Polski muzyk, nawet jeżeli jest tak genialny, jak Włodek Pawlik nie ma szans na sukces w kraju nad Wisłą. Chyba, że wcześniej odniesie go na Zachodzie. Co zatem decyduje o zdobyciu popularności tutaj? Umiejętności, wytrwała praca, konsekwencja w dążeniu do celu, znajomości wśród “grubych ryb” na rynku? Do końca nie wiadomo. Pewne jest jednak, że polska muzyka nie ma systemowego wsparcia, a na imprezach związanych z kulturą liczą się “żarcie, kotlety i kebaby”.

Dawid Korbaczyński, gitarzysta, członek zespołu Mikromusic opisał na swoim profilu FB historię związaną z Włodkiem Pawlikiem (obecnie wychwalanym pod niebosa):

“Taka mnie refleksja naszła… Kilka lat temu miałem okazję uczestniczyć w imprezie rozdania jakichś nagród TVP Kultura. Rzecz miała miejsce w Fabryce Trzciny w Warszawie. Impreza miała charakter bankietowy okraszony występami muzycznymi. Gwiazdą wieczoru było trio Włodka Pawlika. Niestety chłopina miał pecha, bo akurat gdy zaczął grac w innej sali rzucili żarcie. Całe kulturalne towarzystwo poszło się na…….. za darmochę. Na sali zostałem ja w towarzystwie kolegów z zespołu Mikromusic i jeszcze z 5 innych ludzików, widocznie najedzonych. Włodek dla nas zagrał a po kilku latach dostał Grammy nie będąc nawet nominowanym do Fryderyków. I stała się rzecz dziwna. Gdzie bym nie pojechał słupy wyklejone plakatami reklamującymi koncerty pana Pawlika. Mało tego, dzisiaj w telewizji usłyszałem o wspaniałym festiwalu, na którym rzeczony Włodek zagra u boku, UWAGA, Maryli Rodowicz! I to jest właśnie k………… nasza Polska. Grał sobie ziomek przez tyle lat pozostając w głębokiej jak szambo niszy a teraz dostąpił zaszczytu zaproszenia na salony, bo ktoś tam za granicą powiedział, że to fajne.

Dawid Korbaczyński o Włodku Pawliku

Refleksje? Chyba nie do końca najciekawsze. Wpis Korbaczyńskiego wywołał komentarze inne wrocławskich muzyków, grających na imprezach związanych z kulturą (!).

Tak skomentowała to Magdalena Pasierska, wokalistka zespołu Me Myself And I.

“Dobre osiem lat temu, MMI zagrało koncert na rozdaniu nagród Empiku.
Gwiazdą wieczoru natomiast był koncert solowego projektu (!!! 1 koncert ever !!!) Kasi Nosowskiej UniSexBlues. Koncert odbył się po uroczystej gali, na której wręczano nagrody za super sprzedaż itp. Po tym akcie, podano w kuluarach jedzenie….Jak jeden mąż, cała kilkusetosobowa sala wyszła. Zostaliśmy my z MMI oraz kilka osób, pewnie tych, którzy byli najedzeni. Koncert Kasi był piękny i trwał ok 30- 40 min. Po zagraniu numeru Davida Bowie’go, perkusista wstał i powiedział do mikrofonu – “..No to idźcie na te kebaby…”

Me Myself And I o imprezach kulturalnych

Podobną historię, również związaną z imprezą kulturalną opisała również Natalia Grosiak, wokalistka “Mikromusic”.

“Graliśmy kiedyś z Mikro na jakiejś konferencji w urzędzie miasta. Konferencja była poświęcona… KULTURZE. Koncert zapowiadał Robert Gonera. Na koncercie został tylko on, bo równocześnie otworzono drzwi obok do sali bankietowej, gdzie podawano kotlety:)”

Natalia Grosiak o konferencjach kulturalnych

Kilka miesięcy temu w znanym i ważnym tekście “Jak Islandia zrewolucjonizowała gospodarkę przez kulturę“, autor bloga “Creative Industries” wskazywał na przykładzie Islandii, jak istotna w kontekście rozwoju kultury jest dobra, zrównoważona strategia jej rozwoju, która nie pozostaje na papierze, ale jest wcielana w życie. Powołano tam m.in. Iceland Music Export promującą islandzką muzykę za granicą.

“Czemu akurat muzyka? Ponieważ 80% młodych ludzi (w szczególności w małych miejscowościach) uczy się gry na jakimś instrumencie. Ponadto z przeprowadzonej kilka lat temu ankiety wyszło, iż 70% młodych ludzi odwiedza Islandię z powodu muzyki” – czytamy w tekście.

Porównując to do warunków polskich nie sposób nie dostrzec, że kariery zagraniczne naszych uzdolnionych muzyków są wynikiem ich ciężkiej pracy, a nie efektem systemowego wyławiania perełek i promowania ich poza granicami Polski. Zapewne będzie to trwać dopóty, dopóki na imprezach związanych z kulturą wciąż ważniejsze będzie “żarcie, kotlety i kebab”.

Fot. Smschrag, lic. CC-BY SA

One Response to Polska promocja kultury w praktyce, czyli “Żarcie, kotlety i kebaby”

  1. Wiesz brak jest u nas myślenia systemowo: od a do z. Takie rzeczy, o których napisałem w kontekście Islandii, nie dzieją się tylko tam. Szwecja oraz po części Wielka Brytania są także tego dobrym przykładem. Dlatego też zawsze mówię, iż jeżeli kraj chce postawić na przemysły kreatywne, w tym na rozwój branży muzycznej w Polsce, to nie może zapomnieć o podstawach, o polityce kulturalnej; o tworzeniu warunków pod rozwój edukacji kulturalnej. Ostatnio na fanpage’u bloga wspominałem o tym parę razy:
    https://www.facebook.com/CreativeIndustriesBlog/posts/677961122240911
    https://www.facebook.com/CreativeIndustriesBlog/photos/a.276407909062903.63710.180009065369455/671883046182052/
    https://www.facebook.com/CreativeIndustriesBlog/photos/a.276407909062903.63710.180009065369455/642153325821691/

    Ta ostatnia rzecz wręcz bezpośrednio odnosi się do roli muzyki 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *