Pamiętacie bajkę z Krecikiem? Pewnie, że pamiętacie. To jeden z symboli dla każdego, kto choć trochę pamięta “słusznie minione czasy”. Walka o jeden z najbardziej wyrazistych charakterów Europy Środkowej trwa właśnie w sądzie.

Krecik, czyli po czesku Krtek powstał w głowie animatora Zdenka Milera i po raz pierwszy pojawił się na ekranach w 1957 roku stając się wymarzonym dla wschodniego bloku bohaterem, który był dobry, uprzejmy, sympatyczny i zawsze skory do pomocy. Postać zyskała niesamowitą popularność również dlatego, że w  nie miała zbyt dużej konkurencji. Na bajki Disneya raczej patrzono z charakterystyczną dla tych czasów podejrzliwością. Anegdota mówi jednak, ze Zdenek chciał stworzyć nową postać, która nie byłaby podobna do tych, które są popularne w USA i szukając jej poszedł do lasu na spacer, a na pomysł nowej postaci wpadł dopiero, gdy potknął się o kopiec kreta.

Po upadku berlińskiego muru, korzystając z kapitalistycznej swobody handlu i usług Krecik zyskał nowe, bardziej komercyjne życie. Zaczął przynosić dochody i to nie małe zważywszy, że głównym kierunkiem eksportu w postaci pluszaków, książeczek, czy innych zabawek w myśl zawieranych lukratywnych merchandisingowych kontraktów były chłonne rynki Indii, Japonii, czy Chin. Stanów nigdy Krecik nie podbił, ale towarzyszył astronaucie Andrew J. Feustel`owi na pokładzie promu kosmicznego “Endeavour”.

Czytaj: Kiedy dzieło jest chronione przez prawo autorskie, czyli szaleństwa Taylor Swift.

Oczywiście, jak to zwykle w życiu bywa, za pieniędzmi idą zazwyczaj kłopoty. W tym przypadku złoty biznes zaczął się sypać po śmierci ojca Krteka w 2011 r. Jego krewni rozpoczęli bój o imperium warte miliony dolarów.

Według informacji z trwającego własnie procesu w Pradze. Zdenek Miler pozostawił kontrolę nad przychodami swojego rodzinnego interesu wnuczce Karolinie Milerovej. Mieszkała z nim odkąd ukończyła 14 lat, po odejściu od swojej matki i według jej zeznań, utrzymywała z dziadkiem bardzo bliskie relacje, również na płaszczyźnie biznesowej. W testamencie spisanym na łożu śmierci, Zdenek Miler przekazał wnuczce wszystkie prawa autorskie związane z “Krecikiem”.

Zamieszanie, które powstało niedługo potem polega na tym, że wnuczka założyła swoją firmę, której działalności opiera się na obrocie wizerunkiem Krecika. Zapewne się domyślacie, że licencje, których zaczęła udzielać, niekoniecznie zgadzają się z tymi, które zostały udzielone wcześniej konkretnym firmom. Z takim postępowaniem wnuczki nie zgadza się jej matka Barbora Milerova, oraz  zarządca spadku Milena Fischerova. Obie panie, co prawda powstrzymują się od publicznych komentarzy w sprawie, ale podejmują działania, które miałyby powstrzymać Karolinę Milerovą od dalszych działań.

Krytycznych uwag nie szczędzą jednak firmy, które odczuwają bezpośrednio nową politykę sprzedaży wizerunku Krecika. Jedna z nich “Matejkovsky” zauważa, że rynek jest wręcz zalany tanimi produktami z Azji. Każdy z nowych graczy na rynku ma swój własny kontrakt z indywidualnymi warunkami, a w całym tym zamieszaniu trudno jest stwierdzić, który tak naprawdę obowiązuje.

Ciekawe co o tym wszystkim powiedziałbym Krecik.

Źródło: NYTimes.

Autor: MiP

Fot: Krtek Postcard/Little Mole Postcard

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *