O wyczynach Taylor Swift słyszy się często. Ale ten zainteresował nas szczególnie. Może słyszeliście, że Taylor na fali popularności swojego ostatniego albumy „1989”, postanowiła zarejestrować co lepsze kawałki swoich piosenek. Wśród zgłoszonych do rejestracji znaków towarowych znalazły się „Party like it’s 1989”, „Cause we never go out of style” czy “This sick beat”. Zakres potencjalnej rejestracji jest szeroki – od koszulek, przez kremy, kalkomanie (??) po parasole plażowe.

Oczywiście w Internecie zawrzało. Część osób po prostu Taylor hejtuje (być może do rytmu „Shake it off” Emotikon smile ), prawnicy dyskutują o możliwości zarejestrowania tych mało oryginalnych sformułowań, inni dopatrują się w akcji Taylor zamachu na swoje przyrodzone prawo do wolności słowa (np. grupa metalowa Peculate wyraziła swój protest nagrywając ok. 2-minutową „piosenkę”, podczas której wokalista wykrzykuje są w kółko trzy słowa „this sick beat”).

Nam spodobało się sympatyczne pokpiwanie Buzfeed, który postanowił służyć Taylor dobrą radą i stworzył zestawienie słów z jej piosenek, które Taylor powinna lepiej zarejestrować. Są to m.in.: “I’m on the bleachers”, “Teardrops on my guitar” czy “OHHHH, OHHHH” (śpiewane w “I Knew You Were Trouble”).

Czytaj: Taylor Swift porzuciła Spotify. “Muzyka nie powinna być za darmo”

Jakby nie patrzeć temat jest ważki, ponieważ dotyczy kluczowego dla prawa autorskie zagadnienia, czyli tego co jest, a co nie jest utworem. Wbrew powszechnemu wręcz przekonaniu, nie każde dzieło stworzone przez człowieka jest chronione przez prawo autorskie, ponieważ nie każde spełnia przesłanki do tego być być dziełem w rozumieniu prawa autorskiego 🙂

Kluczowy dla zrozumienia tematu, na gruncie polskiej ustawy jest art. 1.1, gdzie czytamy, że: “Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór)”.

Kilka wyjaśnień – czym jest twórczy charakter działalności? Jak możemy przeczytać w wyroku SA w Poznaniu (wyrok z 7 listopada 2007 r. i ACa 800/07): “Stwierdzenie, że utwór stanowi przejaw “działalności twórczej”, oznacza, że utwór powinien stanowić działalności  o charakterze kreacyjnym. Przesłanka ta, niekiedy określana jako przesłanka oryginalności utworu, zrealizowana zostanie wówczas, gdy powstanie subiektywnie nowy wytwór intelektu, jest ona zatem ujmowana wyłącznie w płaszczyźnie nowości subiektywnej i zorientowana retrospektywnie”.

Zatem – nie każdy utwór, jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego. Dwa ciekawe przykłady z sali sądowej – jeżeli chodzi o polskie orzecznictwo najbardziej przykładem jest sprawa “Ciemność. Widzę Ciemność. Ciemność widzę”.

Słynną frazę z “Seksmisji” Jerzy Stuhr wykorzystał także w filmie reklamowym , którego zresztą był sam reżyserem. Autor scenariusza i reżyser komedii pozwali go jednak do sądu. Stuhr argumentował, że użyta w reklamie fraza pojawiała się w kulturze na przestrzeni wieków począwszy od “Argonautici”, przez św. Augustyna, czy Johna Miltona – w związku z powyższym nie jest ona na tyle oryginalna, by mogła być chroniona przez prawo autorskie. Sąd Apelacyjny w Krakowie wskazał, że użyta w “Seksmisji” zbitka słów stała się tak powszechna w języku codziennym, że nie może być ona chroniona przez prawo autorskie, ponieważ nie jest utworem w jego rozumieniu. Pozew został oddalony wyrokiem z 5 marca 2004 roku (Wyrok SA w Krakowie z 5 marca 2004 r. I ACa 35/04, OSA 2004, z. 10)

Z kolei na gruncie orzecznictwa, niezwykle ciekawą sprawą jest sprawa “Newton v. Diamond”.

Sprawa dotyczyła świetnej piosenki Beastie Boys “Pass the Mic” z kultowego albumu “Check your Head”. Piosenka rozpoczyna się kilkusekundowym samplem z płyty flecisty Jamesa W. Newtona. Beastie Boys przed publikacja swojego albumu pozyskali niezbędne zezwolenia do użycia tego sampla, jednak dotyczyły one praw fonograficznych. James W. Newton uznał jednak, że zostały również naruszone jego prawa autorskie. Sąd doszedł jednak do wniosku, że użyty fragment nie ma cech kompozycji, ponieważ nie jest charakterystyczny oraz nie ma w nim żadnych cech melodycznych, zatem nie jest on dziełem w rozumieniu prawa autorskiego.

Co zatem chce osiągnąć Taylor Swift?

Fot. Jana Zills – Taylor Swift 2013 RED Tour, lic. CC BY – SA

Źródło: MiP; Współautorstwo: LawMore

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *