Katowicki oddział STOARTU wysłał pismo do prowadzącej pizzerię mieszkanki Opola żądanie zawarcia umowy licencyjnej pod groźbą skierowania sprawy do prokuratury. Problem w tym, że lokal pani A. sprzedaje pizzę tylko i wyłącznie na dowóz.

Zawiadamiam, iż Przedstawicielstwo Terenowe STOART w Katowicach nie otrzymało od Państwa we wskazanym terminie dokumentów (EDG, KRS) pozwalających na zawarcie licencji na publiczne odtwarzanie artystycznych wykonań na terenie wyżej wymienionej firmy (lub oświadczenia, że w Państwu lokalu/lokalach publiczne odtwarzanie wykonań nie ma miejsca).

Brzmi groźnie prawda? Zacznijmy od tego, że pani A. znalazła to pismo, a w zasadzie kopertę, która je zawierała, na holu klatki schodowej, pod skrzynką pocztową. Jak się domyślacie była niezwykle zdziwiona stwierdzeniem “(…) nie otrzymało od Państwa we wskazanym terminie dokumentów” – przypominała sobie bowiem, że żadnego pisma od organizacji STOART, wcześniej nie otrzymała.

Dalej było dużo groźniej.

Prosimy o kontakt w celu podania ostatecznego stanowiska w przedmiotowej sprawie do dnia ………2014 r. Brak kontaktu zostanie zrozumiany jako odmowa dostosowania się do postanowień ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a w tym samym zmuszeni będziemy do przekazania zawiadomienia do prokuratury o popełnieniu przestępstwa. Wniesienie sprawy poprzedzone zostanie kontrolą inspektorów STOART w Państwa obiekcie, a w przypadku stwierdzenia “publicznego odtwarzania” będziemy dochodzić należności od dnia rozpoczęcia przez Państwa działalności gospodarczej, bądź od daty wejścia w życie ustawy.

Dzień ……..2014 r. jest terminem ostatecznym umożliwiającym polubowne zamknięcie dlatego też przed ewentualnym odesłaniem pocztą otrzymanej wcześniej umowy wraz z dokumentami, proszę o jej wstępne przesłanie za pośrednictwem poczty elektronicznej na adres:…………..

W skrócie – albo podpiszesz licencję, albo przyjdziemy z inspektorami na kontrolę i wszystko skończy się w tej strasznej prokuraturze. Dodatkowo w kopercie znajdowało się też “zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa” na adres “Komisariatu właściwego dla siedziby firmy”.

Czytając to pismo przypomniało mi się wezwanie do zapłaty za domenę, które przyszło na adres firmy mojego znajomego. Prawie by zapłacił, ale w ostatniej chwili zauważył, że wezwanie dotyczy domeny, z którą nie ma nic wspólnego, a która różniła się od jego własnej, bodajże dwoma literkami.

STOART. Copyright trolling

Powiedzmy, że dla świętego spokoju, jeden, czy drugi przedsiębiorca zgodzi się podpisać umowę licencyjną, bo jak wiadomo nikt nie lubi tej strasznej prokuratury (nawet jeżeli jest świecie przekonany o swojej racji). Pani A. mówi nam tak: – Przedsiębiorców paraliżują słowa takie jak “kontrola”, “audyt”, “prokuratura” “policja” są w w stanie zapłacić szybko pieniądze, by pozbyć się problemu. Jeśli nie mają wiedzy prawnej ( a niemożliwością jest by znać cała literaturę prawa) lub pieniędzy by skorzystać z porad prawników to mają problem, bo dają się naciągnąć na pieniądze. Papier przyjmie wszystko.

STOART. Copyright Trolling.

Tymczasem ostatnie wyroki w Polsce dotyczące opłat licencyjnych na rzecz ozz-ów rozstrzygają, że każdorazowo trzeba niezwykle skrupulatnie oceniać, czy włączone radio, nawet w zakładzie fryzjerskim wpływa korzystnie na dochody firmy. To jest bowiem warunek bezpłatnego korzystania z “urządzeń odbierających utwory”.

Dozwolony użytek reguluje bowiem, w art. 24.2, ustawy prawo autorskie, że:

Posiadacze urządzeń służących do odbioru programu radiowego lub telewizyjnego mogą za ich pomocą odbierać nadawane utwory, choćby urządzenia te były umieszczone w miejscu ogólnie dostępnym, jeżeli nie łączy się z tym osiąganie korzyści majątkowych.

Zatem w tym konkretnym przypadku, czyli pizzerii z Opola nie ma mowy o osiąganiu korzyści majątkowych, ponieważ przede wszystkim nie wiąże się z tym osiąganie korzyści majątkowych, a ponadto nie jest ona miejscem ogólnodostępnym dla klientów.

Stąd też żądanie STOARTU jest delikatnie mówiąc, nie na miejscu.

Inną sprawą jest to, jak to stowarzyszenie dba o swój wizerunek. Czym ta sprawa różni się od znanego zjawiska “copyright trollingu”?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *