Orzecznictwo

Oryginalność dzieła

ZZ Top vs Chrysler Corp.

[youtube url=”http://youtu.be/-h2hox–bR8″]

Znany i niezwykle popularny zespół w latach `80 i `90 ZZ Top zdecydował się pozwać do sądu potężną korporację po tym jak wykorzystała ona w swojej reklamie riff ze znanego hitu zespołu – “La Grange”. Chrylser promował w ten sposób swoje nowe dziecko – samochód Plymouth Prowler. Muzycy uznali, że zachowanie firmy dalekie jest od jakichkolwiek standartów i podali firmę do sądu. Chrysler przyjął jednak bardzo ciekawą linię obrony.Mianowicie próbował udowodnić przed sądem, że riff z “La Grange” nie jest wyjątkowy i nowy, lecz tak naprawdę nie różni się niczym od innych znanych riffów muzyki rozrywkowej, nie podlega więc ochronie prawa autorskiego. Sąd ostatecznie uznał, że riff z “La Grange” jest na tyle wyjątkowy i cechuje się oryginalnością, że jest chroniony przez prawo autorskie. Korporacja przegrała.

ZZ Top v Chrysler Corp F. Supp. 2d 983 (W.D. Wa. 1999)

Damiano vs. Sony

[youtube url=”http://youtu.be/Neu40BAUMeE”]

Długoletni współpracownik Boba Dylana – James Damiano wytoczył mu sprawę w 1997 roku. podstawą pozwu był zarzut wobec słynnego barda, że ten posługiwał się podobnymi, lub tymi samymi zestawieniami słów w piosence “Dignity”. W rzeczywistości jednak, mimo kilku podobieństw zestawienia były od siebie zbyt dalekie. Trudno też im było przyznać taką skale wyjątkowości, by stanowiły one przedmiot ochrony prawa autorskiego. “(…) powód żądał przyznania mu monopolu na użycie kombinacji słów takich jak bell, hell, run, hide, mind, czy behind tylko dlatego, że odnalazł kombinację tych słów w innej piosence” – argumentował sąd. Pozew został oddalony.

Damiano v. Sony, 975 F. Supp. 623 (D.N.J. 1997)

O`Brien vs. Chappel & Co.

[youtube url=”http://youtu.be/HroAq_E075Y”]

O`Brien był autorem piosenki, z której miała pochodzić słynna fraza “I`ve grown accustomed to the tune you whistle night and neon”, wykorzystana przez Chappela w musicalu “My Fair Lady” w piosence “I`ve Grown Accustomed to Your Face”. W oryginale fraza ta brzmiała następująco:

“I`ve grown accustomed to the tune you whistle night and neon / Sharing My Dreams With a Star, asking the noon if it`s soon / When you`ll be mine, night and noon”

Sąd doszedł do wniosku, że mimo, iz powód rzeczywiście był autorem zestawienia słów wpadających w ucho, to jednak nie może przyznać ochrony prawno-autorskiej sformułowaniu “night and noon”, oderwanych od rzeczywistego kontekstu, w których pojawiły się po raz pierwszy.

O`Brien v Chappel & Co, 159 F. Supp. 58, 59 (S.D.N.Y. 1958)

Ciemność. Widzę Ciemność. Ciemność widzę

Słynną frazę z “Seksmisji” Jerzy Stuhr wykorzystał także w filmie reklamowym , którego zresztą był sam reżyserem. Autor scenariusza i reżyser komedii pozwali go jednak do sądu. Stuhr argumentował, że użyta w reklamie fraza pojawiała się w kulturze na przestrzeni wieków począwszy od “Argonautici”, przez św. Augustyna, czy Johna Miltona. Sąd Apelacyjny w Krakowie wskazał jednak, że użyta w “Seksmisji” zbitka słów stała się tak powszechna w języku codziennym, że nie może być ona chroniona przez prawo autorskie, ponieważ nie jest utworem w jego rozumieniu. Pozew został oddalony wyrokiem z 5 marca 2004 roku.

Wyrok SA w Krakowie z 5 marca 2004 r. I ACa 35/04, OSA 2004, z. 10

Grand Upright Music Limited v. Warner Bros. Record Inc.

[youtube url=”http://youtu.be/OebqNsNRBtU”]

Raper Biz Markie na swoim albumie “I need a haircut” wykorzystał w piosence “Alone Again” – sampel z piosenki autorstwa Gilberta o`Sullivana “Alone Again Naturally”. Spór dotyczył około dzisięciu sekund utworu. Federealny Sąd Okręgowy nie zostawił na raperze suchej nitki, zwłąszcza, że prawnicy wytwórni Warner Bros kontaktowali się z Grand Upright Music Limited w sprawie wykorzystania sampli, ostatecznie jednak skierowali album do sklepów przed zakończeniem negocjacji. Sprawa zakończył się prawdziwą klęską Warner Bros. Record Inc. Sędzia ogłaszając go, rozpoczął od wygłoszenia przykazania: “Nie kradnij”. “Nie kradnij” to przykazanie, któremu ludzie byli wierni od zarania cywilizacji. Niestety w świecie współczesnego biznesu nie wszyscy go przestrzegają. Pozwani w niniejszej sprawie próbowali nawet przekonać sąd, że w biznesie muzycznym szaleje złodziejstwo i to ma usprawiedliwiać ich zachowanie. Zachowanie pozwanych w sprawie jednak nie tylko narusza siódme przykazanie, ale prawo autorskie naszego kraju.” – uzasadniał sędzia Kevin Thomas Duffy. Wynik sprawy spowodował lawinowy napływ podobnych roszczeń do sądów amerykańskich. Zdaniem wielu ekspertów, gdyby podobny wyrok zapadł wcześniej, prawdopodobnie na rynku nigdy nie pojawiłyby się pierwsze płyty Public Enemy, czy Beastie Boys, opierające się w dużej mierze na zapożyczonych samplach.

Grand Upright Music Limited v. Warner Bros. Record Inc. 780 F. Supp. 182 (S.N.D.Y 1991)

Jarvis vs. A&M Record

Pierwsza sprawa z 1993 roku, podczas której zdefiniowano sampling. Według prowadzącego sprawę sędziego jest to zatem: (…) proces zmiany fal analogowych na kod cyfrowy, w którym to procesie pobrana próbka muzyki (dźwięku) może być ponownie użyta lub łączona w różnego rodzaju konfiguracjach z innym zdigitalizowanym czy też nagranym dźwiękiem za pomocą maszyny zdolnej do przetworzenia danych cyfrowych (np. skomputeryzowany syntezator.

Jarvis v. A&M Record, 827 F. Supp. 282 (D.N.J. 1993)

Newton v. Diamond

[youtube url=”http://youtu.be/NpsvBvwRuf0″]

Sprawa dotyczyła świetnej piosenki Beastie Boys “Pass the Mic” z kultowego albumu “Check your Head”. Piosenka rozpoczyna się kilkusekundowym samplem z płyty flecisty Jamesa W. Newtona. Beastie Boys przed publikacja swojego albumu pozyskali niezbędne zezwolenia do użycia tego sampla, jednak dotyczyły one praw fonograficznych. James W. Newton uznał jednak, że zostały również naruszone jego prawa autorskie. Sad doszedł jednak do wniosku, że użyty fragment nie ma cech kompozycji, ponieważ nie jest charakterystyczny oraz nie ma w nim żadnych cech melodycznych, zatem nie jest on dziełem w rozumieniu prawa autorskiego.

Newton v. Diamond, 349 F.3d591

Peja, “Głucha Noc” i Stan Borys

[youtube url=”http://youtu.be/FqHVgPQh9oU”]

“Głucha Noc” to jeden z najbardziej znanych utworów rapera Peji, który wykorzystał w nim sample z utworu Stan Borysa “Chmurami zatańczy sen”. Stan Borys skierował sprawę do sądu przeciw wydawnictwu i samemu raperowi. Sami artyści dogadali się ze sobą w miarę szybko. Peja wydał oświadczenie, w którym przeprosił Stan Borysa. Ten zdecydował się wycofać sprawę. “Wykorzystanie tak dużego fragmentu piosenki powinno nastąpić za zgodą Stana Borysa o czym Ryszard Andrzejewski “Peja” poinformował swojego ówczesnego wydawcę T1-Teraz, który nie wystąpił o taką zgodę mimo, że powinien to uczynić” – głosiło oświadczenie. Stan Borys w wywiadzie dla Newsweeka komentował: Chyba wciąż nie ma odpowiedniego prawa, które zajmowałoby się sprawami praw autorskich i kwestią samplingu, czyli wykorzystywania elementów brzmienia. Oprócz przeprosin ugoda przewidywała również odszkodowanie finansowe, jednak jego wysokość pozostała tajemnicą. W wypowiedziach prasowych raper twierdził, że zobowiązał swojego wydawcę, firmę T1 – Teraz do uregulowania kwestii sampli wykorzystanych na płycie. Ten jednak mówił co innego, utrzymując wersję, ze uregulowania praw osób trzecich należało do samych artystów z nim współpracujących.

Nazwa zespołu

Sprawa I CR 124/88

Wyrok Sądu Najwyższego z 30 maja 1988 r. Dwóch aktualnych członków “Kapeli…” zażądało od trzeciego, który ich opuścił rezygnacji z nazwy swojego nowego zespołu, który do złudzenia przypomniał starą. Pozwany Stanisław W. argumentował, że był on liderem w pierwotnym składzie “Kapeli..” stąd też w jego opinii miał pełne prawo do dalszego jej wykorzystania. Sąd jednak opierając się na ustaleniach biegłego uznał, że przebieg rozwoju artystycznego działalności “Kapeli..” wskazywał jednoznacznie, że taką rolę pełnili wszyscy członkowie tego zespołu, a ponadto kontynuują oni założenia artystyczne przyjęte na samym początku działalności. “Nazwa zespołu artystycznego – w braku odmiennej umowy w tym względzie – stanowi dobro osobiste wszystkich jego członków, chyba że bądź wiąże się ona treściowo z jednym tylko lub z niektórymi z nich, bądź chodzi o zespół utworzony, nazwany i kierowany przez jednego z członków w sposób tak wyraźny i oczywisty, iż uchodzi za zespół tej osoby” – uznał sąd, dodając także w sentencji. “W wypadku zmian w składzie osobowym zespołu artystycznego, używającego nazwy stanowiącej dobro osobiste wszystkich jego członków, ocena, czy i komu przysługuje prawo używania tej nazwy dalej, powinna – w razie sporu – być dokonana z uwzględnieniem konkretnych okoliczności, a w szczególności po rozważeniu, czy w wyniku tych zmian pozostaje nadal grupa osób mogąca kontynuować pracę zespołu w sposób nie odbiegający istotnie od stylu i poziomu pracy w poprzednim składzie.”

[bra_border_divider top=’30’ bottom=’30’]

Czerwone gitary

Podobnie, jak w powyższej sprawie zdecydował Sąd Okręgowy w Warszawie w 2000 roku rozpatrując pozew Seweryna Krajewskiego przeciwko swoim kolegom używającym nazwy “Czerwonych gitar”. Zdaniem sądu, podczas procesu, Krajewski nie wykazał, że jego rola w zespole uprawniała go do wyłączności używania nazwy. Nazwa zespołu jest dobrem wszystkich jego członków, chyba że był on utworzony i nazwany przez jednego z nich – uzasadniła wówczas Małgorzata Boniecka-Płaczkowska, podkreślając, że sukces “Czerwonych gitar nie był dziełem jedynie Seweryna Krajewskiego, ale wszystkich członków zespołu.

Tantiema

Telewizja w barze

Organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi – Stowarzyszenie Z. żądało 8124 zł od pozwanego M.Z. tytułem zadośćuczynienia za to, że w jego lokalu o nazwie ”Zajazd” był włączony telewizor, podczas pobytu jego klientów. Stowarzyszenie uznało, iż jest to odtwarzanie bez wymaganej prawem umowy licencyjnej utworów muzycznych, chronionych prawem autorskim. Stowarzyszenie Z. uzyskało nakaz zapłaty wydany w postępowaniu upominawczym. Właściciel “Zajazdu” wniósł sprzeciw, jednak Sąd Okręgowy zasądził ponownie od niego tę samą kwotą na rzecz organizacji. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie w Sądzie Apelacyjnym, gdzie rozpatrywano dwie linie obrony pozwanego. Pierwsza – polegająca na możliwości oglądania telewizji w publicznie dostępnym barze – została odrzucona.

“Publiczne udostępnianie utworów w taki sposób, że każdy może mieć do nich dostęp w wybranym przez siebie czasie pobytu w sklepie (tu lokalu), może odbywać się wyłącznie na podstawie umowy zawartej z organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, która to umowa może również określać wynagrodzenie należne z tego tytułu. Też w wyroku z dnia 28 września 2005 roku (I CK 164/05) Sąd Najwyższy wyraził pogląd iż sytuacje, w których odtwarzanie utworów muzycznych w ramach prowadzonej działalności gospodarczej nie będzie łączyć się z korzyściami majątkowymi dla odtwarzającego, powstają przede wszystkim wtedy, gdy klienci nie będą poddawani oddziaływaniu odbioru. Może tu chodzić przede wszystkim o małe powierzchnie handlowe, drobne zakłady usługowe, w których odtwarzanie służy zapełnieniu czasu personelowi. Odtwarzanie owych utworów na większych przestrzeniach handlowych, w których klient przebywa dłuższą chwilę, podlegają zakwalifikowaniu jako połączone z korzyściami majątkowymi. Na taką funkcję wskazuje zwłaszcza specjalne rozmieszczenie głośników do odbioru w salach obsługi klienta”.

Jednak inna argumentacja była bardziej przekonywująca. Właściciel “Zajazdu” podnosił bowiem, że w jego lokalu, w telewizji wyświetlano programy informacyjne, oraz filmy, które nie podlegają ochronie przez Stowarzyszenie Z. Sąd przychylił się do tej argumentacji. Doszedł do wniosku również, że wyświetlane w ich trakcie reklamy, gdzie pojawiały się utwory muzyczne, które są pod ochroną Stowarzyszenie, nie łączą się z korzyściami majątkowymi powoda. “Jeśli chodzi o odbiór społeczny reklam zaryzykować można nawet twierdzenie, iż są one dla odbiorców niejednokrotnie rzeczą uprzykrzającą i zniechęcającą do oglądania danego programu” – czytamy w uzasadnieniu. Stąd też w tej, konkretnej sprawie zastosowanie ma art. 24 pr. aut, który mówi, że: “Posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych”. Ostatecznie więc pozew Stowarzyszenia Z. oddalono.

Sąd Apelacyjny w Katowicach, 13 kwietnia 2012 roku, , Sygn. akt I ACa 129/12

Bal sylwestrowy, a tantiema

Spółka cywilna M.K., E.K organizowała bal sylwestrowy w domu weselnym w N. Ogłoszenia umieściła na stronie internetowej. Impreza miała kosztować 420 zł od pary, a podczas niej miał wystąpić zespół muzyczny. Spółka została pozwana przez organizację zbiorowego zarządzania prawami autorskimi uznając, że zostało naruszone prawo autorskie (spółka nie wykupiła licencji w organizacji) i za ”publiczne wykonanie i odtworzenie utworów podczas bali sylwestrowych, w związku z zawinionym naruszeniem przez pozwanych autorskich praw majątkowych twórców zrzeszonych w Stowarzyszeniu” zażądała kwoty odpowiadającej potrójnej wysokości wynagrodzenia obliczonego wg stawek Stowarzyszenia, czyli 3177 zł z ustawowymi odsetkami od dnia wniesienia pozwu do dnia zapłaty. Pozwani zakwestionowali żądanie uznając, że Stowarzyszenie nie dowiodło, czy w ogóle bal się odbył, a nawet jeżeli miałby się odbyć, to nie wykazało jakie utwory wykonano, i czy w ogóle podlegają one zarządowi Stowarzyszenia. Mimo wniesionej apelacji, Stowarzyszenie przegrało również w Sądzie Apelacyjnym. “Sąd Okręgowy prawidłowo zatem uznał, że na powodzie ciążył ciężar udowodnienia okoliczności faktycznych stanowiących podstawę faktyczną żądania, tj. naruszenia przez pozwanych majątkowych praw autorskich twórców zrzeszonych w powodowym stowarzyszeniu. Sąd Okręgowy słusznie również stwierdził, że powód nie udowodnił takich okoliczności faktycznych. W ocenie Sądu Apelacyjnego zaskarżony wyrok jest prawidłowy” – napisano w uzasadnieniu.

Sąd Apelacyjny w Lublinie, 4 czerwca 2013 roku, Sygn. akt I ACa 134/13

Stosunek pracy, a prawa autorskie

 Ze szkołą za pan brat

Nauczycielka M.L. pozwała swojego byłego pracodawcę – Zespół Szkół w S. “o zadośćuczynienie za wykorzystanie bez jej zgody własności intelektualnej w postaci pomysłu  utworzenia zajęć dla uczniów o tematyce teatralnej, medialnej i literackiej w roku szkolnym 2007/2008 w ramach projektu „Ze szkołą za pan brat”. Zażądała 21000 zł. Sąd w I instancji doszedł do wniosku kwestia pomysłu projektu jest kwestią sporną, jednakże na gruncie obowiązujących przepisów, istotne jest, że powódka przedstawiła ten pomysł w ramach łączącego ją z pozwanym stosunku pracy.

“Zgodnie z art.8 ust.1 ustawy prawo autorskie przysługuje twórcy. Twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu (art.17). Jednak pracodawca, którego pracownik stworzył utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy, nabywa z chwilą przyjęcia utworu autorskie prawa majątkowe w granicach wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron (art. 12 ust. 1)” – czytamy w uzasadnieniu.

Sąd Apelacyjny w Białymstoku, 4 września 2012 roku, , Sygn. akt III APa 7/12

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *