Kolejne wydania słynnej biografii Kapuścińskiego „Kapuściński non-fiction” nie będą musiały być okrojone. Tak ostatecznie uznał Sąd Apelacyjny po toczącym się sześć lat procesie, wytoczonym Domosławskiemu przez rodzinę klasyka polskiej szkoły reportażu.

Tym samym wydawca książki nie będzie musiał z niej wycinać 10-stronicowego rozdziału „O miłości i innych demonach”.

Pozew o naruszenie dóbr osobistych przeciwko Domosławskiemu złożyła Alicja Kapuścińska, wdowa po Ryszardzie Kapuścińskim. Uznała, że rozdział traktujący o intymnych relacjach reportażysty  narusza dobre imię jej męża. Z kolei córka Ryszarda Kapuścińskiego – Rene Maisner – uznała za nieprawdziwe fragmenty biografii dotyczące jej relacji z ojcem.

Czytaj: To nie jest Beksiński – mówią jego bliscy.

W pierwszej instancji, Sąd Okręgowy nakazał usunąć sporne fragmenty książki. Sąd doszedł do wniosku, że ujawnienia tak szczególnych relacji na temat intymnych więzi pisarza stanowiło naruszenie dóbr osobistych powódki (prawo do dobrej pamięci po zmarłym mężu), bowiem sfera prywatna każdej osoby, nawet publicznej, jak w przypadku Kapuścińskiego znajduje się pod szczególną ochroną.

Domosławski z kolei argumentował, że brak w jego książce rozdziału o relacjach Kapuścińskiego z kobietami spowoduje, że obraz jego życia będzie niepełny.

Sąd Apelacyjny uznał jednak, że Artur Domosławski przedstawił opisywane zgodnie z faktami co potwierdzili świadkowie i że miał prawo do przedstawienia tych faktów ze względu na to, że pisarz był osobą publiczną (w związku z czym ochrona wielu sfer jego życia prywatnego jest “słabsza”).

Czytaj: Mozil wygrał z “Solidarnością”. Ważny wyrok dla artystów.

Biografia „Kapuściński non-fiction” wzbudzała kontrowersje od samego początku, Domosławski nie omijał w niej trudnych tematów demitologizujących Kapuścińskiego, takich jak związki reportera z komunistyczną władzą, czy jego romantyczne relacje z kobietami. Padały pytania o granicę intymności, do jakiej można się zbliżyć pisząc o czyimś życiu.

Jak widać, autorzy dzieł biograficznych w Polsce nie mają łatwo tak, jak twórcy obsypanego nagrodami filmu fabularnego przedstawiającego koleje losu rodziny Beksińskich, o którym niedawno pisaliśmy. W przypadku “Ostatniej rodziny” pada jednak zarzut o przekroczenie granic kreacji twórczej (co jednak na gruncie prawa mogłoby mieć związek z ochroną dóbr osobistych post mortem, czyli prawem do dobrej pamięći po zmarłym).

Autor: Maciej Rodkiewicz/MiP

Fot.

Źródła: Polityka, TVN24

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *