Informowaliśmy jakiś czas temu, że ZAiKS zmienił swoje podejście do długości okresu, po którym twórcy nie mają możliwości sięgnąć po swoje tantiema leżące na kontach tej organizacji. Tak, jak przez lata oficjalną wykładnią stowarzyszenia było, że okres ten wynosi dziesięć lat od momentu nadania danego utworu, tak w ubiegłym – 2014 roku mecenas Anna Biernacka reprezentująca stowarzyszenie napisała, iż okres ten w zasadniczo nie jest w żaden sposób ograniczony w czasie, co jest oczywiście bardzo dobrą zmianą dla samych artystów. Jednak nikt z ZAiKS nie wyjaśnił jednak, że, by dostać zaległe tantiema, trzeba wiedzieć gdzie i w jakim radio (czy tv) dany utwór można było usłyszeć (zobaczyć).

Spróbujcie przypomnieć sobie kiedy dokładnie zagrano Wasz kawałek w jakiejś stacji radiowej 10 lat temu. Czy to jest w ogóle możliwe? Na problem zwrócił nam twórca, który chciał odebrać swoje tantiema sprzed 10 lat, bezpośrednio w siedzibie stowarzyszenia. Dział Repartycji ZAiKS powiedział: “Ok”. Problem polegał jedynie na tym, że należało wskazać czas i miejsce ich nadania.

Twórca ów poszedł do ZAiKS w myśl wykładni, o której piszemy na początku. Przypomnijmy jej treść:

Czytaj: ZAiKS. Jak odebrać swoje pieniądze. Przewodnik po tantiemach

Roszczenie autora wobec ZAiKS-u staje się wymagalne nie z chwilą zaikasowania wynagrodzeń, a w momencie, w którym uprawniony mógł powziąć wiadomość o swojej wierzytelności i podjąć działania zmierzające do jej zaspokojenia. Moment taki może nastąpić po upływie wielu lat (nawet więcej jak 10-ciu) lat od zainkasowania kwot przez ZAiKS. Ponadto bieg 10- letniego terminu przedawnienia jest obliczany z uwzględnieniem ogólnych zasad dotyczących terminu przedawnienia, a więc z uwzględnieniem ewentualnego zawieszenia, przerwy, lub poszczególnych zasad dotyczących rozpoczęcia i zakończenia terminu przedawnienia (…) Wszystkie pieniądze w ZAiKS-ie (w tym 9,6 mln. zł) są pieniędzmi autorów i są cały czas do ich dyspozycji, tak więc nikt nie może ich zaanektować. W sprawozdaniu finansowym ZAiKS za 2013 r. zgodnie z obowiązującymi przepisami o rachunkowości została wskazana kwota roszczeń przedawnionych, niemniej jednak nie powoduje to przejęcia tej kwoty przez ZAiKS i odmowy jej wypłaty na rzecz uprawnionych. ZAiKS wypłacał i będzie wypłacał uprawnionym kwoty, które z prawnego punktu widzenia mogą zostać uznane za przedawnione.

Problem polega na tym, że przez lata tych nieodebranych przez twórców pieniędzy uzbierało się całkiem sporo, bo aż 9,6 mln zł. Jak widać jest to całkiem poważna sumka. Niestety wciąż nie do ruszenia.

Pytanie zatem, o ile nasz twórca dobrze zrozumiał Dział Repartycji ZAiKS, dlaczego w stowarzyszeniu dokumenty związane z tantiemami przetrzymywane są przez określony czas, zbyt krótki, by umożliwić wypłatę całej kwoty bez konieczności sięgania do własnej pamięci (ta, jak wiadomo bywa ulotna).

Inna sprawa, że w sumie dlaczego to twórcy są zobowiązani poszukiwać własnych pieniędzy w ZAiKS, a nie odwrotnie – czyż to właśnie nie stowarzyszenie nie powinno podjąć próby lokalizacji muzyków, których pieniądze przetrzymuje na własnych kontach?

Cóż zrobić? Generalnie – nie czekać 10 lat na podjęcie własnych pieniędzy, tylko starać się o nie szybciej. Wiadomo, problemem są oczywiście tony fortepianówek, które trzeba wysłać do stowarzyszenia, by komisja stwierdziła, czy dany utwór jest utworem, czy nie, chociaż pieniądze za ten utwór leżą najczęściej już na koncie ZAiKS, a sam fakt powstania utworu nie jest kwestią stwierdzenia jakiejś komisji, lecz wynika z przesłanek ustawowych.

Być może zatem główną przyczyną tego, że na kontach ZAiKS-u leży aż tak duża kwota (9,6 mln zł), pieniędzy nieodebranych przez artystów jest nadmiernie skomplikowanie formalności umożliwiających ich wypłatę. Co w sumie jest chlebem powszednim w naszym sympatycznym kraju.

Fot. Flickr

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *