Piractwo jest tym , co mnie stworzyło – powiedział Ed Sheeran, wokalista osiągający właśnie być może najwyższy pułap swojej popularności. Po tych słowach, zawrzało.

Ed jest w każdej stacji radiowej, a „Shape of you” słychać na każdym kroku. Ed jest na memach z napisem „Why Ed has no girlfriend? Because Sheeran”, jest w ostatnim filmie o Bridget Jones, jest szansa, że kiedy otworzymy lodówkę – tam też będzie Ed. Nic dziwnego, że gdy tylko w wywiadzie dla CBS News, Sheeran opowiedział o swoich pierwszych krokach na scenie muzycznej zrobiło się poważnie.

– To nielegalne dzielenie się plikami, uczyniło mnie tym kim jestem – stwierdził wprost odnosząc się do faktu, że piractwo przyczyniło się do wzrostu jego popularności.

Czytaj: Muzyczne piractwo w Norwegii prawie zanikło. Dzięki streamingowi. Artyści na tym nie zyskali

Warto przypomnieć, że wokalista zaczynał swoją karierę jako niezależny artysta – nigdy nie zabiegał o uwagę wytwórni płytowych, ale to giganci muzycznego rynku sami zgłaszali się do niego, kiedy już wypracował swoją markę.

Ed dodał w wywiadziema świadomość przynależenia do środowiska, które nie lubi nielegalnego dzielenia się plikami, jednak to właśnie ropozwszechnianie jego utworów „go stworzyło”. Według niego jednak, obecnie zjawisko to ma o wiele mniejsze znaczenie niż wcześniej – dziś liczy się Youtube i odtworzenia.

Opinie artystów na temat piractwa są różne – Prince, o którym niedawno pisaliśmy, uważał nielegalne rozpowszechnianie i pobieranie jego twórczości za zło w czystej postaci do tego stopnia, że był gotowy wręcz do atakowania stron swoich fanów. Z kolei David Guetta ma całkiem inne – być może to kwestia czasów i nowoczesności? – poglądy i uważa piractwo za niezwykle ważny czynnik w procesie zdobywania wielbicieli. Jak zatem widać – reguły brak.

Ed Sheeran należy jednak do tej drugiej grupy – docenił piractwo, a wręcz stwierdził, że właśnie dzięki niemu znajduje się w tym konkretnym miejscu na mapie muzycznej popularności. Bez wątpienia piracki proceder zwiększył zainteresowanie szerszej publiczności muzyką Eda – piractwo wydaje się napędzać sprzedaż cyfrową muzyki. Co niezwykle istotne – nagłaśnia twórczość danego artysty, a to z kolei wpływa na sprzedaż, nie tylko cyfrową. Zatem o ile samo nielegalnie share’owanie jest darmowe, o tyle jego konsekwencje już nie – choć nierzadko przynosi ono bardzo duże zyski. Zawsze pozostaje tylko pytanie – komu?

Autor: Karolina Robak/MiP

Źródła: Digital Music News.

Fot. Markus Hillgärtner/CC BY-SA 3.0

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *