W Światowym Dniu Własności Intelektualnej, ustanowionym przez ONZ na 26 kwietnia, miałem okazję obejrzeć wywiad w “Dzień Dobry TVN” w temacie praw autorskich. Po raz kolejny przekonałem się, że debata prowadzona przez mainstreamowe media w Polsce na temat prawa autorskiego cofa nas o jakieś 20 lat do tyłu.

Zaproszeni goście, czyli Magdalena Boczarska, Piotr Głowacki i Piotr Metz generalnie pojęcie o prawach autorskich i wszystkich związanych z tym problemach mają bardzo średnie, by nie powiedzieć – słabe.

Aktualne dziennikarskie guru w temacie muzyki i praw autorskich, czyli Piotr Metz po za raz kolejny poczęstował świat złotą myślą porównując muzykę, (element kultury) do kupowania bułki w sklepie. “Dlaczego własność intelektualna ma być traktowana, jak każda inna własność. Płyty mają być za darmo i książki? Może apelować do piekarzy, żeby bułki rozdawali za darmo” – zapytał.

Czytaj: Jak koncerty sterują czasem trwania praw autorskich.

Pan Piotr, skoro prowadzi gdzieś wykłady w temacie kultury powinien mieć chyba szersze spojrzenia na kulturę, na każde dzieło powstające wysiłkiem artysty (artystów). „Cechą rozwoju cywilizacyjnego jest stałe czerpanie z dziedzictwa wielu pokoleń twórców, w imię ochrony dobra i właściwie pojmowanej kultury” – to np. cytat z orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 5.03.2004 (I ACa 35/04), OSA 2004/10, poz. 33.

Sąd słusznie zauważył, że trudno jest sprowadzić kulturę, czy piosenkę do poziomu bułki kupowanej w piekarni. Tak naprawdę mamy przecież do czynienia ze złożonym ekosystemem, który jest wynikiem pracy wielu pokoleń twórców, a każde kolejne dzieło czerpie w sposób mniej lub bardziej bezpośredni od swoich poprzedników. Zaiste nie ma chyba drugiej sfery, która by tak mocno zakorzeniała się we wcześniejszych dokonaniach.

Czy kultura jest bułką? Albo bułką z masłem? Chyba niekoniecznie.

Tu dochodzimy jednak do innego poważnego zagadnienia. Tak naprawdę słowa Piotra Metza zmierzają do zaakceptowania dzisiejszego porządku na linii dystrybutor – muzyk – użytkownik. Zauważcie, ze pomimo tego, że rewolucja internetowa tak naprawdę nadwyrężyła w latach `90 rządy koncernów czerpiących z kultury szerokimi garściami, to dzisiaj w 2015 roku – koncerny znów mają się dobrze.

Koncerny wiedzą, że nie wygrają z Internetem. W związku z powyższym udostępniły użytkownikom szereg tanich źródeł, z których mogą czerpać użytkownicy. Bezsprzecznie każde takie źródło jest efektem ruchu pirackiego, czy jakkolwiek inaczej go nazwać. To własnie “piraci” spowodowali, że dzisiaj użytkownicy mają o wiele łatwiejszy dostęp do kultury. Bo o dostęp do kultury właśnie chodzi.

“Kultura jest pewnym luksusem i na ten luksus powinniśmy wydawać pieniądze” – powiedział Metz.

Bzdura.

Gdy zerkniemy w kilka fundamentalnych dokumentów, np w Powszechną Deklaracji Praw Człowieka ONZ znajdziemy kompletnie inne spojrzenie na kulturę

Artykuł 22

Każdy człowiek ma jako członek społeczeństwa prawo do ubezpieczeń społecznych; ma również prawo do urzeczywistniania – poprzez wysiłek narodowy i współpracę międzynarodową oraz zgodnie z organizacją i zasobami każdego Państwa – swych praw gospodarczych, społecznych i kulturalnych, niezbędnych dla jego godności i swobodnego rozwoju jego osobowości.

Artykuł 27

Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym społeczeństwa, do korzystania ze sztuki, do uczestniczenia w postępie nauki i korzystania z jego dobrodziejstw.

Do powszechnej Deklaracji sięga się dziś rzadko, może dlatego, że uchwalono ją w 1948 roku, więc możliwe, iż po prostu się o niej nie pamięta. Jednak np. taką Konstytucję RP z 1997 roku w pewnych fragmentach warto poznać, chociażby po to, by nie pleść głupot na antenie telewizyjnej.

Rozdział I, art. 6 Konstytucji RP.

Art. 6. 1. Rzeczpospolita Polska stwarza warunki upowszechniania i równego dostępu do dóbr kultury, będącej źródłem tożsamości narodu polskiego, jego trwania i rozwoju.

O jakim luksusie mówimy?

Dzień własności intelektualnej stał się niestety dniem, w którym przede wszystkim dba się o fundamentowanie dzisiejszego stanu rzeczy, który być może jest korzystny dla koncernów zarabiających na prawach autorskich, ale z pewnością, jak zwykle najmniej myśli się w niej o samych artystach.

Czytaj: Jak prawem autorskim rządzi Myszka Miki

W cytowanym już programie, aktorka Magdalena Boczarska mówi: “Im więcej osób będzie z niej korzystać z legalnych źródeł, tym będzie tańsza”.

Poważnie?

Zaryzykowałbym nawet tezę, że są takie legalne źródła, które umożliwiają np. słuchanie muzyki kompletnie za darmo. Np. Spotify. Problemy w tym, że w żaden sposób nie polepszyło to sytuacji artystów. Ujawnianie przez kolejne zarobki poziomy zarobków nawet znanych zespołów wołają o pomstę do nieba, a kilka faktów zestawionych ze sobą może nawet wprawić w przerażenie.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę np. niski poziom zarobków artystów z serwisów streamingowych z faktem, że w ubiegłym roku dochody z tychże serwisów, po raz pierwszy w historii, były wyższe od sprzedaży płyt cd, to trzeba zadać pytanie, gdzie się podziały te wszystkie pieniądze (bo na pewno nie w kieszeniach artystów).

Znany serwis – Digital Music News porównał niedawno potencjalną wartość Spotify do wartości całego rynku muzycznego w USA. Porównanie jest naprawdę bardzo zaskakujące (dane w mld dolarów).

spotify2

W obecnym systemie nie jest problemem piractwo, czy dostępność legalnych źródeł. Problemem jest wciąż monopol koncernów fonograficznych kształtujących faktycznie nasz dostęp do kultury, ustanawiających niezrozumiałe reguły i faktycznie hamujących rozwój artystyczny (casus Myszki Miki itp.). Światowy Dzień Własności Intelektualnej omija te problemy szerokim łukiem. Czemu nas to nie dziwi?

Fot. Meena Kadri/Flickr

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *