Powiedzcie, jak nie kochać tego kraju? Oto, jak wyczytaliśmy w ogólnopolskiej prasie Maciej Odoliński – reżyser i producent „Ostrej randki” wytoczył proces Kamilowi Śmiałkowskiemu, pomysłodawcy konkursu “Węże”, w którym co roku przyznawane są nagrody za najgorsze polskie filmy. Odoliński oburzył się, że dzieło, którego był producentem zostało pokazane bez jego zgody podczas gali ‘Węży”.

“Ostra randka” raczej będzie miała problemy z wejściem do kanonu najważniejszych dzieł w polskiej kinematografii, prędzej znajdzie się na półce z najdziwniejszymi dziełami, w których niekoniecznie wiadomo o co chodzi. Aczkolwiek może się tylko czepiamy, bo przecież opis tego filmu jest doprawdy pasjonujący 🙂

or

Screen: Filmweb

 W każdym razie, czemu się zajmujemy tym tematem? Otóż podłożem procesu wytoczonego Śmiałkowskiemu jest prawo autorskie, a może też sposób jego interpretacji przez powoda.

Odoliński gdy tylko dowiedział się, że jego film jest nominowany przez “Akademię Węży” wysłał do niej pismo, że nie zgadza się na jego pokaz podczas gali rozdania nagród, gdyż… może to spowodować obniżenie wartości tegoż obrazu.

Akademia jednak pisma się nie przestraszyła i podczas gali pokazano fragmenty filmu. Producent “Ostrej Randki” twierdzi, że stało się to niezgodnie z prawem, ponieważ – bez jego zgody, a ponadto z prezentowanego filmu znikły zabezpieczenia.

– Na nikim się nie mszczę i nie sprzeciwiam się krytyce. Nie chodzi też o wprowadzanie jakiejkolwiek cenzury. Domagam się jednak uczciwego traktowania mojego filmu, który – mam tego świadomość – nie jest filmem wybitnym – powiedział Odoliński w wywiadzie dla dziennikapolskiego24.pl.

Czytaj: Jak koncerny sterują czasem trwania praw autorskich.

Śmiałkowski oczywiście broni się przed zarzutem rozpowszechnianiu filmu bez zezwolenia, powołując się na prawo cytatu (art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Zresztą, bardzo słusznie. Dla przypomnienia przytaczamy treść artykułu 29 prawa autorskiego.

Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów oraz rozpowszechnione utwory plastyczne, utwory fotograficzne lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym celami cytatu, takimi jak wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.

Cóż na koniec. Oby rozsądek zwyciężył. Wyobrażacie sobie, że krytyka nie miałaby prawa do pokazywania obrazów, które chce skrytykować? Cóż jeszcze – mniej spiny Panie Producencie.

Źródło: Dziennik Polski

Fot. paolobarzman/Flickr  lic. CC BY-NC-ND 2.0

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *