Polska należy do krajów, gdzie arsenał prawny przeciwko kontrowersyjnym artystom jest bardzo duży. Głośne procesy ostatnich lat, w których na sali sądowej stanęła Doda i Nergal, a wcześniej Nieznalska i Kuszeja sprzyjają autocenzurze – takie wnioski płyną z publikacji “Swoboda wypowiedzi w działalności Artystycznej”, którą wydała Helsińska Fundacja Praw Człowieka”.

Głośne procesy w Polsce związane z artystami trwają przede wszystkim długo. Przykładowo procesem Nergala zajmie się teraz Sąd Najwyższy, bo Prokuratura Okręgowa w Gdańsku i Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami i Przemocą wnieśli kasację do Sądu Najwyższego. Adama Darskiego, oskarżonego o obrazę uczuć religijnych (słynny koncert “Behemota” w 2007 roku w gdyńskim klubie “Ucho”), sądy uniewinniały już dwukrotnie, jednak prokuratura zarzuca, iż “zaniechały wszechstronnej kontroli odwoławczej oraz wybiórczo rozważały zarzuty podniesione przez prokuraturę w skardze apelacyjnej”. Podkreślamy – ta sprawa toczy się już, (uwaga!), SIEDEM lat.

 

Dodę skazano w 2012 roku za wypowiedź, gdzie autorów Biblii określiła jako “naprutych winem i palących jakieś zioła”. Kara – 5 tys. zł grzywny. Sprawa ciągnie się z nią nie tylko w wymiarze prawnym (złożyła skargę do Trybunału Konstytucyjnego, który ją przyjął). Niedawno w Bielawie, Parafialny Oddział Akcji Katolickiej pw. Wniebowzięcia NMP “w imieniu członków i sympatyków stowarzyszenia, a także katolickich mieszkańców” domagał się odwołania koncertu Dody, bo “obrażała uczucia religijne katolików, drwiła i szydziła z Pisma Świętego i wartości chrześcijańskich”. Burmistrz nie odwołał koncertu, ale jak informowała “Gazeta Wyborcza”, menadżer piosenkarki zapewnił, że koncert “nie będzie zawierał żadnych prowokacyjnych elementów”.

Oboje artystów sądzono z art. 196 Kodeksu Karnego: “Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Warto zaznaczyć, że podobne rozwiązanie dotyczące karania za “obrazę uczuć religijnych” obecnie funkcjonuje jedynie w 22 proc. krajach na świecie (według danych: PEW Research Center). Większość to państwa muzułmańskie. W Europie “kary za bluźnierstwo” przyjęto w siedmiu krajach: w Niemczech, Danii (ostatni wyrok w 1938 r.), Włoszech (przepis zdekrminalizowano), Cyprze, Malcie, Grecji i Irlandii (o tym, czy przepis będzie utrzymany zdecyduje referendum).

Tymczasem, w Polsce działalność artystyczna ma niebagatelne wsparcie w Konstytucji. O swobodzie działalności artystycznej mówi przecież art. 73 ustawy zasadniczej, a także art. 10 europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka  i podstawowych wolności:

art. 73 Konstytucji RP: “Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury”.

Z drugiej strony oprócz wspomnianego art. 196 KK., artyści, jak piszą autorzy raportu HFPC naruszają inne normy prawno-karne wynikające m.in. z:

  • znieważenia Narodu i Państwa (art. 133 KK)
  • znieważenie symboli państwowych (art. 137 KK)
  • znieważenia Prezydenta RP (art. 135 KK)
  • wytwarzania i rozpowszechnianie treści pornograficznych (art. 202 KK)
  • zniszczenia rzeczy (art. 288 KK)
  • kradzieży własności intelektualnej (art. 115 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych)

Pytanie, czy tak wielki arsenał nie prowadzi do zbytniego zawężenia możliwości wypowiedzi twórczej. Głośne procesy, m.in. Doroty Nieznalskiej (za instalację “Pasja”) kończyły się ostatecznie uniewinnieniem oskarżonych. Jednak długość ich trwania i niepewność związana z ich zakończeniem może być wystarczającym powodem do wzrostu roli autocenzury artystycznej. Przypomnijmy, że proces Nieznalskiej trwał łącznie siedem lat, a w pierwszej instancji, w 2003 roku została uznana za winną obrazy uczuć religijnych, po czym zasądzono jej sześć miesięcy pracy społecznych.

Takie procesy, posiadające niezwykle mocny potencjał medialny prowadzą więc do tego, że artyści tracą potencjalnych kuratorów swojej sztuki, albo też decydują się na zabójczy dla siebie kompromis. “Do ingerencji w wolność artystyczną dochodzi jednak nie tylko na skutek spraw sądowych. Ingerencja ta może mieć również charakter „autocenzury” stosowanej przez instytucje kultury, które często, jako zależne finansowo lub organizacyjnie od władzy publicznej, unikają prezentowania sztuki, która mogłaby wzbudzić jakiekolwiek kontrowersje” – czytamy w raporcie HFPC.

Zdaniem Mateusza Bieczyńskiego, w tekście “Ars Legis czy Lege Artis? Kilka uwag na temat wolności twórczości artystycznej i jej prawnych granic” (jeden z tekstów w raporcie fundacji), być może koniecznie byłoby wprowadzenie przez polskie ustawodawcę w poszczególnych artykułach “grożących wolności artystycznej” dodatkowych przepisów umożliwiających “wyłączenia bezprawności czynu ze względu na artystyczny charakter działania sprawcy”. Co mogłoby rzeczywiście gwarantować swobodę wypowiedzi artystycznej.

Przykład takiego rozwiązania znajdujemy w art. 256 par.3 KK: Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w § 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej.

Czy jednak powyższy postulat, ma szanse realizacji, biorąc pod uwagę słabość środowiska artystycznego w Polsce, które nie ma zbyt wielkiej siły przebicia? (podobne propozycje pojawiały się już w 2003 roku, przy okazji procesu D. Nieznalskiej).

Zwolennik wprowadzenia kontratypu (okoliczność wyłączająca karną bezprawność czynu) artystycznego do prawa – prof. Jerzy Warylewski uważa, że wypowiedź artystyczna jest wolnością, z której niekoniecznie pozytywnymi efektami, musimy się zgodzić, jeżeli dalej ma być ona wypowiedzią artystyczną.

“Jeżeli gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego wolność ma cokolwiek znaczyć, to nie można, bez naruszenia tego, co jest istotą wolności, zabraniać głoszenia poglądów, czy też reprezentacji jakichkolwiek treści, które są kontrowersyjne, skandalizujące, wrogie, nieprzyjemne nawet odrażające bądź obraźliwe. Dla wyrażenia treści, które żadnych emocji, czy kontrowersji nie wzbudzają, prawna ochrona wolności jest absolutnie zbędna”.

Źródła: “Swoboda wypowiedzi w działalności Artystycznej”, pod redakcją Dominiki Bychawskiej – Siniarskiej i Doroty Głowackiej, wyd. Helsińska Fundacja Praw Człowieka”; Michał Wachnicki, “Gdzie (oprócz Polski) karze się jeszcze za obrazę uczuć religijnych?” – “Gazeta Wyborcza”, 29.05.2014; “Kościelni aktywiści oprotestowali występ Dody w Bielawie”, “Gazeta Wyborcza. Wrocław “04.06.2014

Fot. Andreas, lic. CC-BY SA, MuzykaiPrawo, lic. CC-BY SA NC

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *