W dużym uproszczeniu: wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie, Wydziału I Cywilnego z 10 czerwca 2016, który znajdziecie pod sygnaturą I ACa 275/16, to gratka dla tych, którzy prowadzą niekomercyjne strony internetowe poświęcone kulturze i sztuce oraz chcieliby od czasu do czasu zilustrować sobie jakiś nudnawy tekst cudzym drobnym utworem.

Z drugiej strony, jest to również gratka dla artystów, którzy dzięki lekturze uzasadnienia dowiedzą się, w jaki sposób i komu nie należy robić prezentów, a jeśli popełnią ten błąd, to raczej z zastrzeżeniem, że to prezent na ścianę w domku letniskowym, a nie na wygaszacz ekranu w firmie bratanicy. Znajdziecie tam również pouczający fragment, dotyczący konieczności udowadniania przed sądem swoich twierdzeń i rożnych na to sposobów, spośród których najprostszym jest stawiennictwo na rozprawie i złożenie korzystnych dla siebie zeznań (niestety, ta strona życia jakże często umyka uwadze osób twórczych). Co tu dużo mówić: niech was nie odstraszy objętość, po prostu najlepiej będzie, jeśli przeczytacie cały wyrok sami, od deski do deski.

Czytaj: Sampling bez zgody autora jednak dozwolony? Niezwykły wyrok w Niemczech

Zakładając, że zastosujecie się do tej dobrej rady, podaję tylko krótko: chodziło o wykorzystanie podarowanej fotografii jako ilustracji do pewnego artykułu, zamieszczonego na stronie internetowej. Oczywiście – bo inaczej nie byłoby sporu – o wykorzystanie bez zgody autorki, bez wynagrodzenia dla autorki, nawet bez wskazania jej z imienia i nazwiska. Na fotografii widniał reżyser opisywany inicjałami „A.W”. Artykuł był właściwie notką informacyjną, dotyczącą filmu dokumentalnego autorstwa właśnie „A.W”. „A.W” nie miał nic przeciwko takiemu właśnie wykorzystaniu swego wizerunku, zresztą – autorka nigdy nie pytała go o zgodę na wykorzystanie wizerunku czy też na czerpanie z tego wizerunku korzyści. Generalnie „A.W” był bardziej po stronie pozwanego, niż powódki – fotografki. Fotografka żądała odszkodowania i zadośćuczynienia. Sąd oddalił jej roszczenia „co do zasady”, co w prawniczym żargonie oznacza, że uznał jej roszczenia za całkowicie bezpodstawne i nie przeszedł nawet do etapu badania roszczeń „co do wysokości” (czyli do sprawdzania, czy nie są wygórowane).

Zdaniem sądu, twórcy strony internetowej wykorzystując zdjęcie do ilustracji notki informacyjnej działali w ramach „prawa cytatu” (art. 29 ustawy z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Sąd podkreślił, że jest to najważniejsza z klauzul dozwolonego użytku, stanowiąca swoistą gwarancję swobody wypowiedzi i swobody twórczej. Przypomniał też rzecz oczywistą – że żadna twórczość nie wydarza się w próżni, lecz wymaga korzystania i odniesienia się do działalności twórczej innych.

Po tej konstatacji sąd określił następujące warunki legalności cytatu:

Po pierwsze, cytat odnosić się może wyłącznie do takiego do utworu, który już został rozpowszechniony. Zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt. 3 prawa autorskiego, utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie. Co ciekawe, sąd przyjął, że autorka upowszechniła fotografię na dwa sposoby: po pierwsze, zamieszczając ją na własnej stronie internetowej, po drugie: przekazując fotografię prezesowi organizacji jako podarunek bez jakichkolwiek zastrzeżeń co do sposobu wykorzystania tej fotografii przez obdarowanego. Akt obdarowania został zatem potraktowany jako jedna z form upowszechnienia.

Po drugie, drobny utwór może być wykorzystany w całości a inne utwory mogą być wykorzystane w urywkach czy fragmentach. Czynnikiem decydującym o uznaniu utworu za należący do jednej lub do drugiej kategorii będzie przede wszystkim jego „rozmiar” oceniany jako objętość, wielkość, czas trwania – w zależności od konkretnej kategorii utworów. Sporna fotografia została potraktowana jako utwór drobny właśnie ze względu na swój rozmiar, przy czym za miarodajny sąd uznał rozmiar zdjęcia, które zostało podarowane (oraz które zostało zamieszczone na stronie internetowej powódki), pominął natomiast argument, że fotografia „mogłaby być powiększona do niemal każdego rozmiaru”.

Czytaj: Mozil wygrał z “Solidarnością”. Ważny wyrok dla artystów

Po trzecie, przytoczenie (zacytowanie) utworu może odbywać się na każdym możliwym polu eksploatacji, niekoniecznie jedynie na tym polu, które było właściwe dla utworu cytowanego.

Po czwarte, utwór zacytowany powinien mieścić się w innym utworze, stanowiącym samoistną całość. Sąd podkreślił, że nie dotyczy to tylko i wyłącznie działalności literackiej, gdzie cytat jest zadomowiony już od dawna i dotyczy utworów należących do jednej (literackiej) kategorii. Zacytowany utwór może stać się częścią utworu o zupełnie innym charakterze, na przykład: „drobna fotografia” może stać się częścią strony internetowej – samoistnej całości „której treść, dobór informacji o filmach i sposób ich prezentowania stanowi przejaw twórczej działalności indywidualnej”.

Po piąte wreszcie, nie bez znaczenia jest cel, dla którego może służyć cytat. Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych wymienia te cele w sposób wyczerpujący – a ze względu na zasadę ścisłej interpretacji wyjątków katalogu dozwolonych prawem celów rozszerzać nie wolno. Najprościej rzecz ujmując, cele usprawiedliwiające prawo cytatu muszą to cele ważkie z punktu widzenia dobra publicznego lub artystycznego: wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawa gatunku twórczości.

Jako ciekawostkę warto też omówić jeden z aspektów obrony pozwanego, zarzucony wprawdzie w postępowaniu apelacyjnym, ale w pierwszej instancji skuteczny. Pozwany zarzucił autorce fotografii, że swoimi żądaniami narusza art. 5 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym nikt nie może czynić ze swego prawa użytku sprzecznego z zasadami społecznego współżycia. Sens tego przepisu streścić można następująco: nawet jeśli formalnie masz jakieś prawo, to nie powinieneś z niego korzystać, bo to niesprawiedliwe i straszny z ciebie gbur. Jak łatwo się domyślić, jest to argument ostatniej szansy i na ogół nie chwyta. A tutaj właśnie całkiem ładnie chwycił: sąd strzelił w uzasadnieniu krótki wykład z dobrego wychowania i stwierdził, ze „powszechnie przyjętą w społeczeństwie regułą jest, że z rzeczą otrzymaną w prezencie obdarowany może zrobić co zechce”. Uważajcie więc, autorzy, kiedy, co i komu.

Pełny wyrok znajdziecie tutaj.

Tekst: Anna Lazari/MiP

Fot. Michał Kowalski/MiP

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *