Szybko rozwijający się “streamripping” w dobie bardzo łatwego i taniego dostępu do serwisów streamingowych może budzić zdziwienie. Jednak na ściąganie utworów bezpośrednio na fizyczny nośnik pamięci z serwisu streamingowego decyduje się wielu. Zbyt wielu.

Nie mówimy oczywiście o korzystaniu off-line, bo niektórzy usługodawcy umożliwiają ten proceder. Jeśli ściągamy, to prawdopodobnie łamiemy regulamin użytkowania, a na pewno pozbawiamy zarobku sam serwis i artystów, którzy nie będą zarabiali na naszych odtworzeniach.

Takie negatywne zachowanie nazywa się stream-rippingiem i jest najszybciej rozwijającą się formą piractwa w Wielkiej Brytanii. Według badań przeprowadzonych przez brytyjski Urząd Własności Intelektualnej oraz PRS For Music (brytyjską OZZ) 15% dorosłych Brytyjczyków
reuglarnie korzysta ze streamrippowych stron internetowych. 33% z nich to osoby w wieku 16-24 lat.

Czytaj: The Pirate Bay pod obstrzałem. Będzie można blokować dostęp do torrentów.

Popularność takich stron w latach 2014-2016 wzrosła o 141%. Stream-ripping wyprzedza popularnością inne dotychczasowe sposoby piractwa. Według tych samych badań we wrześniu 2016 roki BitTorrent (wiemy, że torrenty nie służą jedynie piractwu, nie musicie przypominać) był używany 23,5 tys. razy, a serwisy hostingowe ok. 105 tys. Liczby te blakną przy streamripach, które otarły się o o poziom pół miliona.

Wymówkami dla ludzi (czyli dlaczego się na to decydują) były m.in. chęć słuchania muzyki offline w ruchu, brak możliwości zakupu z
oficjalnych źródeł lub pogląd, że muzyka jest zbyt droga.

Pocieszające jest, że zdecydowana większość odpowiedzi to: „już zakupiłem tę muzykę w innej formie”, ale na drugim miejscu stała
„myślałem, że strona działa w porozumieniu z serwisem streamingowym”.

56% badanych przyznało, że czuje się winnych lub jest im wstyd za swoje działania. Natomiast nie zostawimy was jedynie ze złymi wiadomościami. Okazuje się, że statystyczny Brytyjczyk w ostatnim roku wydał na muzykę 75 funtów, a w roku poprzedzającym było to tylko
68 funtów.

Generalnie jednak, przemysł muzyczny dość szybko ustawił celownik na “streamripping” i przykładowo, wymusił już obietnice zamknięcia popularnej witryny YouTube-mp3.org po rozstrzygnięciu sprawy sądowej wytoczonej właścicielom strony przez amerykańską organizację RIAA. Wyrok zawiera też bliżej nieokreśloną kwotę, jaką  YouTube-mp3.org będzie musiał zapłacić RIAA.

Cary Sherman, prezes RIAA stwierdził zresztą że strony służące streamrippingowi nie powinny się pojawiać na pierwszych miejscach w wyszukiwarkach internetowym. W wyniku nacisków inna aplikacja do ściągania muzyki ze streamu, czyli  ProTube została niedawno usunięta z App Store po tym, jak zażądało tego Google.

Autor: Krzysztof Bielawny

Źródło: BBCMirror

Fot. Paul/Flickr (lic. CC BY-NC-ND 2.0)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *