Według magazynu MixMag, popularna platforma internetowa prawdopodobnie sprzeda udziały w firmie wielkim wytwórniom fonograficznym, co oznaczać będzie oczywiście początek końca jej obecnego kształtu.

Według źródeł zbliżonych do serwisu Universal, Sony, oraz Warner mają nabyć od 3 do 5 procent udziałów w serwisie, oraz brać udział w podziale zysków w przyszłości – informuje MixMag.

Sprzedaż może być wynikiem próby załatwienia przez SoundCloud problemów z prawem autorskim, gdyż wielu użytkowników SoundClouda w sposób wyraźny je narusza (nawet w postaci prezentacji np. własnych setów dj-skich). Kilka dni temu pisaliśmy o tym jak, SoundCloud zezwolił Universalowi na kontrolę konta użytkownika, który wrzucał do sieci zapisy swoich autorskich audycji radiowych, skasował jego pliki i zawiesił jego konto. Większej ingerencji trudno sobie wyobrazić.

Proces czyszczenia problemów związanych z prawami autorskimi, może być również związany ze sprzedażą SoundClouda, który od kilku lat jest swoistym fenomenem. W czasach powrotu do “kultury obrazkowej”, zwykłe pliki audio komentuje i słucha już 200 milionów słuchaczy, a swoje dzieła dostarcza 40 milionów zarejestrowanych użytkowników.

W tym roku do zakupu SoundClouda przymierzał się Twitter, który sam ma problemy z uruchomieniem podobnej platformy muzycznej. Ostatecznie do transakcji nie doszło, właśnie ze względu na problemy SoundClouda z prawami autorskimi.

Czytaj: Moby promuje nielegalne remiksy swoich piosenek

Pomysł utworzenia popularnej wśród muzyków platformy powstał w Szwecji, ale został wcielony w życie w 2007 roku w Berlinie przez Alexa Ljung i Erica Wahlforssa. W 2009 roku, Ljung tłumaczył w wywiadzie dla “Wired”, że “SoundCloud ma być czymś w rodzaju Flickra, czy Vimeo, tylko, że przeznaczonym całkowicie dla muzyków“. W tym samym roku pomysł został zasilony kwotą 2,5 miliona euro przez  “Doughty Hanson Technology Ventures”. Od tego momentu SoundCloud stał się nowym “Myspace”, który z roku na rok zyskiwał miliony nowych użytkowników.

Teraz SoundCloud znajduje się pod obstrzałem własnych użytkowników, którzy traktują tę platformę, jako miejsce dzielenia się muzyką i dla których wszelkie korporacyjne interesy oznaczają początek końca jej niezależności, jednak z drugiej strony, według źródeł MixMag, równie mocny nacisk na serwis wywierają same koncerny mające w ręku argument masowego łamania na portalu praw autorskich, co może oznaczać długotrwały i kosztowny proces. A tego SoundCloud na pewno nie chce. Stąd też, w najbliższym czasie można spodziewać się zaostrzenia polityki związanej z prawami autorskimi w samym serwisie. Podobnie, jak to miało miejsce w przypadku Vimeo.

Fot. SoundCloud; Źródło: MixMag

6 Responses to SoundCloud blisko sprzedaży akcji wielkim wytwórniom. Nadchodzą zmiany

  1. Można jeszcze domniemywać inne powody zmian, które zachodzą w łonie SC. Jednym z nich jest to, iż dotychczasowy model biznesowy nie skaluje się. Nie przynosi zysków ekipie SC. Dlatego też SouldCloud chce pójść w inną stronę. W stronę będącą miksem YouTube’a i Spotify. Chce, aby wytwórnie zarabiały na swoich nagraniach w formie cloudowej. Problem tkwi w tym, iż YT udało się wybrnąć nieciekawej sytuacji z majorsami, np. w przypadku wykorzystania ich nagrań w wirusowych wideo – po prostu dzielił się nimi zyskami z reklam, które towarzyszyły tego typu materiałom. W przypadku SC nie ma takiego czegoś, jak topowi vlogerzy, jak i samych reklam. SC to przede wszystkim muzyczny długi ogon, często bardzo rozproszona i szeroko pojęta scena indie. I na niej jest oparty cały sukces SoundClouda.

    • Michał Kowalski says:

      Moim zdaniem, cała akacja zmierza do wyczyszczenia SoundCloud`a z problemów prawnoautorskich przed sprzedażą go za grube miliony dolarów. Nie sposób nie łączyć tych wszystkich akcji z tym, co wydarzyło się kilka miesięcy temu, czyli negocjacji między Twitterem a SC, na temat sprzedaży tego drugiego. Ciekawa jest też ewidentna zmiana w podejściu do zagadnień prawnoautorskich przez samych majorsów. Zauważ, że nie wytaczają już procesów pojedynczym użytkownikom, co było jeszcze normą kilka lat temu, lecz skupiają się na przejęciu platformy, gdzie według nich dochodzi do “nadużyć”.

      • Wiesz owe problemy prawno-autorskie to moim zdaniem trzeba brać naprawdę w nawias. Od wielu lat obserwuje to, co się dzieję pod płaszczykiem walki z piractwem i praw autorskich w branży muzycznej i przeważnie case’y zakrawają o hipokryzję. Przy tak dużych biznesach liczą się kwestie podziału zysków przy danym rozwiązaniu biznesowym. Jak majorsi nie będą tym usatysfakcjonowani, to będą w dalszym ciągu mówić o piractwie. Masz przykład z YouTube’m, który pokazał majorsom, że mogą zarabiać na tym, że ktoś w jakieś wirusowej parodii czy skeczu, wrzucony na YT, może zarabiać dodatkowy sos. I jakoś gadka na temat praw autorskich nagle zniknęła …

        Jestem przekonany, że cały ten buzz wokół rzekomych rozmów pomiędzy Twitterem a SC, to była po prostu przykrywka na rzecz wzrostu dalszej kapitalizacji SC. Wiesz Twitter nie jest jedynym wielkim graczem, z którym SC prowadzi lub prowadził rozmowy. Jak w biznesie – ludzie spotykają się z różnymi osobami. Może być wśród nich i wysoko postawiony manager z Facebooka i co – wtedy także powiemy, że Facebook prowadzi z SC rozmowy na temat jego przejęcia?

        Osobiście za bardzo nie widzę sensu przejmowania SC przez majorsów, ponieważ SC nigdy nie był outletem dla mainstreamowej muzyki. Jeżeli wartością SC, na której zbudował swoją dotychczasową kapitalizację, jest niezależna scena muzyczna, to po przejęciu przez majorsów może dojść do typowej bańki aka odkrywamy karty, a tam same słabe karty. No chyba, że majorsi chcą stworzyć z SC swoją platformę dla wyłącznie swoich “niezależnych” wytwórni muzycznych. Zresztą z tego co słyszałem, to Diplo (którego zapewne kojarzysz) na fali tych działań wokół SC ma rzekomo uruchomić alternatywę dla SC.

  2. Zapomniałem jeszcze dodać, że od dłuższego SC stara się ewoluować pod kątem swojej grupy odbiorców. Nie chodzi tylko o środowisko szeroko rozumianych niezależnych brzmień. Twórcy SC jakby chcieli ją rozszerzyć o branżę audiobooków czy media.

  3. Paweł says:

    Na początku SC znany był w mniejszym gronie, ludzie głównie wrzucali tam swoje “dzieła” jak to autor nazywa. Nawet didżeje mogli spokojnie wrzucać swoje sety. Potem gdy weszła nowa wersja SC nazłaziło się gówniarzy i pajaców, którzy zaczęli traktować ten serwis jak wrzuta.pl i dzielić się utworami wielkich artystów z wielkich wytwórni. A sam nowy interfejs stał się początkowo zmorą dla stałych użytkowników, bo nastąpiło “ugłupienie” starego – bo nie wyglądał zbyt cool i nie pasował do nowego, dotykowego stylu Windowsa ? Rychły koniec takiej zabawy był do przewidzenia. Dlatego nazwałbym SC nie “nowym” myspace a “następnym” myspace. Podejrzewam, że po konkretnym i pełno-procentowym przejęciu przez jakiegoś “majora” stanie się to co z last.fm: serwis bez tożsamości nie dający rady nawet ogarnąć własnego radia, korzystający z usług innych serwisów. Ale do tego czasu może twitter coś sam faktycznie wymyśli. A wystarczyło moim zdaniem zaostrzyć regulamin odnośnie bardziej komercyjnych wrzut, bacznie przyglądać się “maszapom” i nie-autoryzowanym remiksom a panów dj-ów zaprosić na mixlr gdzie byliby łatwiejsi do upilnowania. I tyle.

    • Michał Kowalski says:

      Faktycznie coś w tym jest, że wiele niszowych dobrych platform, traci na jakości, gdy przychodzi tzw. popularność.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *