Czy wy również celebrujecie tę chwilę, gdy pod koniec dnia zamykacie się w pokoju, zostawiając cały ten codzienny chaos za drzwiami i odpalacie swój ulubiony album na domowym soundsystemie? Z głośników zaczynają płynąć pierwsze takty kompozycji, której każda nuta jest już doskonale znana, a ciało samoczynnie zaczyna się odprężać. Wyłączam wtedy telefon, zamykam laptop i zostaję sam na sam z ukochaną symfonią dźwięków.

Każdy ma swój ulubiony sposób doświadczania muzyki. Jedni słuchają energetyzujących kawałków biorąc poranny prysznic, inni wydają niewyobrażalne sumy pieniędzy na profesjonalny sprzęt, złocone kable i inne cuda, a jeszcze inni – przeważnie ci bardzo młodzi – puszczają swoje ulubione utwory z głośników w telefonie, w środkach komunikacji miejskiej.

Wraz z czasami zmieniają się nie tylko trendy muzyczne. Zmieniają się również metody doświadczania muzyki. Daaaawno dawno temu, by posłuchać muzyki potrzeba było muzyków, ale tych czasów już nikt nie pamięta. Rewolucję przyniosły kolejne sposoby zapisu, czy przenoszenia dźwięku- gramofon, radioodbiornik, a później kasety magnetofonowe, walkmany, płyty kompaktowe, aż w końcu – ponad półtorej dekady temu – empetrójki. Następnie zaś wizjoner Steve Jobs podarował ludzkości iPody zmieniając dotychczasową formę konsumpcji muzyki.

W końcu na scenę wkroczył streaming i zdaje się, że obecnie niewielu ludzi „kisi” muzykę na swoich komputerach. Skłonni jesteśmy raczej ją streamować, skoro Internet oferuje możliwość natychmiastowego dostępu na żądanie do niemal całych znanych zasobów muzycznych dorobku artystycznego ludzkości.

Zastanawialiśmy się, jakim przeobrażeniom ulegną sposoby cieszenia się muzyką w przyszłości? Sam jeszcze nie wyszedłem spod wrażenia geniuszu głośników bluetooth (całkowicie bezprzewodowy głośnik z wcale niczego sobie buferem, który można zabrać dosłownie wszędzie!), ale to co zobaczyłem szukając odpowiedzi na wyżej postawione pytanie przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Sprawdźcie sami!

1. AudioOrb

Muzyka łagodzi obyczaje, jak mówi przysłowie. Posiada ona bowiem tę cudowną właściwość zabierania nas w podróż po amplitudzie, co pozwala zapomnieć o całym bożym świecie. Twórcy projektu AudioOrb postanowili stworzyć obiekt, który pozwoliłby nam jeszcze łatwiej zapomnieć o troskach codziennego życia i zatopić się w dźwiękach. Wykorzystali w tym celu kształt kuli, który najlepiej się do tego celu nadawał i stworzyli pleksiglasowy azyl uzbrojony w głośniki i dostosowujące się do naszej pozycji poduszki.

Pretty cool, uh? To jeszcze nic.

2. BatBand

Ile razy zdarzyło ci się nie dosłyszeć jakiegoś komunikatu tylko dlatego, że miałeś/aś słuchawki w uszach? Ba! Sam pewnego razu o mało przez to nie zginąłem („nie jeździj rowerem w słuchawkach” – lekcja na całe życie)! Nic straconego, bo jest BatBand. To urządzenie emituje dźwięk przez czaszkę wprost do ucha wewnętrznego, tak że odnosimy wrażenie, jakby orkiestra dętą robiła nam pa-para-ra… wewnątrz mózgu! Dzięki temu możemy… czy to nadal jest słuchanie? Skoro zaangażowane jest ucho – z tym, że to wewnętrzne – to chyba tak. Tak więc możemy jednocześnie słuchać muzyki, która gra w naszej głowie i prowadzić merytoryczną dyskusję nad tym, jak wspaniałym blogiem jest muzykaiprawo.pl czy też… jechać bezpiecznie rowerem 😉

3. Basslet

Zastanawiam się, czy jest coś bardziej irytującego od sytuacji, kiedy słuchasz świetnego utworu na swoim przenośnym sprzęcie (iPodzie, telefonie, staromodnej empetrójce, wszystko jedno) i wyczekujesz tego miażdżącego dropa, który sprawia, że szyby lecą z okien, i kiedy już ma nadejść zaciskasz bezwiednie wargi, mrużysz odrobinę oczy i…. nic. Nie ma basu, nie ma szkła na chodnikach, nic się właściwie nie stało. Słuchawki zamiast „zabalsamować” nam mózg popierdziały jedynie tworząc marną imitację tego, co w muzyce nazywa się „niskimi tonami.” Nic bardziej irytującego? Przychodzi mi na myśl jedynie sytuacja, w której przenośny nośnik rozładowuje się bez ostrzeżenia zanim dojdzie do tragikomicznej próby emisji basu. Zarówno pierwszy, jak i drugi scenariusz może spowodować stany nerwicowe, lub poważne uszkodzenia sprzętu na skutek niekontrolowanych zachowań rozczarowanego użytkownika. Basslet stanowi wszak rozwiązanie. Ten wynalazek jest jak znany graczom z konsol dual shock (system odpowiedzialny za wibracje pada podczas gry) zsynchronizowany z odtwarzaną muzyką, tak że drop jest dropem, a bas basem i całe ciało aż drży od niskich tonów.

4. Moog Theremini

Kiedy w niedalekiej przyszłości twoja pociecha zdecyduje, że chce się realizować w zawodzie muzyka, nie zanoś się łzami z głową pełną wizji przyszłego ubóstwa, ani nie kupuj dzieciakowi klasycznej gitary. Gitary są passe. Teraz mamy Theremini! Nie sposób sobie wyobrazić co taki brzdąc mógłby po kilku latach praktyki wyczyniać na tym dziwacznym instrumencie! Może to właśnie Jean Michelle Jarre nowego pokolenia? Kto wie?

5. Video 360-stopni

Wirtualna rzeczywistość staje się coraz mniej wirtualna, a coraz bardziej rzeczywista. Kiedyś jako wirtualną rzeczywistość rozumieliśmy Simsy, gry MMORPG i Second Life. Teraz natomiast są to trójwymiarowe, 360-stopniowe, interaktywne projekcje video. Dotyczy to między innymi realizacji wideoklipów, które stanowią swoiste dopełnienie kompozycji. Jednym z pierwszych takich wideoklipów może pochwalić się nie kto inny, jak uwielbiana przeze mnie Björk. Przed wami… „Stonemilker”

6. Chromehatic

Pamiętacie podtrzymujący życie Dartha Vadera kostium w Gwiezdnych Wojnach? Modulowany przez niego astmatyczny oddech Lorda Sithów stał się symbolem popkultury! Mogę się mylić, lecz wydaje mi się, że był to jeden z pierwowzorów tego, co dziś nazywamy „wearable tech.” Jodie Cartman – nietuzinkowa milionerka z UK – we współpracy z „Inspektorem Gadżetem undergroundowej elektroniki” Crewdsonem, zrealizowała pomysł stworzenia… muzycznej korony! Jarząca się od kryształów korona generuje dźwięki – które następnie można zapętlić sequencerem – oraz zdolna jest również kontrolować światła sceniczne, co łącznie pozwala artyście na w pełni niezależny performance na żywo przed publicznością, który wprawdzie wyglądałby odrobinę zabawnie – ot artysta maca się namiętnie po koronie – ale w całości sprawia wcale niezłe wrażenie!

7. DrumPants

Skoro jesteśmy już przy „wearable tech” to pozwólcie, że przedstawię wam DrumPants. Jest to spełnienie marzeń każdego perkusisty – pozwalają bowiem zabrać „sprzęt” w każdą podróż – oraz spełnienie koszmarów każdego, kto jest znajomym perkusisty – „przestaniesz w końcu stukać?!” 😉

8. Glow

Glow to pierwsze inteligentne słuchawki posługujące się światłem lasera. Pamiętacie, jak wszyscy oszaleli na punkcie białych, applowski słuchawek? Też mi wielkie halo. Te słuchawki to dopiero coś!

9. Q Lights

Pozostając przy światłach jeszcze chwilę, pragnę przedstawić wam kolejny inteligentny wynalazek, a mianowicie Q Lights. Służy on kontrolowaniu światła poprzez synchronizację z odtwarzaną muzyką, samodzielne kompozycje oraz ustawienie powiadomień. W praktyce oznacza to, że przy Norah Jones będzie świecił subtelną purpurą, a przy Snoop Doggu wypełni nasz pokój zielenią… ciekaw jestem, jaki efekt otrzymalibyśmy przy ‘Hit the Lights’ zespołu Metallica.

10. EEG

Urządzenie o prawdopodobnie największym potencjale, ponieważ potencjał ten zaklęty jest w… ludzkim mózgu. Technologia EEG jest już powszechnie znana i wykorzystywana (chociażby w medycynie przy diagnozowaniu i badaniu aktywności mózgu). Jednak dopiero teraz następuje jej właściwy rozwój. Skoro nasze myśli są niczym innym, jak impulsami elektromagnetycznymi to możliwe jest lokalizowanie ich źródła wewnątrz kory mózgowej. To zaś pozwala na synchronizację z urządzeniem, które w czasie rzeczywistym skanuje nasz mózg i zdolne jest nadawać bezprzewodowo sygnał do rozmaitych urządzeń, niczym mistyczna opaska udostępniająca moce psioniczne temu, kto ją nosi. Niejeden kompozytor zapewne marzy o tym, aby być w stanie przełożyć melodię, która gra mu w głowie, nuta w nutę bez potrzeby odnoszenia się do konkretnego instrumentu. A gdyby tak był zdolny tworzyć muzykę wyłącznie mocą swoich myśli? Wyobraź to sobie, siadasz przed Abletonem, zakładasz opaskę EEG, zamykasz oczy, zaczynasz układać dźwięki w głowie, a kiedy otwierasz oczy, Ableton ma już gotowy utwór. Doskonałe, nieprawdaż?

11. SeaBoard

Na koniec jeszcze gratka dla fanów elektroniki. Roli tworzy instrumenty przyszłości. Jego najnowsze dziecko opiera się na hiper-czułych klawiszach, które pozwalają rozciągać i zaginać częstotliwości wygrywanych dźwięków tak, że całość brzmi, jak futurystyczne, zbudowane wyłącznie z czystej energii organy w galaktycznym kościele.

.

Autor: Michał Maciejewski/MiP

Źródło: NME

Fot. BatBand

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *