Mimo tego, że od założenia The Beatles niedługo minie 60 lat, to prawa do jego piosenek stają się coraz bardziej cenne. Jednak od dawien dawna nie należą do eks-członków zespołu, lub ich spadkobierców. Zdarza się.

Historia, jak z filmu, gdzie i piękno, miłość, oraz dramat na poziomie zdrady Brutusa też znajdziemy zaczyna się w 1963 roku. Beatlesi szukali wydawcy dla albumu “Please Please Me”. Ostatecznie postanowili o założeniu własnego wydawnictwa – Northern Records. Udziały zostały rozdane następująco: McCartney i Lennon po 20%; menedżer zespołu Biran Epstain 10%, a pozostałe 50% dla Dicka James – współzałożyciela oraz kierującego wydawnictwem – i jego partnera Charlesa Silvera.

Spółka publikowała również wczesne albumy Ringo Starra i Georgea Harrisona. Celem założenia własnej działalności było zachowanie przynajmniej części praw do utworów zespołu.

Czytaj: Słynna para artystów w sądzie. Walczą o tantiema ze swojej wspólnej twórczości.

W 1965 zadecydowano o przekształceniu Northern w spółkę akcyjną. Miało to na celu uniknięcie płacenia nadmiaru podatków. W efekcie Lennon i McCartney mieli już tylko po 15% udziałów. Starr i Harrison wspólnie uzyskali 1,6%.  37%  należało do Silvera i Jamesa, a 7,5% przejął Epstein przez North End Music Stores, których był właścicielem.

Brian Epstein. 1965. Dutch National Archives, The Hague, Fotocollectie Algemeen Nederlands Persbureau (ANeFo), 1945-1989

Dwa lata później zmarł Brian Epstein. Okazało się to motywacją dla Lennona i McCartneya do negocjacji swoich sytuacji z Silverem i Jamesem. Para z The Beatles okazała się być lepszymi muzykami niż negocjatorami, bo w 1969 Silver i James… sprzedali swoje udziały innej spółce – ATV Music za 1,5 mln GBP. Beatlesi nie mieli pojęcia o dokonaniu sprzedaży. John Lennon dowiedział się o tym z gazety podczas…. miesiąca miodowego z Yoko Ono, a McCartney od Lennona.

Co prawda panowie próbowali wykupić prawa od ATV, ale próby spełzły na niczym. Ostatecznie muzycy poddali się i sprzedali swoje udziały za 3,5 mln GBP tym samym pozbywając się praw do swoich piosenek. Wcześniej swoje 0,8% sprzedał Harrison i ostatecznie jedynie Ringo zachował swój symboliczny niecały jeden procent. ATV Music stało się niniejszym właścicielem praw do piosenek Beatelsów.

Mimo tego, że wokół zespołu działo się dużo, to sprawa praw autorskich pozostała praktycznie nieruszona przez następne lata aż do 1985 roku. W międzyczasie zespół się rozpadł, a John Lennon został zamordowany, ale nas interesuje zawiązanie pewnej przyjaźni w latach 70. Nieznana jest konkretna data, ale mnie więcej wtedy Paul McCartney poznał Michaela Jacksona. Były już Beatles i Król Popu musieli sobie przypaść do gustu, bo owocem ich znajomości było m. in. pojawienie się McCartneya na albumie Thriller w utworze „The Girl Is Mine” oraz „Say Say Say” z albumu Pipes of Piece drugiego z 1983 r. – zresztą wielkiego hitu.

Podobno to właśnie McCartney zwrócił Jacksonowi uwagę na możliwości tkwiące w kupowaniu praw autorskich do znanych piosenek. Michael miał w tym czasie niezłego nosa do biznesu i dość szybko wykorzystał wiedzę nabytą od swojego przyjaciela.

W 1985 Jackson wykupił ATV Music razem z prawami do utworów. Kosztowało go to 47,5 mln $. Przebił oferty Paula McCartneya i Yoko Ono. Stał się tym samym właścicielem praw do ponad 200 piosenek The Beatles. Razem z ATV nabył również prawa do części utworów m.in. Brucea Springsteena, The Rolling Stones czy Elvisa Presleya. Podczas, gdy specjaliści liczyli potencjalne zyski cudownego chłopca z Indiany, brukowca rozpisywały się o zakończonej z hukiem przyjaźni największych żyjących ikon muzyki popularnej.

Mimo tego, że zyski osiągane z samych praw do Beatlesów powinny ustawić każdego do końca życia, Michaelowi udało się popaść w długi. W 1993 roku musiał zapłacić 22 mln dollarów ugody rodzinie Chandler wobec oskarżenia o seksualne molestowanie 13 – letniego chłopca. Nie wiadomo czy to obciążenie było przyczyną, ale w 1995 roku sprzedał sony 50 % swoich udziałów w ATV, wyłączając utwory swojego autorstwa i tworząc Sony/ATV. W 2005 roku Michael miał zaproponować wykup połowy jego praw Sony, ale źródła w tym temacie są sprzeczne, a faktem jest, że ostatecznie do tego nie doszło.

Czytaj: Grając w orkiestrze nie kreujesz dzieła, to odtwórcze zlecenie – analiza.

W 2009 roku legenda popu umiera, co powoduje kolejne komplikacje w historii praw do piosenek The Beatles. Sony zapowiada chęć wykupu udziałów Jacksona, ale póki co pozostają one w zarządzie wykonawców spadku Johna Brancka i Johna McClaina. Pozostało tak do 2016 roku, kiedy to japoński gigant wykupił pełnię udziałów w spółce za 750 mln $ i pozostaje właścicielem praw do The Beatles do dziś.

A „dziś” dzieje się wiele odnośnie sprawy. Paul McCartney złożył pozew przeciwko Sony/ATV w styczniu 2017 roku. Zgodnie z angielskim prawem autorskim (Copyright Act of 1976 ) artysta może odzyskać swoje prawa do utworu po upływie 56 lat od rejestracji o ile utwór powstał przed 1 stycznia 1978 roku. Muzyk zapowiada, że będzie sukcesywnie starał się odzyskiwać swoje utwory. W chwili powstawania tego artykułu nie wiemy nawet czy doszło do rozprawy i pozostaje nam trzymać kciuki za Paula.

A jeśli chcecie pozostać w temacie historii praw do The Beatles, zachęcamy do wysłuchania Only The Northern Song, która jest wyrazem frustracji Harrisona na potraktowanie Beatlesów przez Northern Records. Zdumiewające, jak często artyście pozostaje po prostu nagranie jakiegoś “protest songu”.

Autor: Krzysztof Bielawny/MiP

Źródła: IPWatchDogGuardianlv, Billboard, Slate, Forbes

Fot: United Press International, photographer unknown

One Response to Jak za bezcen oddać najcenniejsze, czyli historia praw piosenek The Beatles

  1. sml says:

    Uściślając od założenia The Beatles niedługo minie 60 lat, nie 70. Chociaż oczywiście punkt widzenia zależy od tego jak definiujemy niedługo. ;D

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *