Oczywiście wojna wytoczona przez znanego reżysera portalowi internetowemu za to, że zamieścił na swoich stronach link do scenariusza nowego filmu Tarantino toczy się w USA, które jest daleko od naszego, kontynentalnego systemu prawnego. Nie zapominajmy jednak, że serce światowej popkultury wciąż bije za Oceanem i wszystko to, co dzieje się tam, ma zawsze wpływ na to, co dzieje się tutaj.

Od początku – scenariusz najnowszego filmu Tarantino „The Hateful Eight” wyciekł do sieci na początku 2014 r. Reżyser zdenerwował się nieprzeciętnie i ogłosił najpierw, że rezygnuje z kręcenia filmu, później jednak wycofał się z tych słów, ale poszedł na wojnę z “Gawkerem”, który uwaga – zamieścił na swoich stronach link do strony, która opublikowała scenariusz „The Hateful Eight”.

Inspiracja na gruncie prawa autorskiego. Przypadek Pharella Williamsa

Problematyka linkowania nielegalnych linków jest dość powszechnie dyskutowana obecnie w Europie, gdzie generalnie przyjmuje się, że podmiot udostępniający takiego linka nie jest za to odpowiedzialny (jak będzie dalej, nie wiadomo, mocno namieszał w tej materii wyrok TSUE z 10 kwietnia 2014 r., (C-435/12) w sprawie ACI Adam BV i inni przeciwko Stichting de Thuiskopie, jednak linia orzecznicza zdecydowanie zmierza w stronę niekorzystną dla samych użytkowników).

“Gawker” został pozwany przez Tarantino za “pośrednie naruszenia praw autorskich”. W pierwszej rozprawie kultowy reżyser przegrał na całej linii. Sąd uznał bowiem, że w swoim pozwie nie wskazał podstawy prawnej swojego roszczenia i oparł je na plotkach, czy domysłach niż rzeczywistych faktach.

Pozwany portal poszedł więc krok dalej ogłaszając Tarantino o świadomy przeciek nieukończonej wersji scenariusza, co ma być elementem świadomej, zaplanowanej kampanii marketingowej. Jak jest naprawdę pewnie nigdy się nie dowiemy, jednak Quentin skorzystał z drogi odwoławczej od pierwszego orzeczenia sądu.

Zmienił jednak podstawy swojego roszczenia – uznał, ża “Gawker” w istocie dopuścił się bezpośrednio naruszenia praw autorskich, ponieważ wykonał screena z pliku .pdf, zamieścił go na swojej stronie tylko po to, by zachęcić swoich czytelników do klikania na podany link, by ci pobierali nielegalnie umieszczony plik. Zdaniem Tarantino to dowód na spisek, w którym miał uczestniczyć “Gawker”.

Sprawa trwa więc w najlepsze, a komentatorzy zdumieni są zawziętością samego Tarantino, uważając wręcz, że kampania marketingowa nowego filmu trwa w najlepsze.

Źródła: Gawker, A.V. CLub

Fot. Pinguino k, lic. CC-BY

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *