Słynny riff z piosenki “La Grange” autorstwa ZZ Top trafiał na sale sądowe w USA aż trzykrotnie. Za każdym muzycy mogli świętować sukces. Wygrali wszystkie sprawy.

ZZ Top to kapela, która musiała wam się obić o uszy mimo, że szczyt jej sukcesów przypada na koniec lat`80, oraz `90. Później już było nieco gorzej, bo np. w 2006 roku  w wyniku słabej sprzedaży albumu “Mescalero” ich wydawca – wytwórnia RCA zerwała kontrakt z zespołem. Niemniej jednak kapela, mimo że została założona w zamierzchłych czasach /1969 r.!/ wciąż koncertuje i nie zapowiada zakończenia kariery w  w najbliższym czasie.

Jednym z większych hitów ZZ Top była piosenka “La Grange”. Pochodzi z ich trzeciego albumu “Tres Hombres” wydanego w 1973 roku. Pierwszych miejsc na listach nie osiągnęła, ale na trwale wpisała się w popkulturę. W marcu 2005 roku “Q magazine” umieścił ją na 92. miejscu najlepszych kawałków gitarowych /łaskawszy był w sumie “Rolling Stone”, gdzie znalazła się na 74. miejscu podobnego rankingu/.

Mimo, że riff w “La Grange” jest niezwykle charakterystyczny, od samego początku jego autorstwo budziło wątpliwości. Chodziło o jego podobieństwa do “Boogie Chillen” Johna Lee Hooker`a.

Piosenka po raz pierwszy stała się przedmiotem rozważań sądowych dopiero w 1992 i znana jest w literaturze jako “La Cienega vs ZZ Top”. La Cienega Music to firma wydawnicza założona przez Hookera i jego partnera Bernarda Besmana. Według różnych źródeł, Hooker powiedział Besamonowi o – jego zdaniem – plagiacie w wykonaniu ZZ Top dopiero na początku lat `90. Inna historia, że trudno sobie wyobrazić, jak to jest możliwe, by Besman nie słyszał “La Grange” przez ostatnie 20 lat 🙂

Sprawa trafiła do sądu /Central District Court of California/ i wyglądała na prostą i oczywistą. Podobieństwa między piosenkami nie da się nie zauważyć. Hooker i Besman mogli liczyć na zwycięstwo, ale… przegrali.

Okazało się, że Hooker nagrał aż trzy wersje “Boogie Chillen”. Pierwszą w 1948 r., drugą w 1950 r., a trzecią w 1970 r. Sąd doszedł do wniosku, że pierwsza z wersji, którą “posiłkowało się” ZZ Top znajduje się już w domenie publicznej, w związku z czym nie ma mowy o naruszeniu praw autorskich.

Czytaj: Czy cisza jest utworem? Przypadek pewnego kompozytora

Klapa. “Boogie Chillen” zresztą jest wykorzystywany przez szereg innych wykonawców pod innymi tytułami /np. piosenki “Woodstock Boogie”, albo “Fried Hockey Boogie”/. W procesie  “La Cienega vs ZZ Top” okazało się, że w USA nie ma dość precyzyjnie określonej definicji “pierwszej publikacji” co faktycznie musiało wpłynąć na decyzję sędziego – korzystną dla ZZ Top. Co prawda prawnik “La Cienga” chciał wnieść apelację, ale już według nieoficjalnych informacji strony dogadały się poza sądem.

Na tym limit szczęścia brodaczy się nie wyczerpał. “La Grange” wykorzystało w swojej reklamie telewizyjnej Mitshubishi. Zespół nie czekał 20 lat na złożenie pozwu, tylko zrobił to od razu. Strony doszły do porozumienia w drodze negocjacji. Ostateczny ich wynik jest okryty ścisłą tajemnicą. Kilka lat później, nieoczekiwanie riff wykorzytał kolejny koncern – Chrysler. W 1996 roku, podczas słynnych Targów Motoryzacyjnych w Detroit, w czasie prezentacji najnowszego auta firmy – Plymouth Prowler`a, w tle można było usłyszeć “La Grange”. Relacja z pokazu auta, z wyraźnie słyszalną piosenką  trafiła do CNN, użyto jej również na taśmach video wysłanych do dilerów Chryslera. Jak się okazało – nikt nie zapytał ZZ Top o zgodę.

Muzycy uznali, że zachowanie firmy dalekie jest od jakichkolwiek standartów i podali firmę do sądu. Chrysler przyjął jednak bardzo ciekawą linię obrony. Mianowicie próbował udowodnić przed sądem, że riff z “La Grange” nie jest wyjątkowy i nowy, lecz tak naprawdę nie różni się niczym od innych znanych riffów muzyki rozrywkowej, nie podlega więc ochronie prawa autorskiego., zwłaszcza, że jest tak naprawdę bezpośrednim przeniesieniem melodii z innej piosenki /”Boogie Chillen”/, która znajduje się w domenie publicznej.

Czytaj: Kolejny artysta wygrał sprawę o plagiat. Co to w ogóle jest?

Sąd jednak uznał, że w “La Grange” jest na tyle dużo osobistego wkładu muzyków, a utwór cechuje się tak dużą oryginalnością, że jest chroniony przez prawo autorskie. Korporacja przegrała. ZZ To ponownie był górą.

Gdyby powyższy case przenieść na grunt polskiego Pr. Aut. można zapytać, czy utwór powstały w drodze zapożyczenia/twórczej przeróbki/interpretacji  innego utworu jest również chroniony przez prawo autorskie? Niewątpliwie jest. Mówi o tym wprost art. 2. 1 Pr. Aut.

“Opracowanie cudzego utworu, w szczególności tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jest przedmiotem prawa autorskiego bez uszczerbku dla prawa do utworu pierwotnego.”

Problemem jest jedynie rozpowszechnianie nowego utworu. Art. 2.2 Pr. Aut. precyzuje, że zależy ono od zgody twórcy pierwotnego.

“Rozporządzanie i korzystanie z opracowania zależy od zezwolenia twórcy utworu pierwotnego (prawo zależne), chyba że autorskie prawa majątkowe do utworu pierwotnego wygasły”.

Teoretycznie więc, gdyby polski twórca wykorzystał utwór z domeny publicznej i twórczo go przekształcił nadając dziełu niezbędny rys oryginalności, miałby go prawo rozpowszechniać bez zgody autora pierwotnego /z obowiązkiem podania źródła, czyli autora dzieła pierwotnego/.

Trzeba jednak pamiętać, że ZZ Top z swoim “La grange” mieli naprawdę dużo szczęścia. Czas zapuścić brodę?

Źródła:

Songfacts; Texas Monthly

Fot. Craig ONeal, lic. CC BY-SA 2.0

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *