Meksyk mimo swojego bogactwa kulturowego jest państwem niebezpiecznym do życia. Kradzieże samochodów stały się tak częste, że mieszkańcy rzadko decydują się na pojazd lepszy niż garbus. Do tego aktywna działalność karteli narkotykowych stała się codziennością w wielu rejonach ojczyzny Emiliano Zapaty. Żyjąc wbrew tym przeciwnościom Meksykanie stali się niezwykłym narodem. Temat tego tekstu jest tylko jednym z przykładów.

Narcorridos to zbitek dwóch hiszpańskich słów. Narco chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, a corrido – nie mylić z corridą, walką torreadora z bykiem – to w dużym uproszczeniu ballada traktująca o życiu ubogich ludzi i innych aktualnych społecznych tematów. Narcocorrido jest więc gatunkiem muzyki, którego tematyką są narkotyki, życie karteli, opowieści o mafijnych bosach i tym podobne motywy. Muzycznie jest zbliżony do meksykańskiej muzyki ludowej i muzyki mariachi. Nie jest znany w Europie, ale w Meksyku wykonawcy sprzedają miliony płyt, a na koncertach gromadzą dziesiątki tysięcy słuchaczy.

Swoje najgłębsze korzenie ma w latach 20. XX wieku w stanie Sinaloa w pólnocno-zachodnim Meksyku. Po rewolucji meksykańskiej (1910-1917) na tamtejszych ziemiach zaczęto wytwarzać opium. W ciągu dziesięciu lat wytworzył się wokół niego narkobiznes, który przeniknął w codzienne życie mieszkańców. Narcocorridos wytworzyły się w bardzo naturalny sposób, bo artyści po prostu zaczęli pisać o otaczającym ich świecie, a dużą jego częścią były narkotyki. Za pierwszego przedstawiciela swojego gatunku uważa się El Pablote autrorstwa Jose Rosalesa. Piosenka opowiadała Pablo „El Pablote” Gonzalesie, przywódcy biznesu przemytu narkotyków ze stanu Chihuahua.

Gatunek powoli rozwijał się przez dziesięciolecia, żeby zabłysnąć w latach 70. Wtedy grupa Los Tigres Del Norte osiągnęła sukces wykonując „Contrabanda i Traicion” („Przemyt i Zdrada”) definiując narkotykowe ballady na długie lata. Tematem tego utworu był związek Emilio Valery i Camelii La Tejana. W trakcie przemytu marihuany z Tijuany do Los Angeles Emilio miał wyznać towarzyszce, że odchodzi do swojej ukochanej w San Francisco. Camelia postanowiła na to nie pozwolić i zabiła przemytnika.

Kolejny kamień milowy w rozwoju Narcocorridos został postawiony w roku 1997 przez bliźniaki Valenzuela. Omar i Adolfo już w 1999 roku, mając wówczas po 19 lat wyprodukowali, album „La mejor de mi vida”  La Band del Recodo, który w USA sprzedał się w ponad milionie egzemplarzy. Wyznaczyło to styl prowadzeniu biznesu wytwórni. Wypuszczali swoje produkcje do Ameryki Północnej, gdzie rynek był większy, a to co było popularne tam wcześniej, czy później robiło przekonywało konsumentów w Meksyku.

W 2006 roku rząd prezydenta Filipe Calderona radykalnie zaostrzył swoją politykę przeciwko przestępczości narkotykowej wszczynając tzw. wojnę z wojną narkotykową. Nazwa nie była bezpodstawna, w działania zostało zaangażowanych 6500 żołnierzy. Przez kraj przetoczyła się fala przemocy. Okazało się to świetną reklamą dla wykonawców Narcocorridos. W tym okresie przestępcy pokroju El Chapo bywali jedynymi tematami jakie poruszały media danego dnia. Piosenki o mafiozach sprzedawały się przez to coraz lepiej. Teksty piosenek coraz częściej usprawiedliwiały działania narkobiznesu i atakowały rząd, co w konsekwencji przyczyniło się do zakazu narkotykowych ballad na terenie kraju. Pozostało tak do 2013 roku, ale nie powstrzymało komercyjnego sukcesu Narcocorridos, które wciąż świetnie sprzedawały się w USA. Przedstawiciel gatunku El Chapo de Sinaloa był nawet dwukrotnie nominowany do latynoskiego Grammy w latach 2007 i 2010.

Narcocorridos nie są trudne do wykonania. Poniekąd o to chodzi, żeby muzyka nie była wymagająca od słuchacza i dotarła do jak największej ich grupy. Piosenki są do siebie bardzo podobne i nie trwają więcej niż 2-3 minuty. Nie zmienia to faktu, że wykonawcy mają najtrudniejszą i najbardziej niebezpieczną pracę w całym muzycznym świecie.

Czytaj: Streaming wymyślił Fran Zappa, ale miał być końcem korporacji handlujących muzyką.

Na przykład Valentin Elizalde w 2006 roku został zastrzelony na zlecenie kartelu Kartelu Gulf. Powodem egzekucji był fakt wykonywania przez niego utworu „Por Mis Enemigos” („Dla moich wrogów”), którego tekst atakował właśnie tę grupę. W 2007 na scenie zabici zostali prawie wszyscy członkowie Tecno Banda Fugaz, po tym jak ktoś z publiki otworzył do nich ogień z karabinu maszynowego.

Muzycy są zabijani, bo wykonują piosenki nieprzychylne danemu dealerowi (często napisane na zlecenie innego dealera), albo zagrali na przyjęciu konkurencyjnego gangu. Najmłodsi nie mają nawet 20 lat. Wykonawcy decydują się na takie ryzyko, bo pieniądze są bardzo kuszące i potrafi dochodzić do 100 000 dolarów amerykańskich za występ. Wśród artystów panuje powiedzenie „Wolę żyć przez 5 lat, jak król niż 50 jak wół”.

Narcocorridos mimo swojej niezwykłości jest muzyką bardzo kiczowatą. Wykonawcy cały czas starają się zaimponować pieniędzmi lub kobietami. Teksty równie brutalne co grafomańskie kontrastują ze swojską ludową muzyką w której dominującym instrumentem jest akordeon. Zostawiamy was z cytatem otwierającym „Las Sanguinarios del M1” „Z AK-47 i bazooką na ramieniu / odcinamy głowy, gdziekolwiek nie pójdziemy / jesteśmy spragnieni krwi, szaleni / lubimy zabijać”

Autor: Krzysztof Bielawny/MiP
Źródła: Univison, Vice, Billboard
Fot. Esther Vargas/Flickr lic. CC BY 2.0

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *