Remiksy znanych piosenek to potężna część tego, co znajduje się w przepastnych zasobach YouTube, jednak w myśl prawa autorskiego, jeżeli zamieszczone są tam bez właściwej licencji, są nielegalnie. Przeciwko ściganiu twórców takich utworów zaprotestował właśnie Moby.

Mashupy, czy remiksy są najciekawszym tworem rewolucji cyfrowej w muzyce. Potrafią inspirować, pokazywać, jak można zmieniać muzykę, jak można się nią bawić, wcielając ją w zupełnie inne, nieznane dla niej formy, np. Łączyć Michaela Jacksona z death metalem, a operę z hip hopem, albo wprowadzać Megadeath do świata reggae.

Problem jest jedynie taki, że na gruncie prawa autorskiego, jakakolwiek publikacja remiksu w Internecie wymaga odpowiedniej licencji – bezpośrednio od podmiotu, który posiada prawa do określonej piosenki.

Stąd też działalność remikserów rozpowszechniających swoje przeróbki jest, mówiąc wprost nielegalna mimo, że faktycznie przynosi ona korzyści twórcy utworu pierwotnego – przywracając go niejako do życia. To jest właśnie sedno “Kultury Remiksu”, na której korzystają wszyscy – zapomniani artyści mają szansę na kolejne kilka minut sławy, dzięki dobrze wykonanemu remiksowi, cyfrowi twórcy zyskują sławę dzięki zakurzonym piosenkom.

Jednak ze względu na to, że kolejne serwisy (YouTube, Vimeo, SoundCloud) wprowadzają cyfrowy system kontroli treści, czas remikserów może bezpowrotnie minąć. Czy zauważył to Moby, który przecież sam jest DJ-em?

Tak Moby reklamuje remikserów-piratów na swoim FB

Tak Moby reklamuje remikserów-piratów na swoim FB

Moby zakurzonym artystą jeszcze nie jest i nic nie wskazuje, że będzie, stąd jego apel na profilu FB jest tym bardziej wyjątkowy. Otóż kilka dni temu zapowiedział on na swoim profilu FB, że zrobi wszystko co w jego mocy, by nie ściągano remiksów jego piosenek z YouTube. Co prawda nie wiadomo, jaka będzie reakcja wydawnictwa posiadającego prawa do piosenek Mobiego (wszystko zależy od tego podmiotu), ale gest artysty takiego formatu jest naprawdę znaczący.

Co ciekawe Moby przyczynia się do wzrostu popularności remikserów – piratów publikując ich dzieła u siebie na FB.

Tak Moby reklamuje remikserów na swoim FB

Tak Moby reklamuje remikserów na swoim FB

Jak można było przypuszczać działalność Mobiego przysporzyła mu tylko kolejnych fanów. Kultura dj`ska żyje z remiksu, jest popularna i wyjątkowa, ale prawa autorskie raczej ją ograniczają, niż wyzwalają zawarty w niej potencjał. Stąd też po wprowadzeniu systemów lustrujących treści w serwisach takich, jak YT, remikserzy powoli zaczynają schodzić do podziemia, tak jak już się stało z muzykami zajmującymi się twórczym wykorzystaniem samplingu. Zresztą ostatni przypadek SoundClouda pokazuje, że świat nieustająco zmierza jednak w stronę zaostrzenia kontroli związanej z korzystaniem z dzieł chronionych prawem autorskim.

Przypomnijmy, że na gruncie prawa polskiego, w przypadku zamieszczenia remiksu, bez właściwej licencji, na kanale YouTube, użytkownik naraża się na odpowiedzialność zarówno na drodze cywilnej, jak i karnej.

Fot. FB, Patricía Nakashima, lic. CC BB – ND

2 Responses to Moby promuje nielegalne remiksy swoich piosenek i broni je przed kasowaniem

  1. muzyk says:

    A jaki pan Moby ma problem by uzyskać licencję? Autor ma prawo decydowania, czy wykorzystana kompozycja może byc prezentowana publicznie i decydowania o tym ile ma wynosić jego wynagrodzenie z tego tytułu. Jak pan DJ ma taki problem, to niech sobie wymysli muzykę, ją nagra, a potem remiksuje. Pieprzenie piratów takie… mam nadzieję w końcu ktoś zakoduje muzykę tak, że uzycie nawet jednego dźwieku do sampli będzie wiązało się z koniecznością uzyskania zgody lub również zapłaty temu, co 30 lat ćwiczy by taki dźwięk umieć zagrać.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *