Z urokiem kupowania używanych rzeczy jest to, że każda z nich ma jakąś historię. Muzyka ma w ludzkich sercach szczególne miejsce, więc przedmioty z nią związane wręcz pulsują emocjonalnym ładunkiem włożonym weń przez właścicieli. Doskonale rozumie to Jeff Ogiba, który prowadzi na Instagramie profil  “Things I Found in Records”, na którym miłośnicy czarnych krążków chwalą się bonusami, które znaleźli przypadkiem w albumach kupionych z drugiej ręki.

Przedmioty znalezione w opakowaniach potrafią zabawne, ale też poruszające. Na przykład ktoś znalazł list nastolatki do rodziców, w którym informuje ich, że uciekła z domu, ponieważ zaszła w ciążę z chłopakiem, którego kocha, a jej krewni wręcz przeciwnie. Prosi w nim o wybaczenie za zranienie ich uczuć oraz wsparcie na dalszej drodze. Dziewczyna, jednak nieco niefortunnie dobrała kopertę na swoje oświadczenie. Była nią okładka płyty „Orgasm Addict” grupy Buzzcocks.

Kogoś innego na tyle zainteresowała historia bliżej nieznanego żigolaka Jona, że postanowił umieścić ją w albumie Elvisa.

Ktoś inny z kolei znalazł czarno-białe zdjęcie, prawdopodobnie striptizera, z dedykacją dla Davida, numerem telefonem, oraz zachętą do kontaktu w sprawie przyjęć.

A ktoś inny po prostu zostawił zdjęcie swojego penisa w Purple Rain Prince`a.

Jeszcze inni dzięki znaleziskom mogli zwiększyć wartość swojego nabytku. Ten człowiek w nagraniu z koncertu Thelounius Monka w Town Hall. W środku znalazł ulotkę zapowiadającą ten występ na żywo podpisaną przez samego jazzmana. Najlepiej wydane 5 dolarów w życiu.

A jeden z fanów Bad Religion przypadkiem zdobył album Suffer, który nie tylko wiekowy artykuł z gazety, ale także okazał się w przeszłości należeć do rodziców perkusisty zespołu Pete`a Flinstone`a.

A to zdjęcie dowodzi, że nie samą muzyką człowiek żyje. W „Eat a Peach” Allman Brothers znalazło się zdjęcie z autografem Macho Mana Randy`ego Savage`a, popularnego w latach 80 wrestlera.

Ale można też nabyć cenne wskazówki. Oto jakie ustawienie miksera proponuje jeden z właścicieli „Masters of Reality” Black Sabbath, aby maksymalnie wczuć się w nagranie.

Za to najbardziej interesująca wydaje się ta tajemnicza notka znaleziona w albumie Krzysztofa Pendereckiego.

A na koniec przykład prawdziwego buntu. „Ten album jest własnością Angeli. Kupiła go na zakupach z babcią. Powiedziała jej i mamie, że nie wiedziała, że jest tak wulgarny, ale tak naprawdę, to wiedziała. Puszczała go swoim przyjaciołom za każdym razem, gdy ją odwiedzali”. Album Richarda Pryor „That Nigger`s Crazy”.

Jeżeli nie znacie jeszcze stand`upów Richarda to gorąco Wam polecamy 🙂

A co wy znaleźliście w swoich winylach?

ŹródłoThingsifoundinrecords

Fot. Thingsifoundinrecords

Autor: Krzysztof Bielawny/MiP

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *