Kandydatka (Anna Kubica prawniczka, adwokat, w Eurowyborach startuje z list Twojego Ruchu) zaśpiewała w spocie fragment piosenki T.Love “Jest super”. Muniek zaregaował ostro: “Chamstwo, złodziejstwo”. Anna Kubica odpowiedziała mu kolejnym spotem, w którym uznała, że to zrobiła jest parodią i cytatem.  Kto ma rację w tym sporze?

Zacznijmy od początku.

W powyższym spocie mamy następującą sekwencję wydarzeń. Pani Anna śpiewa znaną, rozpoznawalną piosenkę zespołu T. Love. Następnie na planszy pojawia się pytanie “Czemu Anna Kubica śpiewa “Jest Super”. Po czym z jej ust pada odpowiedź. Zaśpiewanie fragmentu piosenki jest formą krytyki wydatków na rządowy spot, w którym wykorzystano piosenkę “The Beatles” – “Hey Jude”.

Gdy zobaczyłem ten spot po raz pierwszy pomyślałem tak. Pani Kubica będąc świadomą swych praw i obowiązków, przez opublikowaniem spotu na pewno wykupiła odpowiednią licencję w ZAiKS umożliwiającą rozpowszechnianie przez nią utworu na “internetowych polach eksploatacji”. Bo przecież jej wykonanie można potraktować jako rodzaj coveru. Tylko że w momencie jego rozpowszechnienia trzeba posiadać uprawnienie do takiego działania, które standardowo można uzyskać w drodze negocjacji z artystą, bądź prościej – w samym ZAiKS (odpada wówczas konieczność lokalizacji artysty). Oczywiście posiadanie takiej licencji nie oznaczałoby, że wszystko byłoby ok, ale przynajmniej jakaś tam część obowiązku ciążaca na rozpowszechniajacym cudze dzieło zostałaby spełniona.

Czytaj: Tarantino walczy z Gawkerem. Może być ważny precedens

Jednak Muniek zareagował ostro. W wywiadzie dla TVN 24 powiedział tak: “Chamstwo, ignorancja, brak poszanowania praw autorskich” i dodał: “Tak jak nie dajemy piosenek do reklam, tak nie dajemy politykom. Może to staroświeckie. Ale mamy różnych fanów, z różnych opcji. Ja chodzę na wybory, ale nie zamierzam kolegów z zespołu sprzedawać w formie politycznych agitacji”. Zapowiedział też skierowanie sprawy do sądu. Okazało się więc, że żadnej licencji nie było.

Anna Kubica postanowiła iść dalej, zapewne w myśl zasady, że nie ma piękniejszej sytuacji niż rozgłos, nawet jeżeli jest negatywny. Wczoraj w sieci ukazała się jej odpowiedź za zarzuty Muńka.

W powyższym spocie pojawiły się dwa pojęcia – parodia i cytat (oraz cenzura 🙂 – ale tę pominę). Rozpatrując oba wyjątki od monopolu autorskiego, na straży którego stoi Prawo Autorskie, na samym początku trzeba podkreślić, że mogą być one stosowane w ściśle określonych sytuacjach. Przypomnijmy, fundamenty Prawa Autorskiego nie zmieniają się w zasadzie od początku ubiegłego wieku. Na pierwszym miejscu chroni ono autorów, a wszelkie odstępstwa od monopolu należy traktować absolutnie wyjątkowo (nigdy nie odwrotnie).

Zacznijmy od Prawa Cytatu.

Prawo cytatu jest oczywiście tylko nazwą zwyczajową. W ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie znajdujemy takiego pojęcia. Prawo cytatu to według obecnego ustawodawstwa, ściśle uregulowany sposób wykorzystania cudzego utworu w utworze własnym, dzięki czemu jest on wyłączony spod ochrony prawa autorskiego. Właściwie zastosowany cytat spełnia swoją rolę kulturotwórczą bez naruszania praw podmiotowych twórców. Cytowanie nie jest prawem podmiotowym. „To zezwolenie ze strony ustawodawcy na korzystanie z fragmentu innego dzieła”. (2)

Czytaj: Inspiracja na gruncie Prawa Autorskiego

Podmiot decydujący się na inkorporowanie do swojej twórczości fragmentu innego dzieła, musi to zrobić na ściśle określonych warunkach. Inaczej przekroczy instytucje dozwolonego użytku. A cytat jest jedną z form dozwolonego użytku. W pr. aut. ustawodawca wprowadził cztery przesłanki sankcjonujące możliwość skorzystania z prawa cytatu. Przesłanka pierwsza – cytat inkorporowany do dzieła musi być rozpoznawalny. Przesłanka druga – cytat musi posiadać swoje źródło, z którego fragment został zaczerpnięty (w spocie brak włąściwego oznaczenia autorstwa utworu). Przesłanka trzecia – funkcja. Pr. aut. wskazuje, że cytowanie może mieć miejsce w czterech sytuacjach, gdy cytat służy: wyjaśnianiu, analizie krytycznej, nauczaniu lub w oparciu o „prawa gatunku twórczości”.

Po kolei. przypadku wyjaśniania, chodzi o wykorzystywanie cytatu w tekstach (lub innych dziełach, np. muzycznych) o charakterze naukowym, publicystycznym itp. Cytat przyjmuje tutaj formę dopełnienia wypowiedzi autora. „Nie jest dozwolone zamieszczanie cytatów dyktowane jedynie chęcią oszczędzenia sobie wysiłku związanego z własnym opisywaniem zjawisk, formułowaniem myśli lub budową argumentacji itd. Z przepisu art. 35 pr. aut. można wyprowadzić nadto zakaz takiego posługiwania się cytatami w rezultacie, którego byłaby wyeliminowana potrzeba zaznajomienia się z dziełem, z którego cytat pochodzi”. (3Analiza krytyczna służy wsparciu własnej argumentacji, potwierdzenia zasadności lub wprost przeciwnie zakwestionowania cudzych poglądów, przeanalizowania, skrytykowania, zrecenzowania. Z kolei nauczanie to działanie twórcy umożliwiające poznanie odbiorcy szerszego kontekstu prezentowanej wiedzy. „Chodzi zatem o wszelkie publikacje naukowe, popularnonaukowe i inne spełniające funkcje poznawcze, jak i odczyty, wykłady, prelekcje, pogadanki, czy zajęcia w placówkach oświatowych – podczas których możliwe jest powoływanie się na dzieła określonych autorów” (4).

Prawa gatunku twórczości to szerszy temat. Jednak generalnie chodzi w nim o to, że pewne gatunki jak parodia, satyra, krytyka rządzą się swoimi prawami, które w sposób naturalny opierają się, na czymś, co już istnieje, odnoszą się do tego, wykorzystują dane dzieło. Bez tego wyjątku te gatunki sztuki nie miałyby możliwości zaistnienia. W orzeczeniu SN z 23 listopada 2004 roku (I CK 232/04) – wyjaśniono iż “Przytoczenie cudzego utworu nawet w całości jest dozwolone, jeżeli następuje w celu określonym w art. 29 ust 1. (…) „Konieczne jest bowiem nadto  by powstające w ramach tych gatunków utwory „na tyle zmieniały sens i sytuację przejmowanego utworu, by było wiadomo, że przedstawiają własne spojrzenie na problematykę zawartą w utworze inspirującym i nie są zwykłym naśladownictwem. Tylko wtedy przejęcie cudzej twórczości nie wymaga zgody twórcy”.

Gdy przepuścimy spot pani Kubicy przez powyższe filtry, zauważymy, że nie mieści się on w żadnej z ustawowych przesłanek. Nie jest cytatem, bo nie wyjaśnia. Nie jest analizą krytyczną utworu pierwotnego, nie jest nauczaniem, nie jest również parodią, bo nie chodzi w nim przecież o parodię samego utworu Muńka. Mało tego, ów “cytat” jest również nieprawidłowo oznaczony.

ZAiKS przegrał z fryzjerem. Można słuchać radia bez opłat

Gdyby w powyższym spocie pani Anna zdecydowała się na parodię spotu rządowego odnosząc się bezpośrednio do do Donalda Tuska, moglibyśmy rozmawiać o prawach gatunku twórczości. Nie o parodię jednak chodzi, a o kampanię wyborczą. W przypadku cytatu ważna jest jeszcze jednak sprawa – stosunek objętości cytatu do całości dzieła. „Cytowany urywek lub nawet cały drobny utwór musi pozostawać w takiej proporcji do wkładu własnej twórczości, aby nie było wątpliwości co do tego, że powstało własne, samoistne dzieło” (Orzeczenie SN z dnia 23 listopada 2004 r., I CK 232/04, OSNC 2005, nr 11, poz. 195).

Jaki jest stosunek zaśpiewanego fragmentu piosenki Muńka do własnego wkładu twórczego kandydatki? Moim zdaniem, mniej jest w nim wkładu twórczego, a więcej samej piosenki, czyli jej komentarz opiera się na zacytowanym fragmencie piosenki, a powinno być odwrotnie.

Weźmy jednak na warsztat inną problematykę, czyli wykorzystywanie utworów artystów w kampanii politycznej bez ich zgody. Pani Anna zapomniała zapewne, że w Prawie Autorskim stojącym na straży monopolu twórcy istnieje fundamentalny art. 16.

Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:

1) autorstwa utworu;

2) oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo;

3) nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania;

4) decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności;

5) nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.

W rozpatrywanym przez nas przypadku istotny jest ust. 3 i ust. 5.

Nienaruszalność treści i formy, oraz rzetelne wykorzystanie należy rozumieć, jak pisze J. Barta R. Markiewicz w “Prawo Autorskie”. wyd. 2010, jako “zakaz wykorzystywania dzieła w sposób wprowadzający w błąd co do jego charakteru  i podstawowych przejętych w nim kryteriów wartości ze względu na 1) kontekst eksploatacji 2) tendencyjny wybór fragmentów, 3) rozpowszechnienie opracowania zniekształcającego dzieło macierzyste”.

Rozwinięcie “nadzoru nad sposobem korzystania z utworu” wiąże się bezpośrednio z problematyką “istotnych interesów twórczych” określonych w art. 56 ust. 1. Pr. Aut. “Interes twórczy” związany jest ze wszystkim co mieści się w tzw. dobrym imieniu, dobrej sławie twórcy. Inaczej mówiąc – jest to podstawa do kwestionowania wykorzystywania jego dzieła w warunkach, które obiektywnie mogą być uznane za niekorzystne dla funkcjonowania jako Artysty.

Odwołajmy się do spotu. Przeciętny użytkownik kojarzy użytą w nim piosenkę i może odnieść wrażenie, że Muniek wyraził zgodę na uczestnictwo, czy też wsparcie kampanii wyborczej konkretnej osoby, czy konkrentej partii politycznej (a przecież nie wyraził). Zatem jest to naruszenie jego “istotnego interesu twórczego”. Jak pisze J. Barta, R. Markiewicz w “Prawo Autorskie i Prawa Pokrewne. Komentarz”: “Istnienie istotnych interesów twórczych” powinno się stwierdzać , odwołując się do zobiektywiozanych kryteriów, do przecietnych zachowań, ocen, reakcji i udczuć występujących w danym środowisku”.

Linia orzecznicza w Polsce zdecydowanie stoi po stronie Artystów z niekorzyścią dla polityków. W sprawie Sikorowski vs PiS, kiedy to wykorzystano piosenkę lidera “Pod Budą” na potrzeby określonej patii politycznej z obu stron sporu padały identyczne argumenty, jak w przypadku pani Kubicy. Mecenas broniący PiS mówił o satyrze politycznej, cytacie, parodii, a mecenas reprezentujący Andrzeja Sikorowskiego, o prawie do integralności utworu i nadzoru nad jego wykorzystaniem.

Przytoczmy kilka cytatów z uzasadnienia sądu, bo są niezwykle ciekawe.

O cytacie:

Autor ma prawo do zachowania integralności swego utworu i nadzoru nad jego wykorzystaniem, a w tym przypadku nie można mówić o prawie do cytatu. Prawo to służy np. wyjaśnianiu, “co autor miał na myśli”, np. w celach informacyjnych, przez nauczyciela czy krytyka literackiego. W tym przypadku nie był to dopuszczalny cytat, bo brakowało jego związku z całym utworem. Taki związek zachodzi np. gdy parodysta przy użyciu cytatu tworzy nowy utwór. Działalność partii nie może być utożsamiana z twórczością artystyczną”.

O nadzorze autorskim:

Powód ma prawo nie życzyć sobie, aby ktokolwiek wykorzystywał jego utwór do celów politycznych. Nie wykorzystujcie do tego utworów bez zgody autorów.  Artyści mają prawo być apolityczni”.

 Naprawdę “Jest super” pani Mecenas?

Poniżej komenatrz T. Love do sprawy 🙂

Źródła

1. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity opublikowany w Dz. U. z 2006 r., nr 90, poz. 631), cytowana dalej jako „pr. aut.”.

2. Agnieszka Wachowska, Cytat utworu audiowizualnego w świetle ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace z Prawa Własności Intelektualnej, Wyd. Wolters Kluwers sp. z o.o., Zeszyt 2(104) 2009, s. 25.

3. J. Barta, R. Markiewicz, op. cit., s.96

4. L. Małek, op. cit, s. 279

5. Wszystkie cytaty z rozprawy Sikorowski vs PiS za “Newsweek” -> “PiS przeprosi za pójście na całość. Andrzej Sikorowski wygrał z partią w sądzie”. 18.10.2013, wydanie internetowe.

 Fot. Jakub Kocój, lic. CC-BY. SA 3.0

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *