Nie można wciąż odsprzedawać gier kupionych na Steamie. Absurdalny regulamin jednej z najpopularniejszych platform do gier wciąż pozostał w mocy. Tym razem na polu walki z dziwnymi zasadami poległa potężna organizacja konsumencka w Niemczech VZBV – Verbraucherzentrale Bundesverband /Federacja Niemieckich Stowarzyszeń Konsumentów/.

Trzeba mieć jednak tę świadomość, że sprawa odbywała się w Niemczech, gdzie prawo konsumenta jest szczególnie chronione ustawowo, gdzie pozostawia się jak najmniej możliwości do interpretacji. Przegrana VZBV rzeczywiście budzie zdumienie, gdyż organizacja skarżąca regulamin Steamu-u powoływała się głównie na funkcjonujące w UE dyrektywy 2001/29/EC a także 2009/24/EC, które ograniczają kontrolę sprzedającego utwór w rozumieniu pr. aut /np. grę/. Według obowiązujących przepisów część praw sprzedawcy wyczerpuje się w momencie sprzedaży, wtedy też traci on prawo do śledzenia dalszych losów pliku, a szczególnie do określania zasad jego odsprzedaży /tzw. instytucja wyczerpania prawa znalazła również swoje odzwierciedlenie w traktacie WIPO/.

Czytaj: Zobacz jak przemysł praw autorskich niszczy nowe technologie

VZBV doszła do wniosu, że regulamin Steam-u /platforma należy do firmy Valve/ narusza interesy konsumentów, którzy nie mają możliwości odsprzedaży legalnie zakupionych gier. Organizacja żądała więc uchylenia spornych punktów. Jednak berliński sąd odrzucił pozew VZBV /uzasadnienie nie jest jeszcze znane/.

Bój o kształt rynku gier w UE wciąż będzie się więc toczył na naszych oczach, gdyż można założyć, że VZBV na pewno nie zrezygnuje po przegranym procesie zwłaszcza, że w np. Europejski Trybunał Sprawiedliwości w sprawie C-128/11 “UsedSoft GmbH vs. Oracle International Corp.”,  /orzeczenie zapadłe w trybie prejudycjalnym/ dał piękną wykładnię instytucji wyczerpania prawa:

“Prawo do rozpowszechniania kopii programu komputerowego zostaje wyczerpane, jeśli podmiot praw autorskich, który zezwolił, choćby i nieodpłatnie, na pobranie tej kopii z Internetu na nośnik danych, również przyznał, w zamian za zapłatę ceny mającej umożliwić mu uzyskanie wynagrodzenia odpowiadającego wartości gospodarczej kopii dzieła, którego jest on właścicielem, prawo do nieograniczonego w czasie korzystania z tej kopii”.

No właśnie. I co dalej? Przytoczmy jeszcze komunikat prasowy z powyższego orzeczenia.

“Autor oprogramowania nie może sprzeciwić się odsprzedaży swych „używanych” licencji umożliwiających korzystanie z jego pobranych z Internetu programów. Wyłączne prawo do rozpowszechniania kopii programu komputerowego objętej taką licencją zostaje wyczerpane wraz z jej pierwszą sprzedażą.”

Jak odnieść do powyższego orzeczenia decyzję berlińskiego sądu? Jak widać problemy sędziów ze współczesnymi sposobami kupowania dzieł w rozumieniu prawa autorskiego wciąż pozostają żywe i w pewnych przypadkach nierozwiązywalne. Aż chciałoby się krzyknąć. Zdrowy rozsądku, gdzie jesteś?! A przecież sprawa Steamu jest tutaj kluczowa dla dalszego funkcjonowania rynku cyfrowego, gdzie w ogóle nie rozwiązano problemu np. odsprzedaży plików mp3.

Źródła:

www.osborneclarke.comVagla.pl, dobreprogramy.pl

Fot. Steam

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *