Podczas misji Apollo 10 ­ na dwa miesiące przed słynnym „małym krokiem dla człowieka” Neil’a Armstronga w 1969 roku – zarejestrowano dziwną „muzykę” pochodzącą z… ciemnej strony Księżyca.

Skojarzenia od razu wędrują w stronę najlepiej sprzedającego się albumu wszech czasów, czyli “Dark Side of the Moon”, ale Floydzi nagrali ten album dopiero 4 lata później, w 1973r. (teoria z “Interstellar” raczej tu nie zadziałała).

Astronauci biorący udział w misji mieli za zadanie okrążyć Księżyc i sfotografować jego „ciemną stronę” ­- tę niewidoczną z Ziemi. Po osiągnięciu orbity księżyca, gdy wahadłowiec miał zatoczyć koło wokół naturalnego satelity Ziemi, spodziewano się utraty łączności z bazą. Po utracie łączności, kiedy astronauci zdani byli wyłącznie na siebie, w kabinie rozległa się dziwna „muzyka.”

Czytaj: Posłuchaj dźwiękowej pocztówki NASA dla kosmitów.

Słyszysz to? Ten gwiżdżący dźwięk? Łuuuuuuuuuu! – ­ odezwał się jeden z nich. – To brzmi jak jakaś kosmiczna muzyka.

­ Cóż… Z całą pewnością jest dziwaczna.


Dźwięk był słyszalny niemal przez godzinę, czyli akurat tyle ile zajęło orbitowanie wahadłowca po ciemnej stronie księżyca. Astronauci debatowali, czy przekazać informacje o zjawisku bazie na Ziemi. Ich wątpliwości podyktowane były zbliżającą się wielkimi krokami misją Apollo 11, która – przypominamy, że trwała zimna wojna – miała ustanowić USA pierwszym krajem, który wysłał człowieka na Księżyc.

Zdecydowali, że najlepiej będzie powiadomić NASA o dziwnych dźwiękach. Co w związku z zaistniałą sytuacją zrobiło dowództwo? Jedni twierdzą, że wysłali człowieka na księżyc. Inni, że zapłacili Kubrickowi za sfabrykowanie lądowania na księżycu i utrzymali wszystko w tajemnicy.

Zdania są podzielone, a jak było naprawdę? Tego się nie dowiemy. Nagranie było zaklasyfikowane jako „tajne” do 2008 roku. Dopiero wtedy NASA ujawniła dane dotyczące zadziwiającego zjawiska.

Co było źródłem kosmicznej muzyki? Istnieją teorię, jakoby pole magnetyczne księżyca, albo jego atmosfera mogły wpłynąć na urządzenia radiowe w wahadłowcu i wywołać zakłócenia. Jednak Księżyc nie posiada na tyle silnego pola magnetycznego, ani na tyle gęstej atmosfery by miały one zdolność wpłynąć na urządzenia nadawczo ­- odbiorcze – twierdzą eksperci.

Istnieje również teoria, jakoby podczas drugiej wojny światowej naziści współpracowali z pozaziemskimi formami inteligencji i dzięki tej współpracy skolonizowali ciemną stronę Księżyca. „Muzyka” była zaś zakodowanym sygnałem ostrzegawczym, by ludzkość trzymała się z dala od naturalnego satelity ziemi… ale wiecie jak to jest z różnorodnymi teoriami? Czego ludzie nie wiedzą, to sobie dopowiedzą.

Autor: Michał Maciejewski/MiP

Źródła: Daily Mail

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *