Nazwa zespołu to jeden z najważniejszych problemów, z jakimi muszą się zmagać artyści – muzycy. Zazwyczaj zaczynają się nim interesować, gdy wewnątrz grupy dojdzie do konfliktu. Warto więc uregulować wszystkie wzajemne relacje i zobowiązania zanim do niego dojdzie.

Nazwa zespołu jest niezwykle ważna, ponieważ odpowiednio skonstruowana, o cechach oryginalności, ma szanse przebić się na przepełnionym muzycznym rynku. Nazwa często sugeruje odbiorcy rodzaj granego gatunku muzycznego, światopogląd, identyfikację z ruchami społecznymi, czy subkulturą. Od niej wszystko się zaczyna i zazwyczaj kończy.

Niepowtarzalność nazwy, a co za tym idzie również oryginalność uprawianej sztuki ma decydujące znaczenie dla rozpoznawalności grupy. To właśnie pod tą nazwą zespół koncertuje, wydaje płyty, uczestniczy w szeroko pojętym życiu kulturalnym.

Czytaj: “Ascetoholix” przegrał sprawę o piosenkę “Suczki”

Niestety w polskim prawie nie ma jednoznacznych regulacji /jak np. w USA/ dotyczących ochrony nazwy, stąd zagadnienie to czyni nieco skomplikowanym gdyż jak np. przytacza Mariusz Załuch w tekście „Ochrona nazwy zespołu muzycznego” /Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego, Prace z prawa własności intelektualnej, Zeszyt 2 (120) 2013/ rozwiązana, które go dotyczą znajdują się w: „prawie firmowym, prawie ochrony dóbr osobistych, prawie autorskim, prawie własności przemysłowej, oraz prawie zwalczania nieuczciwej konkurencji”/M. Załuch, str. 41/.

Wszystko zależy więc od przyjętych rozwiązań pomiędzy członkami zespołu. Mogą więc decydować się na założenie spółki, gdzie uregulują wzajemnie swoje prawa i obowiązki, a która pod określoną nazwą/firmą będzie prowadzić działalność. Mogą również wystąpić o rejestrację nazwy zespołu jako znaku towarowego. Przy czym, jak zaznacza M. Załuch: „Nazwa zespołu muzycznego nie może zostać objęta ochroną prawną, natomiast korzystać z niej będą usługi artystyczne świadczone przez zespół” / M. Załuch, str. 41/. Na powyższe rozwiązania decyduje się jednak bardzo mało twórców i artystów.

Generalnie, nazwę zespołu kwalifikuje się jako dobro osobiste. I jako dobro osobiste podlega ono ochronie wynikającej z art. 23 KC. Oznacza to, że jest on chroniony z mocy prawa, bez konieczności dokonywania dodatkowych czynności związanych z rejestracją.

Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.

Art. 23 Kodeksu Cywilnego

Dygresja – biorąc powyższe pod uwagę, Paweł Kukiz nazywając zwracając się niedawno do swojego byłego zespołu Piersi: „Nie róbcie z mojego dziecka k….”, sam naraził się na zarzut naruszenia dóbr osobistych /poprzez wulgarne sformułowanie wobec zespołu/, przez co, gdyby jego koledzy zdecydowali się przeciwko niemu wystąpić na drogę sądową, z pewnością mieliby mocne podstawy do pozytywnego dla siebie zakończenia tej sprawy.

W Polsce wciąż jednak mało kto myśli o konsekwencjach związanych z powstaniem nazwy, a przede wszystkim, o okolicznościach, które mogą mieć znaczenie w przypadku zmian personalnych w zespole. Problemy zaczynają się w momencie zaistnienia konfliktu wewnątrz zespołu, często w momencie sukcesu /szczególnie zgubny jest podział wpływów/.

Wszystkie sporne, przyszłe sytuacje można uregulować umową wzajemną pomiędzy członkami zespołu. Umowa ta może regulować każdą możliwą przyszłą sytuację, a w szczególności prawo do nazwy w sytuacji odejścia któregoś z członków /czy pozostali mogą kontynuować działalność, czy zespół zaprzestaje działalności/.

W tym ostatnim przypadku, jeżeli umowy brakuje, sprawa trafia do sądu i sprawa się komplikuje.

Przykładowo, w latach `80 Sąd Najwyższy rozpatrywał przykładowo sprawę “Kapeli Czerniakowskiej”, gdzie dwóch członków „pierwotnych” zażądało od trzeciego, który ich opuścił z rezygnacji z nazwy swojego nowego zespołu, który do złudzenia przypomniał starą. Pozwany Stanisław W. argumentował, że to on był liderem w pierwotnym składzie “Kapeli” stąd też w jego opinii miał pełne prawo do dalszego jej wykorzystania. Sąd jednak opierając się na ustaleniach biegłego uznał, że przebieg rozwoju artystycznego działalności “Kapeli” wskazywał jednoznacznie, że taką rolę pełnili wszyscy członkowie tego zespołu, a ponadto kontynuują oni założenia artystyczne przyjęte na samym początku działalności. “Nazwa zespołu artystycznego – w braku odmiennej umowy w tym względzie – stanowi dobro osobiste wszystkich jego członków, chyba że bądź wiąże się ona treściowo z jednym tylko lub z niektórymi z nich, bądź chodzi o zespół utworzony, nazwany i kierowany przez jednego z członków w sposób tak wyraźny i oczywisty, iż uchodzi za zespół tej osoby” – uznał sąd, dodając także w sentencji. “W wypadku zmian w składzie osobowym zespołu artystycznego, używającego nazwy stanowiącej dobro osobiste wszystkich jego członków, ocena, czy i komu przysługuje prawo używania tej nazwy dalej, powinna – w razie sporu – być dokonana z uwzględnieniem konkretnych okoliczności, a w szczególności po rozważeniu, czy w wyniku tych zmian pozostaje nadal grupa osób mogąca kontynuować pracę zespołu w sposób nie odbiegający istotnie od stylu i poziomu pracy w poprzednim składzie.”

Zatem, nie chcąc uczestniczyć w skomplikowanych procesach sądowych, warto zawrzeć umowę regulującą prawa i obowiązki członków zespołu już na samym początku jego rozwoju artystycznego.

Fot. MiP

One Response to Nazwa zespołu. Dmuchajcie na zimne

  1. […] już pisaliśmy w tekście „Nazwa zespołu. Dmuchajcie na zimne” na gruncie prawa polskiego nazwa zespołu traktowana jest przede wszystkim jako dobro osobiste […]

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *