Czy to możliwe, żeby Frank Zappa wymyślił model biznesowy odpowiadający współczesnej branży streamingu? Tak, to całkiem możliwe. W “The Real Frank Zappa Book”, autobiografii Zappy spisanej przez Peter Occhiogrosso (autoryzowanej przez Zappę) możemy przeczytać o wątku nawiązującego do ówcześnie (na początku lat `80) rosnącego trendu przegrywania nagrań z płyty winylowej na kasety magnetofonowe oraz prób nakłonienia słuchaczy, by kupowali stare albumy w wersjach CD.

Jeszcze w 1983 r. Zappa zaproponował wówczas system, w którym każdy słuchacz mógłby subskrybować gatunek muzyczny, jaki tylko zechce. Uznał jednak, że potrzeba do tego… megahakerów. 🙂

Czytaj: “Vinyl” – jest pierwszy zwiastun serialu Scorsese i Jagera o latach `70 w muzyce

“Konsumenci muzyki chcą konsumować muzykę… nie zaś kawałki winylu zapakowane w karton” – a następnie szukał odpowiedzi, jak to może wyglądać w przyszłości:

“Naszą propozycja to wykorzystanie pozytywnych akceptów negatywnego trendu, który trapi dzisiejszy przemysł muzyczny: domowe nagrywanie na kasety materiału wydanego na winylu… Po pierwsze, musimy uświadomić sobie, że przegrywanie albumów nie jest umotywowane wyłącznie “sknerstwem”… Ludzie obecnie cieszą się muzyką bardziej niż kiedykolwiek wcześniej i lubią zabierać ją ze sobą, gdziekolwiek się wybierają. Potrafią usłyszeć różnicę między dobrym audio, a złym audio. Przykładają wagę do tej różnicy i są zdolni wziąć na siebie nie lada kłopot i wydatek, by mieć wysokiej jakości “przenośne audio”, którego użyją jako “tapety dla swojego lifestyle`u”.

Po czym uczynił więc następującą sugestię:

“Proponujemy by wejść w posiadanie praw do cyfrowych duplikatów i gromadzić najlepsze z dzieł każdej wytwórni, następnie przechowywać je w centrum dystrybucyjnym, by były one dostępne za pomocą telefonu i telewizji kablowej, bezpośrednio adaptowane przez domowy sprzęt odbiorczy użytkowników, z opcją transferu cyfrowego na F­1, Beta Hi­Fi, czy zwykłe kasety analogowe.

Całą księgowość wynagrodzeń, opłaty z korzystania z usługi, etc. byłaby automatyczna, wbudowana w software systemu. Konsument ma opcję subskrypcji jednej lub wielu kategorii, z nałożoną opłatą miesięczną, bez zważania na ilość muzyki, którą zdecyduje się nagrać.

Dostarczanie materiału w takiej formie po zredukowanych kosztach mogłoby w istocie zmniejszyć pragnienie, by go duplikować i przechowywać, skoro pozostawałby dostępny o każdej porze dnia i nocy.

Miesięczne oferty mogłyby być dostarczane przez katalog, zmniejszając potrzebę przechowywania materiału on­line. Cała usługa dostępna byłaby przez telefon, nawet jeśli odbiór lokalny byłby przez kablówkę.

Przewagą kabla telewizyjnego jest to: na kanałach, gdzie prawdopodobnie nic się nie wydarzy (istnieje ich w L.A. około 70-­ciu), można wizualizować oryginalne okładki, wraz z tekstem piosenki danymi technicznymi etc., ale potrzebujemy OGROMNEJ ilości pieniędzy i usług zespołu mega­hakerów, by stworzyć software dla tego systemu. Większość sprzętu jest – nawet gdy to czytasz – dostępna na półkach sklepowych, czekająca tylko na podłączenie, by mogły przynieść koniec „przemysłu nagraniowego” jakim go znamy.”

Wyobraźcie sobie, jak zupełnie inaczej wyglądałaby obecnie branża muzyczna, gdyby te pomysły weszły w życie. W 1983 pewnie było zbyt wcześnie, ale skoczmy dekadę do przodu… w jakiś sposób jednak  doświadczyliśmy tego zupełnie innego typu rynku muzycznego.

Szkoda tylko, że póki co nie poprawiło to jednak pozycji artystów.

Autor: Maciej Maciejewski/MiP

Źródło: TechDirt

Fot. Jean-Luc/Flickr, lic. CC BY- SA

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *