Rodney Jerkins jest jednym z największych producentów muzycznych w historii biznesu. Pracował z Michealem Jacksonem, Lady Gagą, Jennifer Lopez, Rihanną i większością reszty popowych artystów, którzy przez ostatnie 20 lat odnosili komercyjne sukcesy. Niedawno Rodney miał okazję opowiedzieć historię utworu Justina Biebera „As Long As You Love Me” z 2010 roku.

I nie jest to typowa pocieszna historyjka ze studia nagraniowego, mająca zwiększyć sprzedaż i tak naprawdę nie dotyczy samego piosenkarza, przynajmniej bezpośrednio. Jej bohaterem jest Andre Lindal, współproducent hitowego numeru. Panowie nie mieli problemów przy współpracy czy komunikacji, a Andre dostał 20% praw z piosenki. Jerkins przedstawił kilka kwot, które Lindal zarobił po 3 latach od premiery.

Łącznie Andre zarobił 149 000 $ ze wszystkich tantiem. W radio utwór został odtworzony 347 820 razy co dało 53 000 $. Pominąwszy inne szczegóły Rodney przeszedł do zysków ze streamingu. Z Sirius XM z 1509 odtoworzeń udało się zarobić 765 $, ale nie jest to wymierna liczba, bo jest to stacja, które nadaje zarówno w internecie, jak i na tradycyjnych falach radiowych.

Czytaj: Bunt przeciwko streamingowi. Zagraża zdolności zdolności utrzymywania się autorów.

Prawdziwa sensacja to kwoty z Pandory i z YouTube. Pandora jest serwisem streamingowym, który nie jest dostępny w Polsce, a googlowskiego serwisu wideo nie trzeba nikomu przedstawiać. W tym pierwszym utwór został odtworzony 38 225 700 razy i zarobił jedynie 278 $, a YouTube z 34 220 900 odtworzeń przyniósł 218, 17 $. Prosta matematyka pokazuje, że Andre dostał od Pandory 0,0007 centa za odtworzenie, a YouTube 0,0006 centa, podczas gdy Sirius XM 0,5 centa z odtworzenia i mimo tego, że Pandora i YouTube łącznie zgromadziły 48 045 razy więcej odtworzeń, to wciąż Sirius XM zarobił więcej. Gdyby Andre dostał propozycję: albo 20%ze wszystkiego albo 100% z YT i Pandory i wybrałby to drugie, zarobił by 2480 $.

Skąd tak niskie stawki? Trzeba brać pod uwagę, że mówimy o 2013 roku. Dziś na YouTube „As Long As You Love Me” ma już 395 mln odtworzeń, ale nie musi to oznaczać, że sytuacja znacząco się poprawiła, bo YouTube nie zarabia na siebie. Google niechętnie dzieli się danymi finansowymi ze swojego wideo-giganta i ostatnie do jakich udało nam się dotrzeć pochodzą z 2015 roku. Wtedy do kasy Google dzięki serwisowi wpłynęło 9 mld $, ale około 5 mld musiał oddać twórcom treści i właścicielom praw autorskich. Reszta jest już plotkami, ale mówi się, że po odjęciu kosztów utrzymania serwis przynosi stosunkowo niewielki zysk. Serwis może być nawet bardziej stratny niż w 2013 roku, ponieważ reklamodawcy często uciekają z serwisu nie chcąc być kojarzonymi z kontrowersyjnymi treściami, które użytkownicy udostępniają za pośrednictwem YouTube.

Oszczędzanie na muzykach może okazać się dla Google strzałem w stopę. Okazuje się, że 38% odtworzeń to VEVO, a 20% Warner Music, a możemy przypuszczać ilu użytkowników wchodzi na YouTube jedynie w celu słuchania muzyki, a odtwarza twórców niezrzeszonych.
Zakończymy ostatnią statystyką. W 2014 roku ze wszystkich serwisów streamingowych 96% wszystkich odtworzeń pochodziło z YouTube (wszystkie odtworzenia, nie tylko muzyka), a w łącznych zyskach wytwórni ze streamingu YouTube stanowił zaledwie 29%.

Autor: Krzysztof Bielawny/MiP

Źródła: Musicbusinessworldwide

Fot. MiP

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *