W całej sprawie związanej z działalnością Kancelarii Anny Łuczak, która wysyła do Internautów ściągających polskie filmy wezwania do zawarcia ugody przedsądowej za kwotę 550 zł i powszechnym oburzeniu na panią adwokat, ktoś znowu zapomniał o sednie sprawy, czyli właściwym wynagrodzeniu dla artystów za korzystanie z ich dzieł.

Do Polski wszedł z rozmachem sposób na ściganie Internautów ściągających/rozpowszechniających Utwory/filmy za pośrednictwem Internetu. Ściągających i jednocześnie je rozpowszechniających, bo przecież bittorrent, czyli protokół wymiany plików oznacza jednoczesne pobieranie i rozpowszechnianie Utworu (choć nie do końca każdy Użytkownik jest tego świadomy).

Ów sposób polega na tym, że: kancelaria podpisuje umowy z producentami filmów -> następnie za pomocą wyspecjalizowanych firm otrzymuje IP użytkowników ściągających filmy -> po czym kieruje zawiadomienie do prokuratury (na podstawie art. 116 par. 1. Pr. Aut.) -> prokuratura występuje do operatorów o ujawnienie danych osobowych osób, do których IP należy -> kancelaria mając wgląd w akta sprawy otrzymuje adresy posiadaczy IP i kieruje do nich pisma z propozycją zawarcia ugody przedsądowej za określoną kwotę.

Powyższy sposób wymyśliła niemiecka firma “Baseprojekt”. W Polsce realizuje go Kancelaria Anny Łuczak. Według informacji “Gazety Prawnej” w chwili obecnej Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie, która prowadzi z zawiadomienia tej kancelarii postępowania w związku z art. 116 par. 1 ustawy o ochronie praw autorskich i pokrewnych (czyli rozpowszechniania), ma już dane około 100 tys. polskich Internautów.

The Pirate Bay. Piractwo jest nielegalne

Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Chodzi o tych internautów, którzy ściągali następujące filmy: “Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł” (NordFilm), “Obława”, „Być jak Kazimierz Deyna” (Scorpion Arte), „Last minute” (Ent One), oraz „Drogówka” (Film IT). Natomiast wśród operatorów, którzy udostępniali dane Internautów może się znajdować (według DGP): Multimedia, Vectra, Netia, Orange, Cyfrowy Polsat i UPC.

Pomijając etykę całego działania kancelarii prawnych wykorzystujących aparat państwowy w celu dochodzenia do danych osobowych IP użytkowników Internetu, by następnie przekazywać im propozycję zawarcia ugód przedsądowych, co zrobić z taką propozycją ze strony kancelarii? Nic.

Czyn określony w art. 116 par. 1 Pr. Aut. jest przestępstwem ściganym na wniosek. Zawarcie ugody naruszyciela ze składającym wniosek nie oznacza końca sprawy. Musi się na to zgodzić prokurator, a gdy sprawa trafi do sądu – tylko sąd. Zatem, pomimo zawarcia ugody sprawa może toczyć się dalej.

Sprawa może też być umorzona ze względu na niską szkodliwość społeczną. Sprawa może być umorzona z powodu niewykrycia sprawców. IP nie musi być dowodem na to, że to jego “właściciel” korzystał z komputera, bo mogło mieć do niego dostęp wiele osób. Pytanie, czy w ogóle w przypadku ściągania filmy przez sieć torrent dochodzi do rozpowszechnienia utworu, skoro – użytkownik nie jest tego świadomy (w programie odznacza przecież funkcję “ściągnij”, a nie “rozpowszechniaj”).

Zatem – nie płaćcie, bo nie ma to sensu. Dyskusję na temat etyki pani adwokat pozostawimy na boku, gdyż dyskusja o etyce jest w tym momencie raczej niewskazana, mając na uwadze, że faktycznie piszemy o ściąganiu filmów z Internetu bez uprawnienia (bez wniesienia należnej opłaty). Rozpowszechnianie jest karalne co nie podlega dyskusji i wynika ze wskazanego art. 116. par. 1.

Zastanówmy się jednak nad kwestią “legalnego” ściągania utworów z Internetu.

Wchodzimy tu na niezwykle grząski grunt związany z odpowiedzialnością użytkownika, który doczekał się mniej więcej tylu interpretacji, ilu jest prawników na świecie, choć na szczęście można podzielić je na dwie zasadnicze grupy.

1. Ściąganie filmów/utworów jest dozwolone.

  • Takiego stanowiska broni m.in. P. Waglowski twierdząc, że ściąganie plików/utworów jest dozwolone w świetle instytucji “dozwolonego użytku”, zwłaszcza, że art. 116 zakazuje rozpowszechniania Utworu (a nie jego pobierania).
  • Sąd Najwyższy Włoch uniewinnił dwóch studentów ściągających filmy z Internetu uznając, że nie można mówić o przestępstwie w sytuacji, gdy nie pobierali oni żadnego zysku za ściągane filmy, a wykorzystywali je tylko do użytku prywatnego.
  • Identyczny, jak powyżej, w swojej wymowie wyrok zapadł we Francji w sprawie ściągania filmów za pośrednictwem sieci KaZaa.

2. Ściąganie filmów/utworów jest niedozwolone.

  • Internauta ściągając pliki na swój komputer łamie prawo autorskie. “Nie może być mowy o instytucji dozwolonego użytku, jeżeli utwór jest bezprawnie rozpowszechniony w Internecie, zatem trudno przyjąć, że korzystanie z niego jest legalne” (M. Błeszyński)
  • “Wykładnia, zgodnie z którą wystarczy, aby utwór był za zgodą twórcy rozpowszechniony w jakikolwiek sposób, aby dopuścić korzystanie w ramach dozwolonego użytku nawet w przypadku jego uzyskania w wyniku naruszenia prawa autorskiego może budzić wątpliwości. Przede wszystkim działanie takie może być uznane za sprzeczne z normalnym korzystaniem z utworu (art. 35. Pr. Aut.), stąd wydaje się, że dozwolony użytek prywatny nie obejmuje jednak sytuacji, w których egzemplarz (lub “niematerialna” kopia niebędąca egzemplarzem utworu) został uzyskany w wyniku czynności naruszających Prawo Autorskie”. (M. Świerczyński)
  • Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie C-435/12 ACI Adam e.a. “Ściąganie z internetu np. filmów lub nagrań do użytku osobistego, które zostały tam umieszczone bez zgody uprawnionego, jest działaniem bezprawnym 
w świetle prawa UE” (R. Markiewicz).

Dodajmy jeszcze do tego, że problematyczne na gruncie prawa jest nawet samo rozpowszechnianie w systemie torrent, gdyż jak zwraca uwagę Zbigniew Ćwiąkalski:  “Nie będzie mogło być uznane za rozpowszechnianie samo utrwalenie lub nawet zwielokrotnienie cudzego utworu, jeżeli nie nastąpiło jego dalsze udostępnienie z zamiarem zapoznania z nim nieokreślonej liczby odbiorców. Istotny jest więc zamiar, czyli świadome udostępnienie całości Utworu, by dostęp do niego miało nieokreślone audytorium.

Jednak, jak możecie zauważyć generalnie, zwłaszcza po wyroku ACI Adam, w literaturze przyjmuje się, że jednak ściąganie jest nielegalne, pomijając kwestię dozwolonego użytku, czyli rozpowszechniania, ale w kręgu najbliższych krewnych, znajomych lub współpracowników (co jest legalne, ale tę kwestię tego uprawnienia należy rozumieć bardzo wąsko).

Czytaj: Tajemnice praw zależnych, czyli jak walczyć o lepsze pieniądze

Uspokajające interpretacje prawa, według których można legalnie ściągać pliki rozpowszechnione w Internecie możecie raczej włożyć między bajeczki. Powtórzymy to jeszcze raz: Generalnie, a zwłaszcza po wyroku ACI Adam, w świetle prawa Unii Europejskiej ściąganie plików/filmów umieszczonych tam niezgodnie z prawem – jest nielegalne.

Oznacza to, że ściągający z internetu np. filmy lub nagrania do użytku osobistego, gdy zostały tam umieszczone bez zgody uprawnionego, działa bezprawnie w świetle prawa Unii Europejskiej, a ściślej:  dyrektywy 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym (dyrektywa internetowa). Sprzeczne także z tym prawem jest odpowiednio kopiowanie do użytku osobistego z pirackich egzemplarzy płyt, filmów i książek – pisał w “Rzeczpospolitej” profesor Ryszard Markiewicz, proponując zmianę polskiej ustawy, by dostosować ją do tego orzeczenia.

Co za tym idzie? Każdy Internauta decydując się na ściąganie filmów przez sieć torrent naraża się przynajmniej na bezpośredni kontakt z wymiarem sprawiedliwości (bez względu na jego wynik).

Inna sprawa, że w całym zamieszaniu, czy też oburzeniu Internautów na działalność kancelarii pani Łuczak Łuczak zapomniano o sednie problemu. O tym, że rzeczywiście twórca treści nie otrzymuje należnego mu wynagrodzenia za korzystanie z jego dzieła. Nie jest temu jednak winien anonimowy (albo już ustalony przez prokuraturę) Internauta.

Można by się zastanawiać, jak to jest możliwe, że w 2014 roku firmy, które dostarczają treści kultury wciąż nie zauważają, że pojawiło się takie medium, jak Internet i że to właśnie w ich interesie jest, by internauta miał tani, szybki dostęp do ich produktów podawanych w wysokiej jakości. Jak to jest możliwe, że ludzie, którzy nimi zarządzają nie myślą o odbiorze społecznym ich działań, lecz decydują się na wojnę z Internetem, której jak wiadomo – nikt jeszcze nie wygrał? Szanowni Państwo, “Nie idźcie tą drogą”.

Źródła: Prawo Autorskie i Prawa Pokrewne pod red. Janusza Barty i Ryszarda Markiewicza, Komentarz, Warszawa 2011 (cytaty: M. Błeszyński, M. Świerczyński, Z. Ćwiąkalski), Piotr F. Piesiewicz “Utwór Muzyczny i jego twórca”, Warszawa 2009; Ryszard Markiewicz “Ściąganie – nielegalne”, “Rzeczpospolita”, 23.04.2014 r.; “Drogówka”, “Obława”: Ściągałeś te filmy z sieci? Możesz spodziewać się wezwania do prokuratury, “Gazeta Prawna” 01.07.2014 r.

Graf. The PirateBay

4 Responses to Masowa obława na użytkowników torrentów. 100 tys. osób w prokuraturze

  1. muzyk says:

    Odpowiadam na pytanie “jak to mozliwe że w 2014 r ktoś nie dostrzega medium “Intwrnet”. Otóż, szanowna autorko/autorze , my jako twórcy doskonale dostrzegamy Internet. Nie wyrażamy jednak zgody na to, by nam dyktować ceny. Autor/autorka mówi że dostep ma być tani. Dla mnie osobićie to cena płyty albo biletu na mój koncert na poziomie 25 zł to jest bardzo tanio. Łatwo wyliczyć, że oczekuję aby cena za pojedynczy utwór ściągany z sieci była na poziomie ok 2,50 zł, z czego jako autorzy i wykonawcy, czyli ci co się nad dziełem napracowali, chcielibysmy otrzymać choć połowę, a otrzymujemy kilka % (reszta to marże handlowe, podatki). W przeciwnym razie, nie jesteśmy zainteresowani dostarczaniem naszych dzieł w ogóle, prosze nas nie kopiować, nie polecać, nie słuchać, a my zmienimy zawód na inny (ten trend mocno przyspiesza, za kilka lat zapomnijcie że ktoś wyjdzie na scenę albo coś nagra). Jesli ktoś nie umie zrozumieć dlaczego, to niech pójdzie do swojego pracodawcy i poprosi o obcięcie pensji o 99%. Wtedy Państwo odczujecie skalę, na jaką się nas, twórców, się okrada albo na siłę zmusza do obniżenia ceny. A my musimy kupić chleb w tym samym sklepie co Państwo po tej samej cenie, nikt nam nie sprzeda chleba, paliwa za 1% dotychczasowej ceny. Nikt nam nie zmniejszy czynszu albo raty kredytu o 99%. A wymaga się od nas aby na naszej pracy korzystali wszyscy, tylko my nic z tego nie mieli. W ten oto sposób, pozbędziecie się Państwo (już w dużym stopniu się pozbyliście) wszystkich twórców, którzy uprawiają ten zawód. Internauci będa mogli pooglądać, posłuchać, tylko innych internautów, tworzących coś po pracy i na poziomie “internauty”.

    • ada says:

      szkoda jedynie, że wy muzycy, artyści jesteście okradani przez tego typu kancelarie, bo ta kancelaria zabiera 50% tego odszkodowania dla siebie, producent filmu dostaje tylko 25%

  2. Michał Kowalski says:

    Moim zdaniem, wszyscy Ci producenci ścigający Internautów poprzez kancelarię i prokuraturę zyskaliby więcej, gdyby udostępnili za opłatą wszystkie te dzieła. Co do reszty zgoda. W sporze o Prawo Autorskie niezwykle często zapomina się to tym, że to twórcy wytwarzają treści i w interesie wszystkich jest, by tworzyli dalej, jak najlepsze rzeczy.

  3. Paweł says:

    doczytałem tylko do “polskie filmy” …..od lat nie oglądam, wyjątkiem jest pan Krzysztof Krauze. btw czy za Kac Wawa Polska Kinematografia zamierza w końcu polskich widzów przeprosić ?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *