Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uznał, że nazwa zespołu „Piersi” przysługuje tylko obecnym jego członkom, a wobec tego nie ma prawa do posługiwania się nią były wokalista zespołu Paweł Kukiz oraz były gitarzysta Rafał Jezierski.

Zanim jednak zaczniemy hejtować byłego frontmana zespołu, za to że wytoczył ten proces, przyjrzyjmy się sprawie bliżej.

Zespół Piersi powstał w 1984 r. Kukiz był autorem wszystkich tekstów i 75% muzyki. Każdy, kto chociaż trochę słuchał Piersi musi przyznać, że wokalista zespołu był w nim postacią zdecydowanie dominującą. Nie bez powodu również zmieniono w 1997 roku nazwę na „Kukiz i Piersi”. Artyści rozstali się jednak w lutym 2013 roku (podobno w przyjaznej atmosferze).

Czytaj: Pięć słynnych przypadków naruszenia prawa autorskiego. I co dla nas z tego wynika. 

Już w marcu 2013 r.  basista Zdzisław Moździerski – jedyny członek oryginalnego składu Piersi – zgłosił do Urzędu Patentowego słowno-graficzny znak towarowy wyglądający w ten sposób:

Od momentu rejestracji powyższego znaku towarowego Kukiz nie mógł go używać. Co ciekawe, zorientował się w sytuacji dopiero wtedy, kiedy dostał ostrzegawcze pismo od zespołu, a jego koncerty pod nazwą „Kukiz i Piersi” zaczęły być odwoływane (ze względu na niejasność względem samej nazwy).

W końcu Kukiz wraz Rafałem Jezierskim (gitarzystą, innym członkiem oryginalnego składu) zdecydowali się na wniesienie pozwu o ustalenie, komu przysługuje prawo do nazwy „Piersi”, tym samym blokując wydanie nowej płyty zespołu w marcu 2015 roku (tak zadecydował sąd rozpoznający sprawę).

Co prawda, uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu nie jest jeszcze dostępne, ale z ustnych motywów rozstrzygnięcia możemy dowiedzieć się, że sąd uznał nazwę zespołu jako niepodlegającą ochronie prawnoautorskiej, ponieważ nie dopatrzył się w niej cech indywidualności i oryginalności. Co do posługiwania się samym logotypem, który utworem nie jest, sąd stwierdził, że bez wątpliwości zespół miał prawo z niego korzystać. I nie miało znaczenia to, że to Kukiz i Jezierski odbywali rozmowy z grafikiem odnośnie logotypu, bo sam ten fakt nie przenosi na nich praw do znaku.

Sąd uznał, że nazwa i logotyp zespołu stanowią wspólne dobro osobiste wszystkich jego członków działających razem, a tym samym posługiwanie się nimi przez członków zespołu nie narusza dóbr osobistych Kukiza i Jezierskiego.

W tym momencie można zadać dwa pytania:

1. Czy nazwa zespołu rzeczywiście nie podlega ochronie prawnoautorskiej?

Nazwa zespołu podlega takiej ochronie, gdy jest na tyle oryginalna, że może wyróżniać się spośród innych. Pojedyncze, pospolite słowo na taką ochronę nie będzie zasługiwało. Taką oryginalną nazwą, którą można uznać za utwór w rozumieniu prawa autorskiego jest np. Formacja Nieżywych Schabuff, ale nie jest nią np. Kult.

2. Co z ochroną dóbr osobistych?

Nazwa zespołu stanowi dobro osobiste w myśl art. 23 Kodeksu Cywilnego, co oznacza, że ochrona tego dobra następuje z automatu. Problem pojawia się jednak, kiedy trzeba określić, którym konkretnie członkom danego zespołu to prawo przysługuje. Jeżeli wkład twórczy poszczególnych członków jest równy nie ma problemu – nazwa jest dobrem wszystkich członków. Jeśli jednak w zespole jest postać dominująca, która po pierwsze ma decydujący wpływ na artystyczny kształt zespołu, miała wpływ na samo jego powstanie oraz wkład jej pracy twórczej jest wyższy niż pozostałych członków, prawa do nazwy będą przysługiwały wyłącznie albo w głównej mierze jemu.

Kwestia ochrony dóbr osobistych ma bezpośrednie przełożenie na przepisy Prawa własności przemysłowej, dlatego że w myśl art. 131 ust. 1 tej ustawy „nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia, których używanie narusza prawa osobiste lub majątkowe osób trzecich […]”. Gdyby więc sąd uznał, że doszło do naruszenia dóbr osobistych Kukiza, to nie miałby on większych trudności z unieważnieniem zastrzeżonego znaku towarowego przez Urząd Patentowy.

Czytaj: Domosławski wygrywa bój o Kapuścińskiego. Słynna książka bez cenzury.

W takie razie dlaczego w ogóle Urząd Patentowy udzielił takiej ochrony, skoro zachodzi wątpliwość czy używanie tego konkretnego znaku towarowego nie narusza praw osobistych osób trzecich? Pozwoliła na to panująca tam zasada „kto pierwszy ten lepszy”. Tak czy inaczej, znak można unieważnić np. poprzez wykazanie naruszenia dóbr osobistych albo wykazanie złej wiary po stronie osoby zgłaszającej ów znak do rejestracji.

Z pełną oceną wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu poczekamy do momentu opublikowania uzasadnienia, jednak na pierwszy rzut oka pokusić się można o stwierdzenie, że sąd niekoniecznie prawidłowo przyjął, że nie doszło do naruszenia dóbr osobistych Kukiza. Ale to pozostawiam już do Waszej osobistej refleksji.

Historia ta uczy jednak, że nawet jeśli w zespole muzycznym wszystko gra zarówno na scenie jak i poza nią, to i tak warto pomyśleć o sporządzeniu umowy regulującej takie kwestie jak prawo do nazwy zespołu. Tak na przyszłość. Zgodnie z niepisaną zasadą, że “umowy zawiera się głównie na te trudniejsze czasy”.

Fot. Przemko Stachowski/ lic. CC BY-NC-ND 2.0

Autor: Karolina Nowalska/MiP

Karolina Nowalska, adwokat z Olsztyna, zajmuje się sprawami z zakresu prawa własności intelektualnej, www.adw.olsztyn.pl 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *