Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił pozew Dominika Grabowskiego (Doniu) przeciwko Dariuszowi Dolczewskiemu, byłemu kandydatowi na posła z ramienia Platformy Obywatelskiej, który w czasie kampanii wyborczej w 2011 roku umieścił na swoim profilu link do przeróbki piosenki “Suczki”, gdzie w głównych rolach występowali posłowie i posłanki PiS.

Wyrok jest niezwykle istotny z dwóch względów – praw artysty w stosunku do utworów audiowizualnych (teledysków) powstałych bez jego zgody, oraz kwestii linkowania (przy pomocy tzw. głębokiego linka) dzieł w serwisach społecznościowych.

Przypomnijmy, że w 2011 roku, w czasie kampanii wyborczej do parlamentu, Dariusz Dolczewski umieścił na swoim profilu FB piosenkę “Suczki”, a w zasadzie utwór audiowizualny, gdzie w warstwie muzycznej słychać było kawałek Ascetoholix, natomiast w warstwie wizualnej użyto karykaturalnych postaci – przypominających członków PiS. Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach, kandydat PO przepraszał za swoje zachowanie tłumacząc, że to nie on wrzucił linka na swój profil, lecz tajemnicza osoba, którą odpowiednio ukarał. Ostatecznie do Sejmu nie wszedł, ale niesmak pozostał. Dominik Grabowski zdecydował się skierować sprawę do sądu o “naruszenie autorskich praw osobistych i majątkowych oraz praw do artystycznego wykonania utworu słowno – muzycznego”.

Sprawa, jak na warunki polskie była wyjątkowa. Dotyczyła bowiem autorstwa Utworu Audiowizualnego/klipu, w którym bez zgody autora/muzyka wykorzystano fragment jego piosenki, oraz odpowiedzialności użytkownika za linkowanie na swojej tablicy FB, linka do tego klipu (co jest powszechną praktyką w tym portalu). 

W pierwszej instancji Doniu wygrał. Sąd Okręgowy Warszawa – Praga uznał iż: “Zachowanie D. D. w dniu 21 września 2011 r. było wedle Sądu czynem zabronionym w rozumieniu art. 415 k.c. Poprzez brak zachowania należytej staranności i nieprzestrzeganie regulaminu usługodawcy, strona pozwana rozpowszechniła fragment utworu pt. (…), naruszając tym samym prawa autorskie D. G.”

Sąd stanął tu stanowisku, że osoba udostępniająca link do Utworu faktycznie jest odpowiedzialna za jego rozpowszechnienie. Zatem, jeżeli Utwór został umieszczony w sieci w sposób nielegalny, ten, który go linkuje również jest za to odpowiedzialny.

“Sąd nie podzielił także poglądu reprezentowanego przez D. D., podług którego to udostępnianie linków do materiałów naruszających prawa autorskie, samo w sobie, nie jest naruszeniem tychże. A contrario, prowadzenie profilu, zwłaszcza na tak popularnej stronie www, i umieszczanie na niej odnośników, stanowi o istocie rozpowszechniania treści pod nimi dostępnych. Siła takiego działania wzrasta w szczególności, gdy przypada to na czas wyborów parlamentarnych, a więc wzmożonego zainteresowania polityką, ale i politykami – zarówno obecnymi posłami i senatorami, jak i osobami kandydującymi. Nie miało również znaczenia, czy pozwany znał treść klipu oraz to, że nie wiedział, kto jest właścicielem praw do wykorzystywanego materiału.”

Wyrok w pierwszej instancji miał miejsce w 12 lipca 2013 roku, a więc w czasie, gdy we większość teoretyków prawa mówiło o braku odpowiedzialności użytkownika końcowego za linkowanie treści na swoich stronach internetowych.

Dolczewski odwołał się od wyroku i II instancji wygrał. Rozstrzygnięcie sądu było jednak niezwykle zaskakujące.

Sąd Apelacyjny bowiem zbadał, czy muzyk w ogóle posiada prawa autorskie do przeróbki “Suczek”, który linkował na swoim fanpage`u polityk PO i doszedł do wniosku, że… muzyk nie wykazał, że takie prawa posiada. Dlaczego?

Spot zamieszczony w Internecie ma swój tytuł: “Celebryci z PiS – prawdziwe twarze – spot wyborczy” i jest prostą animacją z twarzami czołowych polityków tej partii, w którego tle leci numer zespołu Ascetoholix. Sąd uznał, że jest to utwór audiowizualny (art. 70 ustawy pr. aut.), a utwór audiowizualny jest utworem jednolitym, a nie utworem składającym się z kilku utworów (np. muzycznych, wizualnych itd.).

Zgodzić się należy z opinią, iż nie można tak rozumieć art. 70 uopapp, że do utworów będących częściami składowymi utworu audiowizualnego powstają niejako dwa zestawy praw autorskich – do utworu będącego częścią składową utworu audiowizualnego i tego samego utworu jako utworu samodzielnego (por. szerzej kom. M. D. do art. 70 uopapp). W konsekwencji, wykorzystanie całości utworu audiowizualnego nie stanowi naruszenia prawa przysługującego twórcy do części składowej – czytamy w uzasadnieniu.

W związku z powyższym autorskie prawa majątkowe do “Celebryci z PiS – prawdziwe twarze – spot wyborczy” ma nieznany autor, który opublikował go w Internecie, a Dominik Grabowski z Ascetoholix “nie ma do niego praw”, gdyż w trakcie procesu nie wykazał, iż…. muzyka w nowym utworze została wykorzystana bez jego zgody.

Inicjatywa dowodowa spoczywała tutaj, zgodnie z art. 6 k.c., w całości po stronie powoda. Powód jedynie w pozwie zawarł twierdzenie, że piosenka (…) została wykorzystana bez jego zgody i wiedzy w spocie wyborczym, natomiast zarówno na tym etapie postępowania, jak i w całym procesie skoncentrował się na zarzucaniu pozwanemu, że wykorzystał bezprawnie ten utwór, zamieszczając przedmiotowy „głęboki link”, nie zaś na wykazaniu, że jego prawa autorskie zostały naruszone poprzez zamieszczenie refrenu piosenki w wymienionym wyżej filmie. Nie sposób więc nawet przyjąć, że powód podjął próbę obalenia podstawy domniemania z art. 70 uopapp, bo dla tego celu wymagane byłoby wykazanie braku umowy z producentem utworu audiowizualnego. W sytuacji braku jakichkolwiek wniosków dowodowych należało uznać, że prawa autorskie przysługują twórcy utworu audiowizualnego, do którego link udostępnił pozwany. Same twierdzenia powoda w tym zakresie, sprowadzające się zresztą wyłącznie do wzmianki w pozwie, nie mogą zastąpić dowodu, wbrew stanowisku Sądu Okręgowego – czytamy w uzasadnieniu.

Z całej tej sprawy wynika przede wszystkim, że w przypadku naruszenia praw autorskich poprzez bezumowne wykorzystanie Utworu/piosenki w dziele – Utworze audiowizualnym/klipieYouTube – pierwszą osobą, wobec której trzeba wysunąć roszczenie jest autor owego Utworu/klipu.

W przypadku podjęcia dochodzenia swoich praw wobec linkującego utwór/klip, by skutecznie wskazać podstawę swojego roszczenia należy dodatkowo podnosić, że naruszono nasze prawa, jako współtwórcy Utworu (poprzez wykazania np. braku umowy).

Na gruncie art. 69 uopapp, można byłoby badać, czy powód mógłby dochodzić naruszenia praw autorskich jako współtwórca utworu audiowizualnego, jednak powód takich okoliczności nigdy nie podnosił.

Dbanie przez Podmiot praw autorskich/Artystę o to, co dzieje się z jego twórczością w tzw. sieci wydaje się tym bardziej istotne, że na etapie postępowania sądowego może okazać się, że “nie ma on praw do swojego utworu” (!!!) (Sąd zauważył bowiem, że nikt nie wysuwał żadnych roszczeń do anonimowego autora przeróbki pod nazwą “Celebryci z PiS – prawdziwe twarze – spot wyborczy”).

Podsumowując, Sąd Apelacyjny przyjął, iż w rzeczywistości nie można przyjąć, że doszło do naruszenia autorskich praw majątkowych powoda do utworu (…), pozwany bowiem korzystał z utworu audiowizualnego nieznanego autora, który umieszczony był na portalu (…) i co do którego nie zgłoszono zarzutów o naruszenie praw autorskich. W konsekwencji nie można również rozważać odpowiedzialności pozwanego na gruncie art. 415 k.c. (…)

Jednak w sprawie niniejszej kluczowe jest stwierdzenie, że powód nie obalił domniemania, iż producent utworu audiowizualnego, którego częścią składową jest fragment piosenki (…), zamieścił go w Internecie zgodnie z prawem.

Legalność linkowanych Utworów

Linkowanie utworów w Internecie.

Po drugie jednak mimo, że raper przegrał proces, Sąd Apelacyjny odniósł się do kwestii udostępniania linków przez użytkowników w Internecie i doszedł do wniosku, że użytkownik jest odpowiedzialny za treść udostępnionego linku, jednak w każdej sytuacji udostępnienia trzeba rozpatrywać konkretnie i indywidualnie.

Czy możemy linkować utwory?

W opinii Sądu Apelacyjnego przesądzające o ewentualnym naruszeniu praw autorskich jest nie tyle umieszczenie linku – czy to głębokiego, czy też innego, lecz efekt użycia linku.

Link  według sądu jest “programem w języku HTML, wykonywanym każdorazowo przez tzw. przeglądarkę”. Jeżeli więc umieszczający link skonstruuje go sam – czy przy pomocy narzędzi osób trzecich – w ten sposób, że użycie linku prowadzi do bezpośredniego odtworzenia utworu choćby w niewielkiej części, wówczas umieszczający link udostępnia utwór. Zatem użytkownik dokonuje czynności udostępnienia, czyli wkracza w monopol autorski.

Sąd Apelacyjny skłania się ku poglądowi, że dla uznania, iż doszło do eksploatacji na wskazanym w art. 50 uopapp polu udostępniania, wystarczy zamieszczenie linku, który powoduje odtworzenie utworu. Mamy bowiem do czynienia zarówno z aktem woli, ale także z transmisją. W sytuacji, w której pozwany umieścił odnośnik na swoim profilu, zgadzał się on bowiem na takie działanie użytkownika, w którym przez użycie linku użytkownik uzyskuje dostęp do utworu. W tym momencie następuje transmisja danych, które umożliwiają użytkownikowi połączenie się z odpowiednim adresem w sieci Internet. To, w jaki sposób jest fizycznie realizowana transmisja, nie ma tu znaczenia.

Z orzeczenia sądu wynika zatem, że jako użytkownicy jesteśmy odpowiedzialni każdorazowo za udostępnianie linków i jeżeli prowadzą one do treści niezgodnych z prawem, możemy zostać pociągnięci do odpowiedzialności za rozpowszechnianie takich treści.

W konsekwencji, w opinii Sądu Apelacyjnego nie można się w tej części zgodzić z rozumowaniem Trybunału, a co za tym idzie – nie można przyjąć, iż w każdym wypadku umieszczanie odwołań (linków) nie narusza monopolu autorskiego.

Zastanawiające jest jednak to, że pomimo funkcjonowania serwisów umożliwiających linkowanie, czy wręcz żyjących z tzw. głębokich linków (jak np. Facebook), UE nie zdecydował się na regulację tego zagadnienia na poziomie dyrektywy. Przecież idąc tokiem myślenia sądu, w zasadzie każdy linkujący Utwory w internecie musi mieć na to zezwolenie autora, a jeżeli go nie ma, to naraża się na roszczenie z jego strony dotyczące bezprawnego publikowania treści. Czy odpowiedzialność za to powinna spoczywać na użytkowniku, czy racze na serwisie, który technicznie umożliwia umieszczanie tzw. głębokich linków? To pytanie na razie pozostaje bez odpowiedzi.

Fot. YouTube

Źródła: Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *