5 marca 2014 r., polski raper Pono wypuścił w sieć kawałek „Podejście”, oparty w całości na zniekształconym samplu ze kultowej kapeli reggae – Steel Pulse „Handsworth Revolution”. Pytanie – czy mógł tak zrobić?

Na początek – krótkie przypomnienie najważniejszych związków Pr. Aut. i samplingu  -> by w ogóle wykorzystać sampla w swoim utworze, niezbędne jest zezwolenie od twórcy utworu pierwotnego, z którego on pochodzi. Brak takiego zezwolenia niesie za sobą szereg problemów dla samplującego, o czym możecie sobie przeczytać w tekście dotyczącym Samplingu.

Zacznijmy od tego, że nawet, gdy twórca wtórny – w tym przypadku Pono posiada odpowiednią umowę licencyjną, nie oznacza to, że może robić sobie z piosenką co mu się żywnie podoba. Pomijam już fakt, że po raz kolejny polski twórca w opisie swojej piosenki nie wymienia autora utworu pierwotnego, choć czerpie z niego pełną garścią. Cóż, jaki kraj, taki obyczaj. Wracając jednak do sedna – na straży interesów twórcy pierwotnego zawsze stoi „integralność utworu”, oraz jego „rzetelne wykorzystanie”, które jest skuteczne pomimo podpisanych stosownych umów licencyjnych (o ile nie zawierają rozstrzygnięć co do poruszanych kwestii, a moga takie zawierać).

Integralność dzieła wprowadza artykuł 16 Pr. Aut., gdzie w ustępie 3. czytamy, że:

„Twórca ma prawo do: nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania”.

Nie oznacza to oczywiście, że jakakolwiek zmiana w dziele powoduje od razu powstanie roszczenia po stronie artysty, choć przywołany artykuł brzmi rzeczywiście groźnie. Wystarczy sięgnąć do orzecznictwa, które jak zwykle pomaga w interpretacji Pr. Aut. Przykładowo Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z 29 października 1997 r. (I Aca 477/97) argumentował problem następująco:

„Nie każda zmiana dowolnego elementu treści lub formy utworu narusza prawo do jego integralnosci (art. 16 ust. 3. Pr. Aut), lecz tylko taka jego zmiana, która „zrywa” bądź „osłabia” więź twócy z autorem, usuwa lub narusza więź mięzy utworem, a cechami indwidualizującymi jego twórcę. Tak oznaczonych elementów naruszenia prawa do integralności utworu nie spełniajądrobne zmiany elemntów jego treści i formy, które nie uchylają atrybucji utworu”

Skrajnym i oczywistym przykładem na naruszenie integralności utworu jest przypadek Stowarzyszenia Subdivision Art z Australii, które kupiło w 1986 roku obraz Picassa „Trzy Kobiety”, po to, by je pociąć na kilkaset kawałków o wielkości 25 mm kw. każdy i sprzedać z zyskiem.

Z drugiej strony znany jest przypadek wystawy dzieł Vasarelego składających się 31 obrazów, które trafiły do jednej z paryskich galerii i gdzie następnie dwa z nich zaginęły bezpowrotnie. Galeria przegrała w procesie, gdyż właściciele obrazów powołali się skutecznie na „naruszenie integralności dzieła”. Chodziło o to, że tylko cały cykl złożony z 31 obrazów miał swój artystyczny sens.

Czytaj: “Problemów samplingu ciąg dalszy. Kto jest autorem nowego singla Juniora Stressa”

Wracając do zagadnienia – J. Barta, R. Markiewcz, tłumaczą naruszenie integralności dzieła w następujący sposób: „Naszym zdaniem, może stanowić bezprawne naruszenie prawa do integralności wyeliminowanie z dzieła elementów funkcjonalnych, choćby tylko z tego względu, że wówczas elementy estetyczne dzieła mogą utracić swój sens – co w konsekwencji oznaczałoby pozbawienie dzieła podstawowych wartości”. (źródło cytatu pod tekstem)

Czy sampel ze Steel Pulse, ma jakąkolwiek wartość w nowym dziele, autorstwa Pono? No właśnie. Jest przede wszystkim dość łatwo rozpoznawalny, co oznacza, że Pono wykorzystując go w swoim numerze, musi się liczyć z opinią jego właściciela na temat jego wykorzystania. A tymczasem próbkę  przyspieszono i pocięto tak, by mieściła się we frazie nowego kawałka – można powiedzieć, że została na tyle zniekształcona, że podmiot posiadający prawa autorskie do tej piosenki z pewnością miałby podstawy do dochodzenia integralności swojego dzieła.


Spójrzcie, jak łatwo można przekroczyć granicę integralności dzieła. W literaturze polskiej za naruszenie przyjmuje się m.in.:

  • emisję koloryzowanej wersji czarno – białego filmu
  • wprowadzenie reklam w dziele audiowizualnym w miejscach innych, niż tych wyznaczone przez twórcę
  • wprowadzenie skrótów przez redakcję czasopisma naruszające integralność dzieła (pomimo wprowadzenia zastrzeżenia dotyczącego prawa dokonywania skrótów)

Na salach sądowych z korzyścią dla Twórców rozstrzygano m.in. sprawy:

  • rozpowszechniania słabej jakości kopii filmu
  • rozpowszechniania wtórników medalu, który był gorszej jakości, niż oryginał
  • „urozmaicenie” utworu piśmienniczego obrazkami niestosownymi do treści.

Bardziej radykalny przykład z polskiego podwórka?  Proszę bardzo – Me Myself And I z utworem “Monkey Song”. Poniżej oryginał.

A tak wygląda “remix” powyższego numeru.

Mocne prawda? Dodam jeszcze, że Dj Chill nie posiada absolutnie żadnej licencji  ze strony MMI na publikację/ rozpowszechnianie swojego remiksu. W zasadzie ma szczęście, że MMI uznało iż jest to swego rodzaju “próba” młodego twórcy i tak naprawdę szkoda czasu na dochodzenie swoich praw względem młodego artysty.

Tymczasem W art. 16 ust. 3. Pr. Aut spotykamy jeszcze inne wzmocnienie pozycji twórcy. Jest nim „prawo do rzetelnego wykorzystania utworu” znane jedynie w Polsce. Tu przykładem może być chociażby złe podpisanie fotografii, albo wykorzystywanie cytatów niezgodnie z intencją autora.

Zatem o czym powinniśmy pamiętać? O tym, że monopol autorski jest naprawdę bardzo szeroki, a twórcy pierwotnemu przysługuje szereg narzędzi do jego egzekwowania.

Na sam koniec jeszcze raz Steel Pulse w oryginalnej wersji koncertowej. Jak zwykle pokłony dla kreatorów mody lat `80.

Fot. MuzykaiPrawo

Źródła: “Prawo Autorskie i prawa pokrewne. Komentarz”, red. Janusz Barta, Ryszard Markiewicz, Warszawa 2011

“Prawo do integralności utworu”, Anna Maria Niżankowska, Wolters Cluver Polska, Warszawa 2007

One Response to Jak Pono zmiażdżył Steel Pulse. Sampling, a integralność dzieła

  1. Luke says:

    Tak jakby się dobrze przyjrzeć to właściwie naruszyła Pani właśnie prawo do integralności Polskiego alfabetu oraz kilku słowników języka Polskiego. 😀 Swoją drogą to takie przepisy i interpretacja prawa jaką aplikują ostatnimi laty prawnicy zatrzymałaby całkowicie twórczość i innowacyjność bo kto byłby tak głupi, żeby tworzyć jakiekolwiek dzieło nie wiedząc czy w okresie ostatnich 90 lat jeden z miliardów mieszkańców ziemi nie zrobił już gdzieś czegoś podobnego? Znaczyłoby to złamanie praw i surowe kary, a więc w takiej sytuacji twórczość nie miałaby sensu. Twórczość nie idzie w parze ze strachem i terrorem. Wszyscy najwięksi wykonawcy i twórcy dzieł jak i studia naruszały i prawa autorskie i integralność utworów innych osób i innych artystów przed nimi. Trzeba by tylko dobrze poszukać. Totalny absurd. Nie mówię tu o kopiowaniu sampli i zniekształcaniu, ale przykładowo bezpośrednie inspiracje konkretnymi kawałkami z lat 50 60 70 wśród wielu artystów dziś są oczywiste. Np. Duffy, Michael Bubble czy Amy Winehouse powinni już dawno być oskarżeni i zlicytowani za zarobkowanie na inspiracjach i naruszeniach integralności utworów z przeszłości. To jest obłęd i bubel prawny. Sposób na wyłudzanie pieniędzy.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *