Londyn. 1974. Dziewiętnastoletni Steve Jones kroczy zamyślony po King’s Road w londyńskiej dzielnicy Chelsea. Zaciągając dym z papierosa zastanawia się, jakimi argumentami przekona Malcolma McLarena do współpracy? Z oddali widzi krzykliwy, różowy baner SEX – logo butiku należącego do McLarena. Mija pomalowane przez graficiarzy ściany i kończy papierosa kilkoma szybkimi machami, następnie pełen wiary w powodzenie przedsięwzięcia wchodzi do środka.

McLaren, jako człowiek nastawiony na zysk, szybko dostrzega finansowy potencjał drzemiący w przedstawionej przez Jonesa wizji. Od pamiętnego „Lata Miłości” w 1968 roku minęło ładnych parę lat. Wprawdzie kultura dzieci kwiatów nie odeszła w cień, lecz zdążyła już bezpowrotnie utracić swój blask. Wszyscy nadal nosi długie włosy, poszukiwali odmiennych stanów świadomości i organizowali się w komuny, lecz w powietrzu czuć było stęchliznę. Ulice Londynu tonęły w śmieciach, ludzie byli bez pracy i bez nadziei na zmiany. – To doskonały czas na coś nowego – myśli McLaren.

McLaren obejmuje patronat nad projektem Jonesa pod nazwą The Strand. Organizuje przesłuchania, podczas których do zespołu dołącza John Lydon (znany również jako Johnny Rotten), oraz wywiera nacisk na grupę, by zmienić nazwę na Sex Pistols – jako element promocyjny nazwy swojego butiku.

Wokalista Pistolsów po latach przedstawił McLarena i jego partnerkę w interesach Vivienne Westwood, jako ludzi zachłannych: – Sprzedaliby wszystko w ramach jakiegokolwiek trendu, jakiego mogliby się chwycić – wspomina Rotten.

Moskwa. 2015. 77-letni Alexandrei Varennikovic Voloshin – emerytowany agent KGB udziela wywiadu dla rosyjskiej telewizji państwowej, w którym ujawnia informacje, jakoby KGB miało ponosić odpowiedzialność za zainicjowanie sceny punkowej w krajach zachodnich – podaje World News Daily Report.

Rząd ZSRR miał niejako przeznaczyć „setki milionów rubli” na akcję wymierzoną w demokratyczny porządek. Celem było „wywołanie kompletnego chaosu” oraz „zdeprawowanie zachodniej młodzieży ideami anty­systemowymi”. Emerytowany agent twierdzi, że była to najlepiej zorganizowana przez radziecki kontrwywiad akcja propagandowa w historii.

Popularne utwory sceny punkowej, jak „I am an anarchist”, „God save the Queen the fascist regime” czy „No future” były rzekomo pisane przez zespoły psychologów i wojennych propagandzistów Związku Radzieckiego.

Wiedzieliśmy, że muzyka to potężne medium propagandy docierające do młodzieży. Naszą misją było wykorzystać niepokój panujący wśród młodych by zmienić pokolenie wyżu demograficznego w pro­narkotykową i anty­systemową kulturę, która wzniecałaby powstania i doprowadziła ostatecznie do upadku zachodniej demokracji” – Alexandrei Varennikovic Voloshin

Czy w rzeczywistości KGB maczało palce w powstaniu sceny punkowej? Należy wziąć pod uwagę, że „macki” Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich w latach 70 – tych sięgały w najdalszych zakątkach świata. To był środek Zimnej Wojny. Ludzie spodziewali się nuklearnego Armageddonu, a mocarstwa prześcigały się w środkach gwarantujących im przewagę militarną. Walczono na wszystkich frontach – w tym również medialnym. Czy nie mogło więc być tak, że zbuntowani zachodni nastolatkowie stanowili nieświadome niczego marionetki polityczne? 🙂

Źródło: WorldNews

Foto: Koen Suyk; Nationaal Archief, Den Haag, Rijksfotoarchief: Fotocollectie Algemeen Nederlands Fotopersbureau (ANEFO), lic. CC BY-SA

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *