Koncerty to nie tylko słuchowisko muzyczne. To także widowisko sceniczne. Całe sztaby składające się z reżysera, oświetleniowców, gości od efektów specjalnych, dźwiękowców, techników, a czasem także alpinistów, pracują w pocie czoła by koncert mógł się odbyć. I pomimo tego, że alpiniści kilka dni ustawiają scenę; pomimo nastrajania dźwięku godzinami przez technicznych; pomimo staranności z jaką wyreżyserowane zostały światła i kamery; to ani alpiniści, ani akustycy, ani reżyser nie są tak istotni, jak GWIAZDA.

Gwiazda jest powodem, dla którego ludzie zdecydowali się zapłacić za bilety i przyjść na widowisko, a ponieważ gusta bywają różne to i gwiazdy błyszczą różnorodnie. Niektóre ledwie migocą starając się bardzo, by ktokolwiek je dostrzegł, a inne rażą blaskiem tysiąca bomb atomowych. W tym artykule omówimy te drugie, bowiem ich charyzmą, ich buntem, ich indywidualizmem odbierali mediom hegemoniczną władzę nad umysłami odbiorców – pokazywali, że są niepodlegli cenzurze i społecznemu tabu; że za sławę i pieniądze nie można kupić duszy artysty, a co za tym idzie, dawali wzór wolności jednostki w dopiętym na ostatni guzik życiu społecznym (, a czasami po prostu ostro imprezowali bez ideologicznego sznytu).

1. Kurt Cobain (Nirvana)

W 1991 roku zaproszono muzyków zespołu Nirvana do udziału w nagraniu telewizyjnego show Top Of The Pops. Nagranie miało być reżyserowane i grane z playbacku, co bardzo oburzyło wokalistę. Menedżerowi zespołu udało się nakłonić producentów do zrezygnowania z playbacku. Cobain wykorzystał tę możliwość i zagrał producentom na nosie, czyniąc występ pośmiewiskiem. Zaśpiewał bowiem aranżację sztandarowego hymnu grunge rocka – Smells like teen spirit ­ obniżonym głosem, zupełnie jakby miał nałożony filtr stosowany w wywiadach z kryminalistami w „997.” Efekt? Smells like old organist.

2. Ozzy Osbourne (Black Sabbath)

Zanim nastał Dio, był Ozzy. Ozzy był „koniem pociągowym” Black Sabbath, który swoim głosem i charyzmą wyciągnął zespół na wyżyny sławy. Odkąd tylko usłyszał w radio Beatlesów grających „She Loves You” pragnął zostać gwiazdą rocka. Wprawdzie gdy już mu się to udało, jego śpiew nijak nie kojarzył się z Paulem McCartneyem – Black Sabbath było zdecydowanie bardziej mroczne; ich teksty nie mówiły o miłości, a raczej o paranojach, apokalipsie, wojnie i okultyzmie. Najwięcej kontrowersji nie budziły jednak teksty i mroczne przesłanie zespołu, a zachowanie wokalisty. Przykładowo, w 1982 podczas koncertu w Des Moines, Ozzy odgryzł głowę nietoperzowi. W trakcie występu, ktoś rzucił uśpionego nietoperza na scenę, a Ozzy sądząc, że jest gumowy umieścił go w ustach i przeciął jego kark zębami, jak gilotyną. Gdy zorientował się, że nietoperz był prawdziwy, był wielce zaskoczony, a następnie odwieziono go do szpitala na zastrzyk przeciw wściekliźnie.

3. Iggy Pop

Twierdzi się, że inteligentni ludzie się nie nudzą… dla całej reszty natura przygotowała kokainę. Jawnie znudzony sławą Iggy Pop postanowił wnieść trochę życia do szarej telewizji i solidnie pospawał się „gwiezdnym pyłem” przed występem w australijskim programie muzycznym „Countdown.” Gospodarz programu próbował przeprowadzić wywiad, lecz nie potrafił utrzymać skupienia gwiazdora, następnie ten wykonał utwór „I’m bored” wijąc się i wykonując przedziwne ruchy sceniczne w telewizji na żywo. Dzisiejszy pop to jednak nuda.

4. Gene Simmons (KISS)

Znany ze swojego długiego języka basista legendarnego KISS, jeden z najbogatszych wciąż żyjących rockmanów, nie przez przypadek osiągnął tak wielki sukces. KISS od początku swojego istnienia nastawieni byli na dostarczanie publiczności rozrywki. Nie chcieli nikogo zbawiać, chcieli jedynie „Rock&Rolla całą noc.” Dobra zabawa była ich priorytetem, dlatego swoje koncerty uczynili prawdziwymi widowiskami scenicznymi! Rozpoznawalne makijaże i charakterystyczne stroje, do pary z połykaniem ognia, wybuchami na scenie i pluciem krwią dostarczają mocnych wrażeń publiczności.

5. Bruce Dickinson (Iron Maiden)

Gwiazdy nie lubią, gdy mówi się im, co mają robić, jak mają to robić i w ogóle nie przepadają za zwierzchnictwem. Gdy w sierpniu 1986 zespół Iron Maiden miał zagrać z playbacku na antenie niemieckiego programu telewizyjnego, wokalista Bruce Dickinson i basista Steve Harris postanowili zamienić się rolami. Dickinson wziął od Harrisa gitarę i zaczął biegać z nią po scenie, a Harris zaśpiewał… głosem Dickinsona! Potem już wszyscy zaczęli wymieniać się miejscami i na scenie zapanował chaos. Podczas gdy producenci programu rwali włosy z głowy nie wierząc własnym oczom, koledzy z Iron Maiden świetnie się bawili ich kosztem.

6. Publiczność (FEAR)

Nie zawsze to zespół był odpowiedzialny za straty finansowe na skutek występu. Zniszczeń za ponad 20 000 dolarów podczas koncertu zespołu FEAR na scenie w New Jersey dokonali… jego fani! Punkowcy za nic mają prawo i porządek, dlatego gdy tylko kapela zaczęła grać kawałek Beef Baloney, publiczność zaczęła wdrapywać się na scenę, to znów z niej skakać w tłum pochłonięty w pogo. Na, pod i dookoła sceny rozpętał się chaos, zresztą obejrzyjcie sami.

7. Wendy O. Williams (The Plasmatics)

18 stycznia 1981 roku aresztowano Wendy O. Williams w Milwaukee, Wisconsin. Powodem aresztowania było zgorszenie lokalnej policji występem Williams. W trakcie koncertu symulowała ona akty seksualne – fellatio i masturbację – z… ogromnym młotem! Innym razem wykorzystała młot kowalski do zniszczenia na scenie telewizora, a także w ramach koncertu w Nowym Jorku osobiście rozpędziła i wysadziła w powietrze Cadillaca na chwilę przed tym, jak wjechał cały w płomieniach do rzeki Hudson. Udało jej się bezpiecznie opuścić wehikuł przed eksplozją (o tej pani jeszcze napiszemy). Na zdjęciu poniżej Wendy na pierwszym planie oczywiście.

plasmatics

8. Jim Morrison (The Doors)

Nikt nie dyktuje Królowi Jaszczurów jak ma żyć. Nikt! Przekonali się o tym producenci programu Ed Sullivan Show. Przed koncertem mało jeszcze znanych The Doors, ich wokalista otrzymał wyraźne instrukcje, aby NIE ŚPIEWAĆ fragmentu „Light My Fire” który był kojarzony z zażywaniem narkotyków. Mimo to Morrison zaśpiewał oryginalny tekst piosenki, co oczywiście oburzyło producentów, sprowadziło cień uśmiechu na twarzy gitarzysty Robbiego Kriegera, oraz ustanowiło hegemonię Króla Jaszczurów. Oliver Stone zobrazował tę sytuację w filmie biograficznym The Doors, w którym w rolę wokalisty wcielił się Val Kilmer.

9. Frank Zappa (The Mothers of Invention)

Podobnie, jak w przypadku koncertu FEAR w New Jersey, tak i Frank Zappa wraz z The Mothers of Invention mieli niefartownych „fanów”. W 1971 roku ktoś wystrzelił racę pod sufit Montreux Casino w Szwajcarii, gdzie odbywał się koncert zespołu. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się po pomieszczeniu i niebawem objął cały budynek. Po kasynie pozostały zgliszcza, lecz Zappie i jego kolegom udało się ocaleć bez większych obrażeń. Ta sytuacja zainspirowała muzyków z Deep Purple do napisania znanego kawałka „Smoke on the Water.” Tydzień po incydencie inny narwaniec wdrapał się na scenę i zrzucił z niej Franka, któremu tym razem nie udało się ujść bez obrażeń. Upadek był jednak bardzo bolesny.

Fot. Jean-Luc – originally posted to Flickr as FRANK ZAPPA (lic. CC BY SA)

10. Lou Reed

A więc dziwi cię brak Cypress Hill w tym zestawieniu? Twierdzisz, że przecież palili jointy na koncertach i to ich kwalifikuje do tego, by się tu znaleźć? Jointy są jak oranżadka w porównaniu z tym, co ten jegomość zarzucił na scenie. Lou Reed podczas kawałka „Heroin” na scenie w Houston w 1974 nie tylko o niej śpiewał. Obwiązawszy ramię kablem od mikrofonu, wyeksponował swoje żyły i zaaplikował sobie brauna w kanał. Także tego… jointy, powiadasz? No łał, jestem pod wrażeniem.

11. Axl Rose (Guns N’ Roses)

Opisanych wcześniej przypadki to w większości nieszkodliwe kaprysy gwiazd. Jednak lider Guns N’ Roses Axl Rose podczas koncertu w St. Luis w lipcu 1991 roku stał się przyczyną prawdziwych zamieszek w klubie. Podczas wykonywania 15. utworu w secie, Axl przerwał refren i nakazał ochronie skonfiskować aparat gościa, który bezprawnie filmował konceru. Kiedy ochroniarzom nie udało się rozwiązać problemu, Axl wziął sprawy w swoje ręce – rzucił się ze sceny na krnąbrnego fana i sam wyrwał mu aparat, zostawiając mu śliwę pod okiem na pamiątkę. Po ponownym wejściu na scenę chwycił mikrofon i powiedział: “Cóż, przez ułomną ochronę spadam do domu!” – a następnie trzepnął majkiem, aż zagrzmiało i zszedł ze sceny. W ślad za nim ruszył zespół. To zbulwersowało publiczność do tego stopnia, że ludzie stracili nad sobą kontrolę. Butelki latały po całym klubie, wszyscy się tłukli i szarpali, zapanowało istne szaleństwo, które przeniosło się też na ulice miasta. O wywołanie zamieszek oskarżono lidera zespołu, lecz policja nie była zdolna go ująć przez następny rok, ponieważ zespół ruszył w trasę za ocean. Ostatecznie oddalono zarzuty i uznano Axla niewinnym.


Źródła: Internet

Fot. www.floresdelfango.blogspot.com

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *