Daab narzekał oficjalnie na Kamila Bednarka, że ten zaśpiewał podczas ostatniego opolskiego festiwalu piosenkę “W moim ogrodzie”. Kultowy, piękny numer, jedna z najpiękniejszych polskich piosenek, został wykonany przez młodego wokalistę w czasie koncertu “25lat! Wolność – kocham i rozumiem!” w charakterystycznym dla niego stylu, który niekoniecznie wszystkim musi się podobać. Czy twórca utworu pierwotnego ma wpływ na to, jak zostanie zinterpretowana jego piosenka? Czy artysta chcący wykonać czyjąś piosenkę na żywo, musi o to zapytać autora?

Generalnie, publicznie granie coverów /czyli ich rozpowszechnianie/ oznacza wykonywanie dzieła, którego autorem jest inny twórca. W związku z powyższym zespół grający cover jest zobowiązany do uzyskania zgody na jego wykonanie. Ze względu na obiektywne trudności jakie można mieć ze znalezieniem tego twórcy, albo z dotarciem do niego, wymyślono konwencję ułatwiającą wszystkim życie. Wystarczy wykupić, bądź opłacić odpowiednią licencję w organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi /np. ZAiKS/, o ile organizacja ta ma w swoim katalogu rzeczonego artystę /reprezentuje jego prawa/. Wówczas publiczne wykonanie coveru będzie zgodne z literą prawa.

Czytaj: “Prewencyjny wykup praw autorskich do dzieła. Możliwy, ale warunkowo.

Oprócz uzyskania zezwolenia na wykonanie coveru (,które może “załatwić” organizator koncertu, artysta musi podpisać z nim jednak stosowną umowę w tej kwestii) pojawia się drugi problem, czyli sama jakość wykonania.

Daab kontra Bednarek

Prawo Autorskie jest tutaj dość precyzyjnie i w art. 16 pkt 3 wprowadza zasadę “nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania”.

Od razu trzeba jednak zaznaczyć, że zasada powyższa nie oznacza kategorycznego, czy sztywnego trzymania się tej reguły. Gdyby tak było, w zasadzie cały rozwój sztuki, czy kultury mógłby zostać utrudniony. Kultura i sztuka żywi się bowiem, tym co zastanie, przetwarza dostępne treści, by nadawać im nowy kształt i tym samym przyczynia się do jej rozwoju. Zatem przywołana powyżej zasada ma charakter wyjątkowości – tzn. może być przywołana tylko i wyłączanie w najbardziej radykalnych, skrajnych przypadkach wykorzystania cudzego dzieła.

Potwierdzenie powyższej tezy znajdziemy w orzecznictwie: “Nie każda zmiana dowolnego elementu treści lub formy utworu narusza prawo do jego integralności (art. 16 ust 3 pr. aut.), lecz tylko taka jego zmiana, która “zrywa” lub osłabia” więź twórcy z utworem, usuwa, lub narusza więź między utworem, a cechami indywidualizującymi jego twórcę. Tak oznaczonych cech naruszenie prawa do integralności utworu nie spełniają drobne zmiany elementów jego twórczości i formy, które nie uchylają atrybucji utworu (orzeczenie SA w Krakowie, 29 październik 1997 r., I ACa 477/97)”.

Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać o dwóch innych wyrokach:

  • w 1958 roku za złamanie zasady nienaruszalności treści i formy utworu uznano zniekształcenie dźwięku w warstwie audio rozpowszechnianego filmu (I CR 563/57, 28 luty 1958 r.).
  • w 1989 r. uznano, że kopia rozpowszechnianego medalu na tyle różniła się od oryginału, że doszło do złamania art. 16 pkt 3. W tym przypadku chodziło o nieostre kontury na rozpowszechnianych kopiach.

Jak zatem można dostrzec na powyższych przykładach – każdy przypadek musi być rozpatrywany konkretnie i indywidualnie. Jak jednak może już zauważyliście, przy spoglądaniu na covery przez pryzmat art. 16 pkt. 3 – ryzykuje przede wszystkim wykonawca. To on musi być świadomy istnienia takiej zasady w prawie autorskim. Musi być świadomy tego, że autor utworu może mieć pretensje względem jakości, czy sposobu wykonania jego Utworu.

Czy w takim przypadku DAAB miałby prawo do roszczenia względem Kamila Bednarka? Trudno jest powiedzieć. Jego wersja, powiedzmy, że…. jest gorsza od oryginału, samo wzburzenie muzyków DAAB-u można zrozumieć, ale czy mogliby liczyć na wygraną w sądzie? Raczej wątpliwe. W takich przypadkach, chyba właściwszą formą wyrażenia krytyki jest reakcja fanów.

W oryginale ten numer wciąż brzmi świetnie mimo upływu lat. DAAB zespół to kawał polskiej historii muzyki. Warto pamiętać, że zaczynał w nim Andrzej Krzywy, który zrobił karierę w “De Mono”.

Czy jednak Kamil Bednarek musiał pytać zespół DAAB o przyzwolenie na wykonanie ich piosenki? Absolutnie nie. Jest to tylko i wyłącznie kwestia grzecznościowa. Z praktyki wiemy, że niektóre zespoły pytają.

Wracając do coverów, przypomnijmy kilka sytuacji życiowych.

  1. Gramy cover na próbach – Licencja? Utwór nie jest publicznie odtwarzany, a w związku z czym można go grać, dzień i noc, bez żadnego specjalnego pozwolenia.
  2. Gramy cover na koncercie – w tej sytuacji cover jest publicznie odtwarzany w związku z czym jesteśmy zobowiązani do opłacenia stosownej licencji w ZAiKS. Często taką, stosowną umowę posiadają same kluby, bądź organizatorzy koncertu. Wystarczy więc w tej sytuacji podpisać odpowiednią umowę z klubem i całość obowiązków związanych z wykonaniem coveru podczas koncertu zostaje wykonana.
  3. Wydajemy cover na płycie – niezbędna do tego jest licencja wykupiona w ZAiKS.

Poza licencją z organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, bezpośredniego zezwolenia na wykonywanie utworu, może udzielić sam jego autor.

I jeszcze jedna istotna rzecz – cover to nie opracowanie. Opracowanie to coś więcej niż cover i oznacza na tyle twórczą jego przeróbkę, że powstaje nowe dzieło w rozumieniu prawa autorskiego, do którego rozpowszechniania niezbędna jest zgoda twórcy pierwotnego.

Fot. Adam Kliczek (lic. CC BY-SA 3.0)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *