Nie trzeba przedstawiać nikomu Georga Lucasa – ojca Gwiezdnych Wojen i, co zresztą się z tym łączy, bardzo, ale to bardzo bogatego człowieka. George co ciekawe, zaczynał karierę jako asystent nauczyciela, który uczył studentów jak przygotowywać filmy dokumentalne. Następnie asystował Francisowi Coppoli. I nagle, mając tylko nieco ponad 30 lat, stał się milionerem. Jak to się stało? Przecież “Gwiezdne Wojny” wcale nie były od początku skazane na sukces. Jednak pieniądze popłynęły do Lucasa  szerokim strumieniem dzięki jednej, bardzo dobrej decyzji. Z perspektywy czasu należy przyznać, że było wręcz genialna.

George Lucas ma mnóstwo pieniędzy, choć nie jest wprost proporcjonalne do jego dorobku, ponieważ wyreżyserował zaledwie sześć filmów, z czego cztery z nich to Gwiezdne Wojny. Chcąc pokazać rozmiar zróżnicowania wystarczy napomknąć, że Steven Spielberg ma na swoim koncie ponad 30 filmów w roli reżysera. Jak więc jest to możliwe, że Lucas wygenerował tak olbrzymią osobistą fortunę z jednego filmu? Wszystko sprowadza się do jednej, niewiarygodnie prostej, ale niesamowicie genialnej, bo wartej miliardy decyzji z 1973 roku…

Przed 1973 rokiem pozycja Lucasa w Hollywood wcale nie była pewna. Choć pomysł na legendarną sagę pojawił się w 1971, to przeforsowanie go i wprowadzenie w życie nie były już takie proste. Ani wytwórnia UA, ani Universal, nie zaakceptowały scenariusza. Ci drudzy najwyraźniej nie byli wizją Lucasa oczarowani – po prostu nie odpowiedzieli reżyserowi, który przesłał tekst do akceptacji. Nastał rok 1973 – kluczowy z punktu widzenia powstania Gwiezdnych wojen. Lucas poznał właśnie Alana Ladda Jr., szefa działu kreatywnego w wytwórni 20th Century Fox., a wraz z nim – odnalazł miejsce dla swoich planów. I, co niemniej istotne, wreszcie poważne pieniądze.

Czytaj: Tajemnice praw zależnych, czyli jak walczyć o lepsze pieniądze.

Dzięki sukcesowi filmu Amerykańskie graffiti, Lucasowi przysługiwało wynagrodzenie w wysokości 500 000 dolarów za reżyserię tego, co nazywa się teraz po prostu “Star Wars”. Jednak zamiast zaakceptować prawie 300% podwyżki, George złożył kierownictwu Fox alternatywną propozycję, czyli:

  • a. utrzymanie swojego wynagrodzenia –  150 000 dolarów
  • b. zachowanie wszystkich prawa do merchandisingu
  • c. zachowanie praw do wszelkich wydarzeń związanych z tą serią w przyszłości.

Szalone? Nierozsądne? Przyjrzyjmy się temu nieco bliżej… Fox wcześniej stracił fortunę w branży merchandisingowej z monumentalną porażką Doctora Dolittle’a z 1967 roku, zatem nie zależało im za bardzo, by walczyć o te prawa przy innych produkcjach. Co więcej, w tamtych czasach towar/gadżet nie był znaczącym źródłem przychodów. Jeśli chodzi o prawa do sequelu, nie były to również ważne czynniki dla Foxa zważywszy na fakt, że żaden twórca nie uważał, że film ma szansę zarobić za pierwszym razem. George podszedł zatem do realizacji swojego scenariusza za 150 000 dolarów i tego, co wydawało się niewiarygodnie naiwną umową, w kieszeni.

Jak wszyscy wiemy, Gwiezdne Wojny kiedy ujrzały światło w dzienne w 1977 roku, stały się jednym z największych kasowych filmów fabularnych wszechczasów. Przykładowo, przy uwzględnieniu inflacji, Gwiezdne Wojny to drugi, co do rentowności film fabularny w historii. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy wyświetlania w kinach film zarobił aż 220 milionów dolarów w Stanach Zjednoczonych (830 milionów dolarów w skorygowanych o wartość inflacji dolarów). Natomiast do tej pory Gwiezdne Wojny zarobiły aż 775 milionów dolarów (2,5 mld dolarów po dostosowaniu się do inflacji).

Gdzie w tym wszystkim ta umowa, która mogła wydawać się niezbyt rozsądna? Otóż, prawdziwe pieniądze George’a nie pochodziły z wpływów kasowych, a reżyser zawdzięcza je właśnie przedmiotowej umowie.

Czytaj: Kiedy żądać wyższych stawek w umowach wydawniczych.

W latach 1977-1978 zabawki z Gwiezdnych Wojen sprzedano za 100 milionów dolarów. 35 lat później i zabawki tematyczne z Gwiezdnych Wojen wygenerowały łącznie 12 miliardów dolarów przychodów. Dziś licencjonowane zabawki osiągają przychody w wysokości 3 miliardów dolarów rocznie.

Nie można zapomnieć o tym, że po pierwszym filmie George był właścicielem 100% praw do całej serii. Kolejne pięć filmów z Gwiezdnych Wojen zarobiło dodatkowe 3,5 miliardów dolarów. W sumie imperium Gwiezdnych wojen sprzedało 4 miliardy dolarów płyt DVD i VHS, 3 miliardy dolarów gier wideo, 2 miliardy książek i 1,3 miliarda dolarów za pośrednictwem różnych innych umów licencyjnych. To przynosi olbrzymie dochody. Ogółem po 35 latach licencje na Star Wars przyniosły 27 miliardów dolarów. Po wydatkach, podatkach, opłatach itp. George Lucas zarobił w 2012 roku imponującą wartość 3,3 miliarda dolarów. Wtedy Disney postanowił coś z tym zrobić. W 2012 roku Disney zapłacił Lucasowi 4 miliardy dolarów, aby całkowicie wykupić całą franczyzę.

Ten przypadek nie byłby faktem, gdyby nie jedna znakomita decyzja podjęta w 1973 r. George Lucas, znacznie upraszczając, zainwestował 350 000 dolarów, by otrzymać miliardy dolarów. Sam wpadł na ten genialny pomysł czy miał dobrego doradcę? Którakolwiek z opcji nie jest możliwa, jeżeli ktoś ma takiego nosa do interesów – raczej nie podzieli się gotowym przepisem na sukces.

Jednak o prawach zależnych i wszystkich innych polach eksploatacji w umowach zawsze warto pamiętać. Zwłaszcza, jeżeli zamierzacie stworzyć tak epokową historię, jaką stały się Gwiezdne Wojny.

Autor: Karolina Robak

Źródła: www.celebritynetworth.com, starwars.pl,

Fot. aitoff /pixabay

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *