Nośniki winylowe przeżywają swój renesans. Ich sprzedaż na Wyspach przekroczyła milion egzemplarzy pierwszy raz od 18 lat! Boom na winyle wykorzystują tacy potentaci, jak Jack White, którego wytwórnia Third Man Records sprzedała już 238 000 płyt długogrających z jego albumem “Lazaretto”, ale nie tylko oni.

Otóż Matthew Johnson – założyciel Fat Possum Records, wytwórni w  Oxfordzie w stanie Mississippi zrezygnował właśnie ze współpracy z innymi tłoczniami płyt (a tym samym wiecznymi problemami związanymi z terminowością zamówień) postanowił uruchomić… własną fabrykę winyli.

Zakupił w tym celu używany sprzęt do tłoczenia płyt i otworzył niewielki sklep w Memphis. Koszt kupna całej prasy wyniósł go 100 tys. dolarów. Do tego doliczyć należy koszta serwisu, lecz i tak sporo oszczędził, gdyż kupno nowej, sprawnej prasy kosztowałoby od 200,000 do 250,000 tys. dolarów.

Czytaj: Będzie rekord na winylowym rynku. Na Wyspach sprzedaż wraca do poziomu lat `90

Celem istnienia skromnej fabryki nie jest dorównanie gigantom, jak “Third Man Records”, lecz stworzenie biznesu w pełnym zakresie – od pozyskiwania praw autorskich od muzyków przez tłoczenie, aż po sprzedaż. Johnson wspomina w wywiadzie udzielonym “The Billboard”, że najwięcej strat jak do tej pory przynosiły mu opóźnienia związane z realizacją zamówień i transportem. Opóźnienia zamówień zaś spowodowane są rosnącą popularnością winyli.

Duże tłocznie, jak United Record Pressing, czy Pirates Press Records (z którym wcześniej współpracowało Fat Passum) mają obecnie wielomiesięczne opóźnienia, ponieważ ich podaż nie jest w stanie zaspokoić ogromnego apetytu na czarne krążki.

Planowany pułap produkcji to tłoczenie od 13 000 to 14 000 krążków dziennie. Wszystkie płyty mają być sprzedawane w sklepie w Memphis, lub za pośrednictwem strony internetowej www.fatpossum.com, co pozwoli firmie zaoszczędzić na marży producenta, kosztach transportu, a także co najważniejsze – bardzo cenny czas. W ofercie znajdują się winylowe wydania takich artystów jak Modest Mouse, Iggy and the Stooges czy Waylon Jennings.

Źródła: Engadget, Bilboard

Fot.  Jonas Bengtsson

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *