Początek każdego roku przynosi też Dzień Domeny Publicznej, który jest symbolicznym dniem wygaśnięcia autorskich praw majątkowych, które jak pamiętamy trwają przez 70 lat od śmierci autora Dzieła.

Jednak pomimo tego, trzeba mieć cały czas świadomość, że de facto 1 stycznia nie jest symbolem uwolnienia dzieł, a raczej ich zniewolenia.

Czas trwania autorskich praw autorskich podlega nieustającej ewolucji, której efektem jest wzmocnienie monopolu autorskiego kosztem użytkowników, czy ogólnie mówiąc kultury i społeczeństwa. Tak, tak – długi okres trwania autorskich praw majątkowych sprzyja tylko nielicznej grupie, zarabiających na nich krocie.

Przykładowo, według ostatnich danych ZAiKS, aż 96 procent polskich twórców otrzymuje tantiemy lokujące ich w pierwszej grupie podatkowej /do 85 tys. zł rocznie/.

Jedynie 3 proc. przekracza tę granicę i dostaje na konto od 85 do 500 tys. zł, a tylko jeden procent – ponad 500 tys. zł. /Źródło: „Gazeta Wyborcza”/.

Kształt statystyk nie różni się zasadniczo od innych państw. Pozwala jednak zrozumieć, dlaczego czas trwania autorskich praw majątkowych jest wydłużany. Wyobrażacie sobie np. dzień, gdy do domeny publicznej trafiają hity „The Beatles” – złotego jajka wszech czasów, na których można uszczknąć coś nawet trzydzieści sześć lat po rozpadzie zespołu – tak jak to miało miejsce w przypadku płyty „Love” – wydanej w 2006 roku, a która oczywiście wygrała zestawienie roczne z wynikiem 3 milionów sztuk /przy okazji to naprawdę świetna płyta/. Czy ktoś potrafi z tego zrezygnować?

Zanim jednak czas ochrony autorskich praw majątkowych sprowadzono w okolice absurdu, wyglądał on naprawdę przyzwoicie. Zwłaszcza, że efektywny czas korzystania przez artystę ze swojego albumu, po jego wydaniu wynosi kilka lat /nie mówimy tu o The Beatles, ale umówmy się, ile było takich zespołów w historii muzyki? – czy prawo powinno służyć nielicznym?/.

W Polsce według ustawy o prawie autorskim z 1926 roku – okres ochronny wynosił 50 lat. W ustawie z 1952 roku – 20 lat. W 1976 roku – 25 lat. W 1994 roku – 50 lat. W 2000 roku – przedłużono go do 70 lat.

Czas trwania autorskich praw majątkowych w Konwencji Berneńskiej, która ciągle jest wyznacznikiem modelu ochrony pr. aut. na świecie wynosi 50 lat /próg ustawiony jako minimum/. Jak widać – tam gdzie istnieje możliwość wzmacniania monopolu autorskiego – zakres zapisów można nawet rozszerzyć, ale zawężyć – już niekoniecznie /vide nieustający problem z dozwolonym użytkiem na tle cyfrowej rzeczywistości/.

Piętno lobbingu korporacji widać szczególnie na przykładzie USA gdzie funkcjonuje generalne zasada ochrony autorskich praw majątkowych przez 70 lat, a w przypadku utworów pisanych na zlecenie – wynosi ona już 95 lat od publikacji i aż 120 lat od ustalenia dzieła.

Mimo, że skrócenie czasu trwania ochrony autorskich praw majątkowych jest najprostszą rzeczą, jaką może zrobić każdy ustawodawca, jakoś nikt się do tego nie pali. Dlaczego? Odpowiedzcie sobie sami.

Na koniec jeszcze kilka ważnych zasad.

Czas wygaśnięcia autorskich praw majątkowych reguluje art. 36 prawa autorskiego. Czas trwania aut. pr. maj. liczy się od daty śmierci twórcy, a w przypadku współtwórców – od śmieci ostatniego z nich.

Koniec okresu ochronnego obliczamy wg art. 39 ustawy Pr. Aut.

Czas trwania autorskich praw majątkowych liczy się w latach pełnych następujących po roku, w którym nastąpiło zdarzenie /…/

Zatem w 2013 roku do domeny trafiają utwory artystów, twórców, zmarłych w 1942 roku. Są to m.in. Wojciech Kossak, Bronisław Malinowski, Lucy Maud Montgomery, czy Bruno Schulz, Debora Vogel.

Trzeba jednak pamiętać, że koniec ochrony autorskich pr. majątkowych w Polsce nie oznacza możliwości całkowicie darmowego korzystania z tych Dzieł. Polska ustawa Pr. Aut. wprowadziła konieczność dzielenie się zyskami z tych Utworów na rzecz Funduszu Twórczości. Mówi o tym art. 40 w/w ustawy.

Producenci lub wydawcy egzemplarzy utworów literackich, muzycznych, plastycznych, fotograficznych i kartograficznych, niekorzystających z ochrony autorskich praw majątkowych, są obowiązani do przekazywania na rzecz Funduszu, o którym mowa w art. 111, wpłaty wynoszącej od 5% do 8% wpływów brutto ze sprzedaży egzemplarzy tych utworów. Dotyczy to wydań publikowanych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

 A propos The Beatles. Wciąż nie można ich samplować 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *