Własność intelektualna to elementarna część wielkiego biznesu. Szacuje się, że obecnie wynosi nawet 70% wartości największych firm na rynku. Wartości niematerialne stanowią 53 % FTSE 100 (100 najbardziej wartościowych spółek na londyńskiej giełdzie). Mimo to badania dowodzą, że ta gałąź biznesu bywa zaniedbywana przez przedsiębiorców.

Z badań przeprowadzonych przez firmę Aistemos wynika, że przedsiębiorcy boją się rejestrowania swoich wynalazków. Większość badanych odpowiedziało, że w ich firmach zarządy widzą własność intelektualną bardziej w roli generatora kosztów niż zysków.

Czytaj: Dziewięć najlepszych okładek według Stefańca. Chwytajcie.  

Statystycznie okazuje się, że rację ma mniejszość. Najbardziej innowacyjne firmy nie unikają inwestowania w tę dziedzinę biznesu. BAE Systems, jedno z największych na świecie przedsiębiorstw zbrojeniowych rocznie rejestruje ok. 250 patentów. IBM w 2015 r. pobiło wszelkie rekordy rejestrując aż 7 355 patentów. Posiadając prawa do wynalazku firmy mogą zamienić rybę w wędkę sprzedając na niego licencję i jednocześnie czerpać korzyści finansowe. Według ostatnich danych z roku 2014 zyski z tego modelu biznesowego wyniosły aż 328,5 mld dolarów (!!!) i powinny wciąż rosnąć.

Być może przyczyną nieufności do inwestowania w prawa własności intelektualnej jest wciąż brak transparentności na tym polu. Ponad połowa badanych przyznała, że nie miała dostępu do informacji na temat podmiotów własności intelektualnej, gdy prowadziła z nimi interesy. Nie zawsze musi to być ich wina. Rejestry patentowe są bardzo często niejasne lub niepełne. Duża część naruszeń dokonywana jest przypadkowo, lub wynika z braku chęci współpracy ze strony właścicieli praw i patentów.

Aistemos ostrzega, że bez jasnego i otwartego systemu dostępu do informacji o własności intelektualnej perspektywa inwestorów nie zmieni się. Firmy proponuje więc jest użycie tzw. “technologii łańcucha bloków”. Jest to system wykorzystywany przy transakcjach bitcoinowych i zapobiega temu, aby jeden bitcoin został wydany więcej niż raz. Gdyby w podobny sposób działałby system rejestrów własności intelektualnej, można byłoby zapobiec powtórnemu wykorzystaniu już zarejestrowanego produktu.

Według Joerga Thomaiera, dyrektora wykonawczego ds. własności intelektualnej w firmie Bayer, inicjatywa jawnego i prostego dostępu do informacji zda się na nic, jeśli firmy same nie wyrażą chęci udostępniania szczegółów swoich patentów. On sam uważa, że procesy o naruszenia praw są kosztowne dla jego pracodawcy i tylko jawność i kompletność rejestrów może im zapobiec.

Oczywiście cała tematyka dotyczy praw przemysłowych, licencji i tym podobnych. W obecnym kształcie prawa autorskiego, prawo do utworu powstaje z chwilą uzewnętrznienia dzieła i nie wymaga wpisania do żadnego rejestru.

Z drugiej strony niewątpliwie prosty i powszechny system dostępu do informacji o prawach własności intelektualnej, pozwoliłby zaoszczędzić zarówno dużo czasu, jak i pieniędzy. Przed potencjalnymi twórcami stoi trudne zadanie znalezienia równowagi pomiędzy udoskonaleniem sposobu dostępu do informacji a uwzględnieniem prawa do zachowania tajemnicy. Trzymamy kciuki.

Autor: Krzysztof Bielawny

Źródła: TelegraphAistemos.com

Fot: Ars Electronica/CC BY-NC-ND 2.0

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *