Być może już niedługo będzie wiadome, do kogo należą (albo nie należą) prawa autorskie do chyba najbardziej znanej i najpopularniejszej piosenki na świecie – „Happy Birthday to You”.

Proces trwa w USA, w Los Angeles i zmierza ku końcowi. Strony pozwu zbiorowego zmierzającego do ustalenia, czy „Happy Birthday to You” jest w domenie publicznej, spotkały się w Los Angeles na wielogodzinnej, podsumowującej postępowanie, posiedzenie.

Pozew zbiorowy został złożony w 2013 r. przez Good Morning to You Productions, które zostało zmuszone do wykupienia od pozwanego Warner/Chappell za 1.500$ licencji na użycie dziesięciu sekund „Happy Birthday to You” w filmie dokumentalnym (opłaty te jednak sięgają 3.000$ i więcej).

Szacuje się, że przychody Warner/Chappell z tytuły licencjonowania „Happy Birthday to You” sięgają milionów. I teoretycznie tak będzie się działo aż do… 2030 r., kiedy to prawa autorskie do tego utworu wygasną.

Czytaj: Prawami autorskimi rządzi Myszka Miki.

Skąd taka sytuacja? Siostry Patty Smith Hill i Mildred Hill napisały piosenkę w 1893 roku (wtedy jeszcze jej tytuł brzmiał „Good Morning to All”). Siostry sprzedały prawa do niej Clayton F. Summy Company w 1893 r. Potem, w wyniku różnych przeróbek, utwór zmienił się w dzisiejsze „Happy Birthday to You”.

W 1935 r. The Summy Company zarejestrowało prawa autorskie do utworu i jest to data, od której Warner/Chappell liczy swoje 95 lat ochrony prawnoautorskiej. Powodowie zaś twierdzą, że owe prawa dotyczą tylko aranżacji fortepianowej.

Sprawa toczy się o uznanie „Happy Birthday to You” za utwór będący w domenie publiczne, ale w pozwie wspomniano również o zwrocie “milionów dolarów nielegalnych opłat licencyjnych.”

Tekst pochodzi z serwisu LawMore.

Fot. Oryginał piosenki “Happy Birthday” w pierwotnym brzmieniu, pod tytułem “Good Morning To All”, z książeczki “Song Stories for the Kindergarten”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *