Być może faktycznie trzeba kompletnie inaczej spojrzeć na dzisiejszą sytuację kultury, użytkowników, oraz twórców. Czy czasami tych ostatnich nie jest za dużo? Czy muzyka już nigdy nie wróci do swoich pierwotnych korzeni – zwykłego grania dla przyjemności?

Serwis conasuwiera.pl przynosi ciekawe opracowanie Kuby Daneckiego “Nowe wspaniałe zarabianie w sieci”, w którym zastanawia nad kierunkami rozwoju współczesnej kultury w cyberrzeczywistości. Jego zdaniem, by kultura mogła dać jakiekolwiek pieniądze twórcom musi kompletnie zmienić swoje nastawienie do użytkowników. Kluczem do sukcesu jest trwałe tworzenie własnych społeczności. Twórca musi zmienić swoje roszczeniowe podejście wobec użytkownika. Musi znaleźć do niego drogę tak, by przekonać go do siebie. Ta zmiana sytuacji prowokuje jednak inne, kolejne pytanie. Czy twórców po prostu nie jest za dużo?

Masowy dostęp do narzędzi twórczych – potężnych programów komputerowych, zmienił kompletnie pojęcie artysty. Nie musi być absolutnie biegły w swoim zawodzie, nie musi kończyć szkół, uczestniczyć w wieloletniej praktyce. Wystarczy, że ma pomysł i jakie takie pojęcie o harmonii. Tak wygląda dziś rzeczywistość muzyków. Łatwa dostępność do narzędzi spowodowała nagły wysyp twórców rozmaitej maści.

Można byłoby mieć wrażenie, że po wszystkich doswiadczeniach XX wieku, gdzie muzyka przestała pełnić swoją pierwotną rolę organizowania społeczności i jednoczenia jej, a stała się “produktem” do sprzedaży – masowy dostęp do narzędzi spowoduje, że sztuka wróci do swoich korzeni. Takich, jak np. prezentuje w swojej twórczości niezwykły zespół “Dziady Kazimierskie”.

Stało się  jednak inaczej – nowi twórcy postawili na tworzenie kolejnych “produktów” za co oczywiście chcą godziwego wynagrodzenia. Wydatki na tworzenie kolejnych produktów kultury globalnie zatem rosną.  Kto ma to wszystko jednak kupić?

Kilka miesięcy temu niezwykle trafnie ktoś podsumował kampanię “Legalnej Kultury”. Gdyby przeciętny użytkownik chciał w ciągu miesiąca korzystać tylko z legalnych źródeł, to pewnie nie starczyłoby mu na obiad.

Zatem – “piraci” znowu są górą /?/. Na podstawie różnych badań udowadniano już, że to społecznie – najbardziej aktywna kulturalnie grupa, która na dobre intelektualne wydaje też najwięcej. Teraz przychodzą kolejne, stawiające pod znakiem zapytania sens całej polityki antypirackiej.

Laurina Zhang z University of Toronto badając zabezpieczenia DRM stwierdziła, że tak naprawdę utrudniają one dostęp do muzyki, zamiast zabezpieczać twórców przed nielegalnym nabyciem pliku.

Albumy sprzedawane w liczbie mniejszej niż 100 tys. kopii zanotowały 29% wzrostu sprzedaży po usunięciu DRM, a albumy sprzedawane w liczbie mniejszej niż 25 tys. kopii miały aż 41% wzrost sprzedaży. W przypadku najlepiej sprzedających się dzieł usunięcie DRM nie wydawało się znaczące – Dziennik Internautów.

Okazało się, że DRM uniemożliwia zapoznawanie się, zwłaszcza z niszową muzyką. Osoby, które mogłyby ją kupić, nigdy tego nie zrobią, bo jej nie znają.

Ostatecznie więc wnioski nie są zbyt opytymistyczne. Twórców jest zbyt wielu, użytkowników zdolnych “przerobić” podawane informacje – zbyt mało, a do tego są wybredni, a na samym końcu, piractwo wspomaga kulturę /?!/, co w ogóle wywraca system do góry nogami. No dobra, a czy w tym wszystkim ktokolwiek będzie grał jeszcze muzykę dla zwykłej, ludzkiej przyjemności?

Przed Państwem Dziady Kazimierskie.

Źródła:
Dziennik Internautów
conasuwiera.pl

Publikacja “Nowe wspaniałe zarabianie w sieci” – jest dostępna także w naszym dziale Download.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *