Dziewięć milionów złotych należne twórcom przejął ZAiKS, ponieważ ci nie zgłosili się w odpowiednim terminie. Z kolei tzw. inkaso, czyli koszty obsługi, które potrąca sobie największa w kraju organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi wyniosły w 2013 roku – 16,9 proc. – wynika ze sprawozdań z działalności stowarzyszenia, które właśnie ukazały się na stronach organizacji.

ZAiKS wciąż nie jest popularny wśród twórców mimo, że tę nazwę zna przecież każdy. Jednak z opublikowanych danych wynika, że Stowarzyszenie liczy obecnie 2282 członków, z kolei 7986 (w tym 66 wydawców) osób powierzyło stowarzyszeniu prawa do zbiorowego zarządzania prawami, a 3586 powierzyło te prawa po zmarłych twórcach.

Czy naprawdę można uwierzyć w to, że w Polsce funkcjonuje nieco ponad dziesięć tysięcy czynnych muzyków? (członkowie + ci, którzy powierzyli stowarzyszeniu prawa do zbiorowego zarządzania). Wydaje się, że to liczba niższa od rzeczywistej, która skutkuje tym, że na kontach ZAiKS-u leżą pieniądze należne twórcom, których… nikt nie odbiera, choć są to pieniądze niemałe.

Czytaj: ZAiKS. Jak odebrać swoje pieniądze. Przewodnik po tantiemach

W ubiegłym roku ZAiKS wypłacił

  • 90 289 768,10 zł – członkom ZiKS-u, którzy powierzyli swoje prawa stowarzyszeniu
  • 113 772 291,78 zł – osobom niebędącym członkami ZAiKS-u, które powierzyły swoje prawa stowarzyszeniu
  • 20 986 888,94 zł – osobom w imieniu których ZAiKS dokonał poboru wynagrodzeń na podstawie przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (chodzi o opłatę reprograficzną)
  • 522,50 zł – osobom nie będących członkami ZAiKS-u, które udzieliły Stowarzyszeniu pełnomocnictwa do dokonania poboru wynagrodzeń

Ciekawsze jest jednak to, ile w 2013 roku ZAiKS nie wypłacił pieniędzy i co się dzieje z tą gotówką.

W 2013 roku ZAiKS pobrał i nie podzielił wśród twórców aż 339 415 354, 70 zł. Część z nich leży na kontach organizacji i jest dzielona teraz, czyli w 2014 roku – chodzi tu kwotę 199 092 308,40 zł. Kolejne 140 232 046,30 zł to wynagrodzenia leżące na kontach ZAiKS-u, “które nie mogły ulec podziałowi z powodu braku kompletnej dokumentacji podziałowej”. Chodzi utwory bez dokumentacji wymaganej przez stowarzyszenie, a koniecznej do wypłaty pieniędzy (według stowarzyszenia). Do tego dochodzi kolejne 53 876 136,92 zł – czyli wynagrodzenia, po które… nikt się jeszcze nie zgłosił.

To korzystna sytuacja dla ZAiKS-u, które nie ukrywa lokowania pieniędzy artystów – “środki pieniężne uzyskane z opłat i wynagrodzeń w okresie od ich uzyskania, do czasu wypłaty uprawnionym, lokowało w krótkoterminowe depozyty bankowe z terminem zapadalności od 1 do 6 miesięcy oraz w krótkoterminowe aktywa finansowe rynku pieniężnego – głównie obligacje Skarbu Państwa” – czytamy w sprawozdaniu.

Ta praktyka – lokowania pieniędzy autorów na lokatach trwa zresztą od lat i według ZAiKS-u jest jak najbardziej korzystna dla samych twórców. Gdy spojrzymy jeszcze niżej, o jakie kwoty chodzi dojdziemy do wniosku, że każdy broniłby takiego stanowiska, niczym lew.

Nigdy nie będziemy w stanie zrozumieć motywów, dla których ludzie nie zgłaszają się po swoje pieniądze. Nie sposób jednak po raz kolejny dostrzec, że cała procedura w ZAiKS związana z wypłatą jest długa, skomplikowana, oraz nadmiernie sformalizowana. Wymaganie w cyfrowych czasach, by artysta dostarczał tzw. fortepianówkę, by komisja ZAiKS uznała, czy dany Utwór spełnia przesłanki Utworu wynikające z pr. aut. jest czystym nonsensem. W wielu sytuacjach pieniądze za konkretny Utwór leżą na kontach ZAiKS-u jeszcze przed dostarczeniem zapisu nutowego Utworu. Wystarczyłoby zatem wprowadzić możliwość dostarczania Utworów w formie mp3 tak, jak ma to miejsce np. w Wielkiej Brytanii – prostsze, szybsze i bardzo ekologiczne. Ostatecznie więc bardzo powolne działanie ZAiKS-u jest dla niego korzystne. Kto nie chciałby obracać takimi milionami, chociaż przez kilka dni 🙂

Powyższe rozważania są istotne, gdy weźmiemy pod uwagę jeszcze jedną daną. Otóż według ZAiKS w 2013 r. “na zawsze” przepadło artystom aż 9 651 370, 342 zł. To pieniądze, które były należne artystom, ale nie zostały przez nich odebrane przez 10 lat. Dlaczego 10 lat? ZAiKS tłumaczy to tak:

“Roszczenie autora wobec ZAiKS-u staje się wymagalne nie z chwilą zaikasowania wynagrodzeń, a w momencie w którym uprawniony mógł powziąć wiadomość o swojej wierzytelności i podjąć działania zmierzające do jej zaspokojenia. Moment taki może nastąpić po upływie wielu lat (nawet więcej jak 10-ciu) lat od zainkasowania kwot przez ZAiKS. Ponadto bieg 10- letniego terminu przedawnienia jest obliczany z uwzględnieniem ogólnych zasad dotyczących terminu przedawnienia, a więc z uwzględnieniem ewentualnego zawieszenia, przerwy, lub poszczególnych zasad dotyczących rozpoczęcia i zakończenia terminu przedawnienia”.

To nowe stanowisko, gdyż w rozmowach bezpośrednich z ZAiKS, czy publicznych wypowiedziach, zawsze utrzymywano graniczny czas – 10 lat – na pobranie swoich wynagrodzeń autorskich. Jeżeli to się zmienia, to na pewno na plus dla artystów.

Co innego jest jednak ważne – chodzi o te 9 651 370, 342 zł. Czy ZAiKS dopełnił wszystkich możliwych sposobów na dotarcie do autorów (ogłoszenia w prasie, w internecie itp. itd.)?, oraz czy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie powinno doprowadzić do sytuacji, by ta gotówka nie zasilała ZAiKS-u, lecz np. fundusz celowy związany przykładowo z promocją tzw “młodych i uzdolnionych”? Do rozważenia.

Warto przyjrzeć się wciąż rosnącym kosztom inkasa, jak nazwa się w skrócie koszta obsługi pobranych wynagrodzeń. W 2013 roku poziom inkasa wyniósł już 16,9 proc. Ogółem stowarzyszenie pobrało w ramach wynagrodzeń autorskich (w 2013 r.) 351 912 035,12 zł i dodatkowo 4 004 794,88 zł w związku z opłatą reprograficzną. Z tego na potrącenia wyniosły aż 83 682 803,31 zł, w tym na koszty inkasa – 71 036 977,95, a na fundusz społeczny – 12 645 825, 36 zł.

Obsługa pozyskiwania pieniędzy w imieniu twórców kosztowała więc ich w 2013 roku – ponad 71 mln zł.

I żeby, całość nie wyglądała, jak nieustająca krytyka tej szacownej instytucji, nazywanej czasem PZPN-em polskiej muzyki – biegły rewident badający sprawozdanie finansowe “nie wniósł uwag”. O ile, w najbliższym czasie nie powstanie mocne lobby ze strony, wytwórni, które będą wstanie zmienić przyzwyczajenia ZAiKS-u, chociażby po to, by ich artyści mieli więcej pieniędzy niż mniej, raczej trudno jest dostrzec jakąkolwiek szansę na zmianę sposobu funkcjonowania tego stowarzyszenia. Choć “nie takie rzeczy śniły się filozofom”, jak mawiał pełen klasyk.

Na wyciszenie Fink.

Fot. Flickr

Źródło: Sprawozdanie z działalności, oraz sprawozdanie finansowe Stowarzyszenia Autorów ZAiKS za 2013 r.

5 Responses to ZAiKS opublikował sprawozdanie za 2013 rok. Koszty obsługi tantiem? Aż 16,9 proc.

  1. A to ciekawe… właśnie naTemat.pl opublikował newsa, że ZAiKSowi jeszcze mało i postanawia opodatkować nasze smartfony i tablety. http://natemat.pl/110049,artysci-chca-opodatkowac-nasze-smartfony-i-tablety-tylko-po-co
    Krew mnie zalewa.

  2. muzyk says:

    Znów jakies utyskiwanie na ZAIKS. Co z tego że zapłaciłem 16% za koszty ściągania moich pieniędzy? Z przyjemnością płacę, bo ZAIKS mi je ściąga. Normalna stawka w firmie windykacyjnej jest 15% + koszty sądowe, więc ZAIKS do drogich nie należy. Gdyby wszyscy płacili i nie trzeba było wiecznie piratów i złodziei praw autorskich ścigać, windykować należne pieniądze z rozgłośni radiowych, telewizji itd całymi latami – to koszty ZAIKS byłyby mniejsze i rzeczywiście byłoby parę % więcej dla artystów. Nie piszę że ZAIKS jest idealny, ma takie same wady jak każda firma czy instutucja. Ale jednak działa i stara się o kasę artystów. To jednak nasz przyjaciel, a wróg jedynie tych co nas okradają i chcą pozbawić naleznych pieniedzy,

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *