Amerykański gigant sieciowy – Wallmart zapowiedział zmniejszenie stoisk sprzedażowych z płytami kompaktowymi o 40 proc. Sieć tłumaczy, że nie może utrzymywać stoisk, które nie przynoszą jej dochodu. Decyzja może być ciosem w sprzedaż tego tradycyjnego już nośnika, który przez wielu uważany jest za przeżytek. Tymczasem w streamingu dalej bez zmian, czyli beznadziejnie.

Zmniejszenie stoisk sprzedażowych ma nastąpić w ciągu kilku nadchodzących miesięcy. Wallmart jest w chwili obecnej największym detalistą płyt kompaktowych (w 2013 roku sprzedała płyty wartośc 600 milionów dolarów, w całej sprzedaży muzyki w USA, udział sieci ocenia się na 10 proc.). Firma zapowiada jednak, że zmniejszenie powierzchni sprzedażowej dla płyt cd zrekompensuje lepsza niż dotychczas ekspozycją płyt cd. To może jednak oznaczać olbrzymie trudności, szczególnie dla nowych artystów. Konsumenci coraz częściej bowiem, szukają znanych, hitowych pozycji, nie zawracając za bardzo uwagi na wielkość katalogu posiadane prze sklep.

Czytaj: Koniec złudzeń. 77 proc. wpływów z rynku muzycznego trafia do 1 proc. artystów

Po zamianach, katalog płyt w sklepach Wallmartu zmniejszy się z 3500 do około 2100 tytułów. Sieć postawi też na współpracę z wielkimi wytwórniami – płyty z wielkimi hitami zarówno z przeszłości, jak i teraźniejszości mają być tańsze i zdecydowanie lepiej eksponowane. Uszczuplenie katalogu, zdaniem koncernu powinno przynieśc większe zyski ze sprzedaży płyt, dzięki temu, ze klient otrzyma do ręki mniejszy, ale bardziej konkretny katalog.

Powyższa informacja potwierdza niedawne badania, według których przyszłość rynku muzycznego niestety, ale zależeć będzie od wielkich wytwórni koncentrujących zyski ze sprzedaży swoich artystów.

Na tym tle niezwykle słabo prezentuje się “nośnik przyszłości”, czyli streaming. W morzu informacji na temat zarobków generowanych przez w tym kanale dystrybucji głos zabrał Armen Chakmakian, kompozytor, klawiszowiec, artysta, nominowany do nagrody Grammy. Z prezentowanego przez niego zestawienia kwartalnego wynika, że za ponad 14 tys. odtworzeń swoich utworów otrzymał zaledwie… 4 dolary 20 centów (!).

Wniosek Armina jest niestety smutny. “Jeżeli ktoś zarabia pieniądze w branży muzycznej, to na pewno nie są to artyści. Dlatego też opuściłem ten statek i obecnie piszę muzykę wyłącznie dla telewizji”.

Artysta opublikował dane dotyczące tego, ile zarabia pośrednik na muzyce dystrybuowanej w streamingu. W tym przypadku chodzi o firmę SoundExchange – pośrednika pomiędzy artystami, a serwisami streamingowymi. Z 30 dolarów, które zarobiły jego piosenki – do artysty trafiło jedyne 11 dolarów.

Ze względu na to, że Armin prowadzi jednocześnie tę wytwórnię, która go wydaje (TruArt Records) – od SoundExchange otrzymał drugie zestawienie, z którego wynika, że za te same  utwory, jako wytwórnia otrzymał więcej.

Bycie muzykiem we współczesnych czasach jest naprawdę skomplikowane.

Źródła: Billboard, Digital Music News

Fot. Walker, Harry, lic. CC BY-SA

Grafiki: Digital Music News

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *