Vulfpeck, amerykański zespół grający funka postanowił ośmieszyć Spotify i wypuścił płytę “Sleepify” – płytę z ciszą, którą poleca słuchać w nocy, podczas snu.

Nie wiadomo, czy płyta “Sleepify” ma szansę pobić słynny utwór Johna Cage`a “4`33” i wszystkie późniejsze perypetie prawno autorskie z nim związane, ale faktem jest, że na Spotify można ją odsłuchać w całości – problem w tym, że jest to “Najcichszy album w historii” – zawiera bowiem 10 utworów o długości ponad 30 sec. każdy – z tytułami w kolejności “Z”, “Zz”, “Zzz”, …, a każdy z nich jest… ciszą 🙂

Tak, tak – dokładnie – ciszą.

W oficjalnym wideo Vulfpeck tłumaczy, że w ten sposób zbiera pieniądze na organizację tasy koncertowej, ale być może jest to świadomy sposób na ośmieszenie modelu biznesowego, którym kieruje się Spotify.

Jak się bowiem okazuje, by serwis zaczął naliczanie jakichkolwiek pieniędzy za odtwarzanie muzyki, użytkownik musi słuchać pojedynczego numeru przynajmniej 30 sec. Stąd każdy z kawałków Vulfpecka ma 31, 32 sec., itd., a Jack Stratton, perkusista i klawiszowiec zespołu poprosił swoich fanów, by słuchali całej płyty… w nocy.

Proste obliczenie – Spotify płaci za jedno odtworzenie od 0,0056 do 0,008 dolara. By zarobić maksymalnie 80 centów, jedną piosenkę trzeba odtworzyć 100 razy. 10 utworów na płycie “Sleepify” to około 5 minut przesłuchania. Zatem, jeżeli użytkownik Spotify pozostawi go w “pętli” przez całą noc – ponad osiem godzin snu oznaczać będzie nawet 1000 pełnych przesłuchań, co może dać od 5,6 do 8 dolarów za noc, co w  przypadku 100 osób robiących dokładnie to samo – oznacza sumę od 560 do 800 dolarów, za jedną noc – co wygląda już całkiem nieźle.

W wywiadzie dla “Rolling Stone”, Stratton tłumaczył pokornie, że jego zespół nie robi nic innego, jak tylko dostosowuje długość swojej muzyki do nośnika oferowanego przez serwis Spotify. “To właśnie nośnik – od pierwszych płyt winylowych określał długość piosenek.” – uznał.

Jego pomysł odbił się jednak szerokim echem, bo liczba odsłuchów “Sleepify” sięgnęła już 120 tys. (dane z 21 marca). Muzycy obiecują przyjazd to każdego z miast, gdzie było najwięcej odtworzeń tego dziwnego albumu.

Prawdopodobnie nie tylko powszechna krytyka, ale też konkurencja wymusi na Spotify zmanę niezbyt udanego modelu biznesowego. “Beats music” – serwis, którego inwestorem jest m.in. słynny Dr DRE, poinformował właśnie, że od stycznia, kiedy wystartował, ma już ponad pół miliona płatnych subskrypcji, co daje przyrost 1000 abonentów dziennie, płacących za muzykę. W tym tempie, wkrótce stanie się realnym zagrożeniem dla Spotify (obecnie około 6 mln subskrybentów).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *