W 1966 roku George Harrison był wciąż poszukującym artystą, którego szuflady były pełne własnych kompozycji niemożliwych do zrealizowania przy dominującej spółce Lennon – McCartney. “Milczący Beatles” zdecydował się na podróż do Indii. Była to chyba najważniejsza podróż artystyczna lat `60 – wycieczka, która zmieniła muzykę.

Harrison poleciał do Indii razem z żoną Pattie we wrześniu 1966 roku, on sam chciał uczyć się gry na sitarze u Ravi Shankara, razem z żoną chcieli także pobierać lekcje jogi. W swoich wspomnieniach (“Antologhy”) wspomina, że gdy pierwszy raz usłyszał nagranie Shankara, wiedział, że się z nim spotka. Wkrótce, w czerwcu 1966 roku zobaczył go w Londynie, u Ayana Deva Angadiego, założyciela “Asian Music Circle” (organizacja założona w 1946 roku propagująca kulturę wschodu). To właśnie on doprowadził do ich spotkania.

George Harrison’s fisheye self-portraits in India, 1966 (1)

We wrześniu 1966 roku Harrison poleciał z żoną do Bombaju i zatrzymał się w hotelu “Taj Mahal”. Codziennie spotykał się tam Shankarem, który uczył go gry na sitarze. George wspominał, że szczególnie męczące było wielogodzinne siedzenie na podłodze z wielkim instrumentem, przez co Ravi, nieświadomie stał się też jego pierwszym nauczycielem jogi.

George Harrison’s fisheye self-portraits in India, 1966 (2)

Jednak oprócz samych ćwiczeń, Harrison dużo podróżował razem z żoną i Shankarem. Udali się m.in. w podróż do Kaszmiru,w Himalaje, cały czas praktykując wspólnie grę na sitarze.

George Harrison’s fisheye self-portraits in India, 1966 (3)

Po latach, George wspominał ten czas, jako jeden z najpiękniejszych okresów w swoim życiu. Cały czas miał ze sobą aparat z “rybim okiem” i robił zdjęcia. Świetne zdjęcia.

George Harrison’s fisheye self-portraits in India, 1966 (4)

George Harrison’s fisheye self-portraits in India, 1966 (5)

George Harrison’s fisheye self-portraits in India, 1966 (7)

George Harrison’s fisheye self-portraits in India, 1966 (9)

George Harrison’s fisheye self-portraits in India, 1966 (8)

Doświadczenia związane z nauka gry na sitarze, czy poznaniem skomplikowanego metrum stosowanego w muzyce Indii doprowadziły do wielu rewolucji harmonicznych, oraz rytmicznych w twórczości The Beatles. Wpływ ten pozostał i był wyraźny, nawet, gdy George doszedł do wniosku, że nigdy nie stanie się mistrzem o skali Ravi Shankara, i ponownie powrócił do gitary, m.in. po to by skomponować “Here comes the sun”.

Fot. George Harrison (źródło: hootingfilm.net)

Źródło: G. Harrison “Antologhy”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *