Na lotnisku we Frankfurcie spotkałam kobietę. Duża blondynka w spódniczce mini i białych kowbojkach. Po czterdziestce, z dziećmi (a tym po czterdziestce i z inwentarzem w matrymonialnych szrankach nie jest z górki). Wypełniła internetową ankietę i poznała Araba. Po kilku miesiącach pokochali się i zamieszkali w Arabii. Szczęśliwa. Nie bita, nie ciemiężona. Historia jak z bajki. Szczęśliwa miłość z ogłoszenia matrymonialnego? Podobno się zdarza. W polskiej piosence też.

Najnowszy singiel Czesława zachęcił mnie do prześledzenia muzycznych wyliczanek matrymonialnych, wśród których znalazły się „Poszukaj męża”(Czesław śpiewa), „Takiego chłopaka” (Mikromusic) i „Villageanka” (Same Suki), „Poszukuję męża” (Marta Honzatko).

Jakiego mężczyzny szuka współczesna kobieta i czy można znaleźć jakieś cechy szczególnie pożądane?

Zaczynamy więc od nowego numeru Czesława „Poszukaj męża”, z którego generalnie wynika, że jeśli czasem nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Już w pierwszych wersach wyśpiewywanych przez Czesława pojawia się motyw finansowy. Wybranek ma być osobą zamożną i doświadczoną (może czyt. odpowiedzialną). W inicjalnej triadzie podmiot liryczny wymienia więc kolejno najważniejsze według niego postawy, na które musi zwracać uwagę poszukująca męża samotna panna. Tak więc jest to: szacunek do kobiet, doświadczenie i zamożność.

Poszukaj męża co bab nie uciemięża
Na życiu zna się
I zawsze jest przy kasie

Gruby portfel winien posiadać także wymarzony epuzer z piosenki Mikromusic:

Daj chłopaka,
(…) nie biedaka

Wypadałoby zapytać – gdzie romantyzm, zakochany świniopas, szewczyk Dratewka? Biedny, choć kochający miłością absolutną? Niestety biedny mężczyzna w muzycznej rzeczywistości III RP odpada w przedbiegach.

Coś w tym jest, bo pieniądze to stabilizacja i dobrze świadczy o mężczyźnie, kiedy na portalu randkowym zamieszcza zdjęcie z zagranicznych wojaży, ze skoku na spadochronie, w stroju nurka i na ścigaczu. Podróżuje, stać go na drogie hobby, znaczy, że ustawiony i dobrze sobie radzi w życiu :).

Matrymonialne songi – wyliczanki podkreślają, że na względy nie ma co też liczyć brutal i pijak (zestawiłam te dwie cechy razem, bo wiadomo, że jak pije to bije). Podmiot liryczny u Mozila przestrzega przed Niemcem, Francuzem, Szwedem i Finem, dopatrując się w wymienionych narodowościach agresji względem kobiet. (Dziękuję podmiotowi za ostrzeżenie, będę ostrożna z Hansem, a jeśli Pierre, to tylko Cardin;):

Nie Austriaka – górskiego ponuraka
Ani Szwajcara, bo nudziarz i fujara
Ani nie Niemca, bo ręce powykręca
I nie Francuza, bo Ci nabije guza
Ani Hiszpana, bo rzuci na kolana
Szweda czy Fina, bo, bo zbije cię gadzina!

Jakich typów jeszcze unikać? Odpadają strzelający fochy, smutasy (nie nie Włocha, co rano strzela focha, ani Norwega, bo smutek mu dolega), brzydale, wariaci, cwaniacy, pajace, politycy, policjanci, reżyserzy i Polacy

Nie Polaka, daj nie brzydala, prześlij mi chłopaka, nie wariata, daj nie cwaniaka, nie pajaca, daj nie pijaka, nie Polaka (…) nie chcę policjanta ani reżysera.

Lista potworów jest długa, jak stąd na drugą półkulę. Może zatem poszukać wąsatego zamożnego Hindusa, który przyniesie do łóżka bezalkoholowe lassi i będzie dobry jak świeże naany i nie ucieknie, bo ucieczki wpisane bywają w naturę męską. Jak wyłowi wszystkie ryby i pozrywa jabłka, to zostanie na zawsze, bo tak obiecuje się w monogamicznej kulturze.

Panie losie daj mi kogoś, kto nie zmąci wody w mym stawie.
Kogoś, kto nie pryśnie jak zły sen,
gdy ryb w mym stawie zabraknie.

Jak pieniądze, to i seks. Rock and roll może zbędny. I tu z całym wianuszkiem typów kochanków przybywają Same Suki, do koloru, do wyboru: policjant miłujący pozycję nieklasyczną, czuły kochanek idealny, łóżkowy akrobata (oj przypomniał mi się taki jeden ciemnoskóry hiszpański akrobata umilający wieczory turystom ) i biseksualna kochanka:

Czwarty grał na werblu w orkiestrze policji
i lubił się kochać w jeździeckiej pozycji.
Piąty mi pokazał tak cudne pieszczoty,
Że na nic innego nie miałam ochoty.
A siódmy kochanek to była dziewczyna,
za moją niestałość teraz mnie przeklina.
Po dziesiątym chłopie bolały mnie uda,
bo z nim uprawiałam na dywanie cuda.

Nie należy zapominać o Duńczyku… bo tu „nie” może być jak najbardziej na „tak” (I nie Duńczyka, bo się za dużo bzyka). Wszystkie rady zapamiętam i przy kolejnym wyborze przeanalizuję za i przeciw.

Może Pan Moderator serwisu zechciałby wymienić moje zdjęcie na bardziej ponętne. I niechaj dopisze do fakultetów, że dobrze gotuje i włada językami. A nóż widelec przeczyta jakiś emigrant z brodą (najlepiej gitarzysta albo perkusista, bo sprawne palce wróżą… intelekt ).

Znajdź mi kogoś, bardzo proszę, wybór mi się zwęża. Jestem stara spieszy mi się, poszukuję męża. Skóra mi się marszczy i w kolanach szczyka, lecz na miłość boską, nie chcę polityka.

Poszukującym mężów i żon życzę najlepszych cech z wyliczanek, dojrzałych jabłek i zarybionych stawów oraz nieustającej cierpliwości. Pozwalając sobie na prywatę, macham przyjaźnie i pozdrawiam Pana Czesława, Panią Natalię i Panią Helenę (Pani Marty nie znam, ale pozdrawiam). Dziękuję za muzykę, słowa, dystans i uśmiech matrymonialny.

Marcysia

Marzena Machoś – dr nauk humanistycznych z zakresu językoznawstwa kognitywnego, filolog slawista, logopeda, oligofrenopedagog, instruktor Shantali, wykłada przedmioty związane z komunikacją na UMCS w Lublinie, Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu, ATH w Bielsku-Białej. Autorka książek oraz licznych publikacji z zakresu komunikacji.

Fot. Pine Ear

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *