimo całej złej sławy i dwuznacznych moralnie tekstów 2LC cieszyło się ogromną popularnością. Szybka nawijka i tłusty bas porywały tłumy.

Pomimo ogromnego sukcesu 2LC żaden z solowych projektów członków zespołu nie spotkał się z tak dużym zainteresowaniem. Ostre słownictwo i treści seksualne stały się normą wśród amerykańskich wykonawców, toteż solowe krążki nie budziły już takich kontrowersji, jak pierwszy i drugi album 2LC. Mimo to wkład Dj Mixxa, Fresh Kid Ice, Brother Marquis i Luke’a w scenę Hip Hop pozostaje bezsprzeczny – zarówno na płaszczyźnie wolności słowa, jak i samej muzyki.

Jak przystają do tej wizji współcześni wyznawcy nagich ciał w warstwie wizualnej muzycznego showbusinessu – to już historia na kompletnie inną opowieść

Fot. 2LiveCrew

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *