Najlepszą wiadomością dla finansów artysty jest jego śmierć. Jego odejście zawsze powoduje nagły wzrost zainteresowania twórczością. Tak było, jest i będzie.

Gdy umierał Michael Jackson, jedyny raz w historii serwery Google nie wytrzymały i przez kilkanaście minut wyszukiwarka przestała działać – tak olbrzymia była liczba zapytań związanych z postacią “Króla Popu”. W dzisiejszym świecie śmierć twórcy  oznacza tylko koniec jego fizycznego bytu. Dla interesu nic lepszego nie może się wydarzyć.

Biznes zauważył te zależność w latach `70. Prawdziwa kariera Jimiego Hendriksa rozpoczęła się w zasadzie po tym, gdy 18 września 1970 r., jego partnerka Monika Dannemann po obudzeniu stwierdziła, że muzyk w zasadzie jest w stanie agonalnym. Hendrix zmarł w szpitalu o godz. 12.45. W ostatnim kwartale 1970 roku sprzedaż jego płyt poszybowała w górę 4,5 – krotnie (!), ponieważ w ciągu swojej krótkiej, choć niezwykle intensywnej kariery nagrał on tylko cztery płyty i stał się najbardziej prawdopodobnie najbardziej bootlegowanym artystą w historii muzyki.

Czytaj: Słynny “SugarMan” w sądzie. Sprzedał prawa dwóm wytwórniom?

Nagły wzrost sprzedaży dzieł artysty po jego śmierci to norma. Dzisiaj norma biznesowa. Jednak do niedawna mogliśmy być pewni, że śmierć oznacza koniec występów artysty na scenie, ale pojawienie się na niej Tupaca, a niedawno Michaela Jacksona (podczas Bilboard Music Awards) łącznie z zapowiedziami, że w przypadku tego ostatniego możemy się spodziewać nawet całych tras koncertowych (samego hologramu) oznacza, że granice pomiędzy śmiercią, a życiem na scenie zdecydowanie się zacierają.

W przypadku Robina Williamsa, wspaniałego aktora, artysty, komika, zwykłego człowieka, który wlewał w ludzką duszę hektolitry optymizmu (“Good Morning Vietnam”), czy kształtował postawy całych pokoleń (“Stowarzyszenie Umarłych Poetów) – już wiemy, że w najbliższym czasie obejrzymy co najmniej cztery filmy z jego udziałem.

Jeszcze w 2014 roku będzie to komedia “Merry Friggin’ Christmas”, oraz “Night at the Museum: Secret of the Tomb”. Na ekrany kin wejdzie także dramat “Boulevard” (miał już premierę na Tribeca Film Festival). Z kolei w 2015 roku usłyszymy go w “Absolutely Anything”, animowanej komedii s-f, gdzie podkładał głos jeden z postaci.

Śmierć Wiliamsa była zaskoczeniem. Internet najpierw sądził, że to zwykła pomyłka, lub głupi żart. Byli też tacy, którzy sądzili, że chodzi o Robbiego Williamsa (tak, to prawda!).

Robin Williams. Twitter

To zresztą przełożyło się natychmiast na zainteresowanie fanpagem samego Robbiego.

Robbie Williams

Ciekawość jedna z fundamentalnych cech ludzkich. Na przykładzie Internetu widać ją w sposób jeszcze bardziej wyrazisty i mocny. Być może łatwy dostęp do źródeł wyszukiwania informacji nawet nieco ją przerysowuje.

W przypadku Williamsa – śmierć wybitnego aktora przełożyła się na zainteresowanie jego twórczością, szczególnie jeżeli chodzi o jego wczesne filmy. Na torrentach popularność “Dead Poets Society”, “Good Morning Vietnam” i “Mrs Doubtfire” wzrosła o 49 procent.

Pomimo zaskoczenia nie spodziewaną śmiercią, biznes już się budzi. W amerykańskim Amazonie (w kategorii “Movies & TV”), na pierwszym miejscu sprzedaży  jest “Dead Poets Society” (wersja w streamingu), na 4. – “Mrs. Doubtfire”, na 5. – “Mrs. Doubtfire (Behind-the-Seams Edition)”.

Wiliams Amazon

Ponadto w pierwszej dziesiątce znajdują się też inne filmy z udziałem Robina: “Good Morning, Vietnam” (na 6.), “Good Will Hunting (Miramax Collector’s Series)” (na 8.), oraz “Dead Poets Society” (wersja dvd) – na 10.

Torrentowcy zareagowali dostarczeniem użytkownikom wszystkich możliwych pozycji filmowych, w których grał Robin Williams. Statystyki ściągalności, czy sprzedaży filmów rosną każdego dnia. Tak jak z każdym wielkoformatowym artystą.

Przykłady ikon kultury (Bob Marley, John Lennon) pokazują, że nawet po latach, sprzedaż ich nazwiska może dostarcza gigantycznych zysków, a obszary, w których tych zysków się poszukuje, są coraz bardziej oddalone od samego sedna ich twórczości (przykładem jest Marley).

Identyczny proces czeka samego Robina Williamsa. Niestety.

Robin Williams

Fot. error 4o4 found; Chad J. McNeeley, U.S. Navy

Źródła: Jimi Hendrix – Wikipedia, TorrentFreak

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *