“Razem z grupą posłów – reformatorów prawa autorskiego sprzeciwiam się tym niezrozumiałym haraczom. Dlaczego mamy przy okazji płacić za kopie zrobionych przez siebie zdjęć, czy nawet kopię zakupionej płyty CD, czy książki, skoro już raz za nią zapłaciliśmy? Z opłat za kopie prywatne zrezygnowały Hiszpania, Wielka Brytania, Luxemburg i Irlandia. Idźmy tą drogą.” – pisze europosłanka Lidia Geringer de Oedenberg w natemat.pl o kolejnym pomyśle organizacji zbiorwego zarządzania prawami autorskimi – o rozszerzonej opłacie reprograficznej, która obejmowałaby także kopiowanie w ramach prywatnego dozwolonego użytku.

“”Kwota rekompensaty za prywatne kopiowanie powinna być powiązana z wartością twórczości, która jest kopiowana, a nie z ceną urządzeń, która może zależeć od strategii handlowych” – uważają organizacje zbiorowego zarządzania, próbujące uregulować problem opłaty fonograficznej na poziomie dyrektywy Paralementu Europejskiego i Rady. Ich zdaniem powinna być rozszerzona na szereg urządzeń, które obecnie jej się wymykają – np. telefonów, smartfonów, komputerów, tabletów, nośników mp3, itd.

Płaciłby więc producent, bądź importer – ustawowo /obecnie płacą producenci i importerzy urządzeń kopiujących – np. kserokopiarek/ tylko, że zakres zobowiązanych do tego podmiotów zdecydowanie by się zwiększył, co zapewne przełożyłoby sięrównież na ceny tych urządzeń.

Zdaniem Lidii Geringer de Oedenberg propozycje ozz-ów są kompletnie niezrozumiałe i prowadzą raczej do wprowadzenia niejasnego prawa, które będzie trudno egzekwowalne. Przede wszystkim niejasny jest sposób dystrybucji otrzymanych w ten sposób pieniędzy. Według jakich zasad opłata reprograficzna (w Polsce np. ZAiKS rocznie otrzymuje z tego tytułu 30 mln zł) jest dalej dystrybuowana pomiędzy samych artystów? Nie wiadomo.

Źródło: Natemat.pl

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *