Słupsk to takie podupadające miasto na północy Polski zmagające się obecnie z gigantycznymi długami, a które przeżywa swoje pięć minut sławy dzięki Robertowi Biedroniowi, po zaskakującym wyborze na prezydenta w minionych wyborach samorządowych. Jak potoczy się ta przygoda – czy Biedroń uwiedzie mieszkańców miasta na dłużej, czy będzie to początek jego kariery – zobaczymy. Póki co, warto na chwilę powrócić do Słupska z zupełnie innych powodów. Na przełomie ostatniego dziesięciolecia w minionym stuleciu było to miejsce znane głównie dzięki kilku kultowym kapelom, znanym nie tylko w Polsce, ale i poza granicami kraju.

Być może gdyby ich undergroundowe nastawienie do świata nie było tak radykalne, mogłyby zrobić błyskotliwą karierę, ale w latach `90 był taki czas, gdy artyści byli gotowi grać za grosze dla samego piękna dźwięków, na propozycje przypinania orderów “Zasłużonego dla Kultury” odpowiadać śmiechem, a na wszystkie inne propozycje mainstreamowe odwracać się plecami. Ta moi drodzy. Przed talent showami świat naprawdę istniał i dawał sobie radę całkiem nieźle.

Inna sprawa, o której nie sposób nie wspomnieć przy tej okazji – to lata `90 w Polsce, które zaowocowały wybuchem wielu wspaniałych zespołów związanych z kulturą niezależną. Zapewne mówią Wam coś takie nazwy, jak Alians, czy Pidżama Porno, gdzie karierę zaczynał Grabaż, a na którejś wczesnej płycie pojawiła się Kasia Nosowska. Gdzieś to wszystko się rozmyło, z nie wiadomo do końca jakich przyczyn, a cała ta scena znikła tak szybko, jak się pojawiła. O, przepraszam – pozostała po niej muzyka. I to jaka.

Ewa Braun – to pierwszy stricte noisowy zespół, który u szczytu swojej kariery po prostu się… rozwiązał. Nagrał dwa dema i pięć płyt. Koncertował po całej Europie. Tworzyli go: Marcin Dymiter (gitara), Rafał Szymański (bass) i Dariusz Dudziński (perkusja). W końcowym okresie chłopaków wspomagał również drugi gitarzysta – Piotr Sulik.

Kultowym materiałem Ewy Braun jest pierwsza płyta “Love Peace Noise”. Surowe, garażowe wydawnictwo, z niespotykaną energią przekazu poetyki, oraz bardzo odważnego gitarowego grania. Kolejna “Esion” – pokazała, jak wielkie pokłady kreacji tkwią w tym składzie. Po prostu hit za hitem. Np. “Ucieczka”

Albo inny znakomity numer “M. L. King”.

Nie mówiąc o fascynującej podróży rodem z amerykańskiej kina drogi pt. “Samochodem i domem zajęła się policja”.

Drugim zespołem ze Słupska z lat `90 był totalnie kultowy skład Guernica Y Luno – pierwszy na ziemiach polskich crust z prawdziwego zdarzenia. Motorem napędowym zespołu był Jacek Kaczmarek (bas) i Rafał Szymański (vocal), na bębnach grał Wojtek Piotrowski, a gitarzystów było kilku – najdłużej na tym stanowisku zagościł Piotr Sulik. Dla tego zespołu nie było tematów tabu, nie było przebacz dla nikogo, ani dla niczego.

Gdzieś w okolicy 1998 roku zespół stanął w obliczu dylematu, czy ma grać dalej jako gwiazda sceny hc/punk. Chłopcy doszli do wniosku, że są zbyt ideowi, na to by zostać gwiazdami muzycznymi. I zespół przestał istnieć. W 2012 roku na zagrał jeszcze dwa koncerty charytatywne. To było wielkie wydarzenie. Wierzcie nam – ludzie znają ich teksty na pamięć, ale dwa wielu była to kapela życia, która wywarła trwały ślad, już na zawsze.

W chwili, gdy rozpadł się GYL, a Ewa Braun meandrowała w coraz bardziej dziwne zakątki noisa, narodził się nowy skład – Wszystkie Wschody Słońca, który swoim debiutem w 1997 roku zachwycił Kubę Wojewódzkiego – wówczas skromnego redaktora z TV.

WWS zafascynowany pogaństwem i folkową sceną szwedzką szybko ewoluował w stronę nowoczesnego dubu, który propagował na świecie Zion Train. Brytyjscy pionierzy cyber dubu byli zresztą zafascynowani WWS i remiksowali im trzy piosenki na pierwszą płytę wybraną w 2000 roku przez “Gazetę Wyborczą” – płytą roku.

Późniejsza kariera nie potoczyła się już tak rewelacyjnie, ale zespół wpisał się dobrze w raczkującą scenę dub w Polsce i przez długi czas był polskim towarem eksportowym tego gatunku i miał przyjemność grać z największymi gwiazdami tej sceny m.in. Dub Syndicate, czy Tribal Dift. Na ostatniej płycie z 2009 roku udzielał się m.in. Bob One i Jarex (Bakszysz).

Fot. MiP

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *