Kilkanaście dni po bardzo dobrym dla użytkowników Internetu wyroku Trybunału Sprawiedliwości, który rozwiał w końcu wątpliwości dotyczące legalności linkowania, nowe spojrzenie na problem przyniosło życie. Marek Balt, poseł i podobno lider SLD na Śląsku zagroził Internautom pozwami cywilnymi za linkowanie artykułu z lokalnej prasy, w którym opisano go w niekoniecznie pozytywnym świetle.

Linkowanie spędza sen z oczu niejednemu teoretykowi Pr. Aut, ponieważ, jak w wielu punktach jego założenia kompletnie nie radzą sobie z Internetem. Życie sobie, a prawo sobie.

Problem dotyczy tego, czy linkowanie jest publicznym udostępnieniem w rozumieniu Pr. Aut., a co generalnie wymaga zgody autora, bądź posiadacza praw, bądź licencjobiorcy /z niewielkimi wyjątkami/. Trzymając się ściśle tak pojmowanego linkowania dojdziemy do wniosku, że 99 proc. Internautów łamie prawo, ponieważ “udostępnia publicznie” za pomocą linków utwory, bez zgody twórcy /bądź posiadacza praw, bądź licencjobiorcy/.

Czytaj: Prawo Autorskie straszakiem. Urząd żąda usunięcia materiałów

Po raz kolejny powróćmy do źródła tak silnej pozycji twórcy w systemie Pr. Aut., czyli np. art. 17. ustawy Pr. Aut. mówi, że: Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu.

Jest to konstrukcja podobna do konstrukcji prawa własności w Prawie Cywilnym. Cechą prawa własności jest, jak pisze E. Traple w komentarzu do Pr. Aut. “sposób kształtowania jego treści: właścicielowi wolno wszystko, co nie zostało mu wyraźnie zabronione”.

Zatem – upraszczając sprawę, twórca decyduje o wszystkim /z niewielkimi wyjątkami/. Stąd też w artykułach na temat linkowania pisanych jeszcze kila lat temu starano się rozpatrywać ten problem na płaszczyźnie np. prawa cytatu -> użytkownik Internetu linkuje dany utwór w swoim wpisie na portalu społecznościowym, opatrując go dłuższym, lub krótszym podpisem. Korzystając z prawa cytatu, dokonuje wyłomu w monopolu autorskim, na co ma zezwolenie od ustawodawcy.

Wyjaśnienie to prawie by się udało, gdyby nie to, że by cytat uznać prawidłowy /zgodnie z art. 29 Pr. Aut./ – musi być on zamieszczony w “utworze stanowiącym samoistną całość”, a czy wpis na FB – “Ale fajny kawałek!!!” z linkiem to piosenki jest “utworem stanowiącym samoistną całość”. 🙂 Chyba nie za bardzo.

Czytaj: Handel używanymi plikami wciąż niepewny. Steam wygrał w sądzie.

Linkowanie zatem wciąż funkcjonowało gdzieś w próżni, albo też w gąszczu rozmaitych interpretacji. Wypowiadały się też sądy. Przykładowo w 2011 roku – Sąd Apelacyjny w Barcelonie  uznał, że linkowanie nie jest publicznym udostępnianiem. Sprawa była o tyle ciekawa, że przeciw jednemu z serwisów hiszpańskich wystąpiła organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, ponieważ udostępniał on linki do “pirackich stron”. Ostatecznie sąd uznał, że linkowanie nawet do “nielegalnych” treście nie łamie Pr. Aut.

Na początku lutego 2014 roku w temacie linkowania wypowiedział się też Trybunał Sprawiedliwości, w trybie prejudycjalnym, odpowiadając na pytanie Sądu Apelacyjnego w Swei /Szwecja/.

W powyższej sprawie powodowie – N. Svensson, S. Sjögren, M. Sahlman i P. Gadd – pozwali firmę Retriever Sverige AB za publikacje linków w jej serwisie www, które prowadziły do tekstów ich autorstwa. ETS orzekł co następuje /tutaj pełen tekst/:

1) Artykuł 3 ust. 1 dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym należy interpretować w ten sposób, że nie stanowi czynności publicznego udostępnienia w rozumieniu tego przepisu udostępnienie na stronie internetowej linków, na które można kliknąć, odsyłających do utworów chronionych, wolnodostępnych na innej stronie internetowej.

Czytaj: Koniec legalnego oglądania nielegalne streamingu?

2) Artykuł ust. 1 dyrektywy 2001/29 należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie temu, aby państwo członkowskie mogło przyznać podmiotom prawa autorskiego szerszą ochronę w drodze ustanowienia przepisu przewidującego, że pojęcie publicznego udostępniania obejmuje większy zakres działań niż działania wymienione w tym przepisie.

Z powyższego wynika zatem, że można linkować utwory, ale dostępne na inne stronie internetowej. Ponadto także, państwo członkowskie UE nie ma możliwości ustanowienia prawa, które zmierzałoby “delegalizacji” linkowania.

Jaka jest moc wiążąca pytania prejudycjalnego? Wiąże on bezpośrednio co do rozstrzygnięcia sąd, który je zadał, natomiast wobec innych spraw rozpatrywanych przez inne sądy – jest dla nich wskazówką w rozstrzyganiu sprawy.

Zatem wracając do naszego posła, lidera SLD na Śląsku… Ech politycy.

Źródła:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *